- Zwiększyliśmy wolumen klientów, kredytów, utrzymaliśmy marżę odsetkową w świecie spadających stóp procentowych - powiedział na konferencji prasowej poświęconej prezentacji wyników BNP Paribas BP za I kwartał prezes Przemek Gdański.
- To był przede wszystkim kwartał wzrostu skali - dodał wiceprezes Piotr Konieczny.
Ta zmiana ma swoją historię. Przez kilka kwartałów do końca ubiegłego roku BNP Paribas BP "czyścił" swoją bazę danych z klientów, którzy wprawdzie mieli rachunki w banku, ale ich nie używali. Pozbył się "martwych dusz", więc ogólna liczba jego klientów spadła. Tak jest na pewno w każdym innym banku, bo na ok. 29 mln dorosłych Polaków jest ponad 50 mln ROR-ów.
Ogłoszone w ciągu minionych dwóch lat strategie większości największych banków przewidują silny wzrost, w tym także wzrost liczby klientów. Jeden z prezesów dużego banku ironizował nawet, że gdyby wszystkie instytucje miały swoje strategie zrealizować, liczba ludności Polski musiałaby się pewnie podwoić. Faktem jest jednak, że choć niemal wszyscy Polacy mają już ROR-y, niektórzy po kilka, a wśród nich jest pewnie spory odsetek "martwych" rachunków, to kredyt - przynajmniej jeden - ma niespełna połowa dorosłych mieszkańców kraju. Wśród małych i średnich firm odsetek ten jest jeszcze niższy. Tak jest od lat, a banki mieszają wciąż w tym samym kotle. Nic dziwnego, że podbierają sobie nawzajem klientów. Spektakularnie widocznym narzędziem jest refinansowanie kredytów hipotecznych.
BNP Paribas wyrzuca "martwe dusze"
BNP Paribas BP postanowił te sprawy uporządkować, deklaruje, że zakończył proces pozbywania się "martwych dusz" i teraz chce łowić nowych klientów.
- Chciałbym wyraźnie podkreślić odwrócenie trendu. Liczba naszych klientów z powodu czyszczenia portfela spadała, w I kwartale zaczęła iść w górę i będziemy na to kładli strategiczny nacisk - mówił Przemek Gdański.
Kwartalny przyrost liczby klientów detalicznych wyniósł 55 tys. osób. Przypomnijmy, że według strategii bank chce w 2030 roku mieć o milion klientów więcej niż w ubiegłym roku, kiedy miał ich ok. 2,7 mln. Nastąpił również wzrost sprzedaży kont, kredytów konsumpcyjnych oraz produktów inwestycyjnych.
Kredyty brutto w portfelu banku wzrosły o 6,3 proc. w porównaniu z I kwartałem zeszłego roku do 95,3 mld zł. BNP Paribas BP znany jest ze swojego udziału w rynku kredytów ratalnych i teraz chce zatrzymać klientów, którzy przychodzą do sklepu i kupują w nim pralkę finansowaną przez ten bank. Jeszcze nie wiemy, jak to się udaje, projekt jest w fazie pilotażu.
BNP Paribas BP należał do koalicji banków sceptycznych wobec kredytów hipotecznych, w pewnym okresie ich nawet nie udzielał, potem wrócił na rynek, ale z kredytami wyłącznie na stałą stopę. Spadek stóp procentowych spowodował jednak wzrost zainteresowania klientów stopą zmienną. Takiej oferty bank nie miał i teraz zamierza ją wprowadzić w ciągu najbliższych dni.
- W I kwartale w kredytach hipotecznych poszło nam słabiej ze względu na niesamowitą presję na marże i fakt, że wielu klientów jest zainteresowanych stopa zmienną. Takiej oferty nie mieliśmy, ale już mamy - mówił Przemek Gdański.
- Około połowy kredytów hipotecznych w I kwartale jest związanych z refinansowaniem - dodał.
Silny spadek zysku netto
Wynik odsetkowy banku spadł, licząc rok do roku, o 3,2 proc. Spadek ten spowodowany jest negatywnym wpływem obniżek stóp procentowych. Zmniejszenie odsetek od kredytów częściowo zostało zneutralizowane niższym kosztem pozyskania depozytów, a także wzrostem odsetek od papierów wartościowych i poprawą wyniku z rachunkowości zabezpieczeń. Wynik odsetkowy w porównaniu z poprzednim kwartałem także był niższy o 1,5 proc. To skutek obniżek stóp w IV kwartale zeszłego roku i w I kwartale tego, łącznie o 100 punktów bazowych.
BNP Paribas BP stracił - w porównaniu z innymi instytucjami - stosunkowo niewiele marży odsetkowej. Obniżyła się ona z 3,64 proc. przed rokiem do 3,28 proc. w I kwartale.
- W zeszłym roku gubiliśmy 10 pb. kwartalnie, w tej chwili spadek marży zmniejszył się o połowę (…) Wzrost był realizowany w taki sposób, żeby marżę zabezpieczać i bronić - powiedział Piotr Konieczny.
Mimo tego kwartalny zysk netto banku spadł o 49 proc. do 375 mln zł. Powodem była księgowana jednorazowo w tym roku w I kwartale składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym oraz wyższa stawka CIT. Spadkowi wyniku odsetkowego towarzyszyła jednak równocześnie obniżka wyniku z opłat i prowizji o 3,9 proc. rok do roku. Spadł także wynik na działalności handlowej w ujęciu rok do roku, z powodu mniejszych transakcji instrumentami stopy procentowej, słabszych wyników w zarządzaniu aktywami i pasywami oraz niższej wyceny akcji i udziałów.
Bank trzymał natomiast koszty pod kontrolą i gdyby "oczyścić" je z jednorazowych (składka na BFG), ich roczny wzrost wyniósłby tylko 1,4 proc. W związku z wojną na Środkowym Wschodzie utworzył odpisy z tytułu oczekiwanych strat kredytowych w wysokości 47 mln zł, co oznacza koszt ryzyka na poziomie 27 punktów bazowych. Jakość portfela kredytowego nie pogorszyła się jednak zarówno wśród klientów indywidualnych, jak też firm. Od ok. dwóch lat banki mają koszty ryzyka na rekordowo niskich poziomach i zmniejszają portfele złych kredytów (NPL). W BNP Paribas BP udział tych kredytów w całym portfelu wynosi 2,7 proc. i jest na bardzo niskim poziomie na tle sektora.
- Portfele w każdym z segmentów zachowują się jak najbardziej prawidłowo (…) Szybszy wzrost będzie powodował większe kredyty z utratą wartości, ale proporcjonalnie może to być mniej w portfelu - powiedział wiceprezes Wojciech Kembłowski.
Jacek Ramotowski














