Zgodnie z danymi Ministerstwa Zdrowia w 2024 roku do izb wytrzeźwień trafiło ponad 118 tys. osób. Izby mogą być zakładane w miastach liczących ponad 50 tys. osób, ale samorządy nie mają takiego obowiązku. Obecnie jest ich tylko 27.
Samorządy wydają nawet 14 mln zł na prowadzenie izb wytrzeźwień
Pobyt w izbie wytrzeźwień jest płatny. Każde miasto ustala swój cennik, ale opłata nie może być wyższa niż ta określona w danym roku przez Ministerstwo Zdrowia. W tym roku jest to 469,90 zł. Realny koszt w przeliczeniu na osobę jest znacznie wyższy. Dla przykładu w Warszawie w 2024 roku wynosił on 784,34 zł/dobę.
- Mogę powiedzieć, że niektóre miasta - bez wymieniania - wydają 2-3 mln zł rocznie, z tego 80 proc. idzie na płace personelu. W innych jednostkach jest to nawet ok. 9-14 mln zł - mówi Interii Biznes Marek Wójcik, zastępca dyrektora bura Związku Miast Polskich.
Nikt nam pieniędzy na ten cel nie daje - my po prostu finansujemy te placówki jako zadanie własne - podreśla samorządowiec.
Osoby, które do nich trafiają, najczęściej nie płacą za pobyt. Ściągalność długów jest na nich poziomie, bo albo okazuje się, że dana osoba nie ma dochodów, albo zarabia minimalną krajową, której komornik nie może zająć.
Każda izba musi zatrudniać lekarza lub felczera oraz pielęgniarkę albo ratownika medycznego. Dla gmin jest to spory problem. - Miastom trudno znaleźć fachową kadrę, bo praca w takiej placówce jest bardzo ciężka i odpowiedzialna. Nie ma co się dziwić, że pracownicy w takich miejscach chcą dobrze zarabiać - stwierdza Wójcik.
12,5 mln zł na badania osób nietrzeźwych, które trafiły na komendy
Kiedy samorząd zamyka izbę, obowiązek zapewnienia osobom pod wpływem warunków do trzeźwienia, najczęściej spada na policję. W 2024 roku do pomieszczeń dla zatrzymanych trafiło około 54 tys. nietrzeźwych.
Podczas lutowego posiedzenia Komisji Zdrowia I zastępca Komendanta Głównego Policji Roman Kuster zwrócił uwagę, że w ubiegłym roku na same badania nietrzeźwych policja wydała 12,5 mln zł. Jest to kwota, która - jak podkreślał Kuster - mogłoby zostać przeznaczona w poprawę bezpieczeństwa, a nie w ochronę zdrowia osób, które są zatrute alkoholem. Do tego dochodzą koszty sprzątania, dezynfekcji i wyżywienia.
Koniec nietrzeźwych w pomieszczeniach zatrzymań? Policja chce zmienić "chory stan"
Jednak dla policji nie tylko koszty stanowią problem. Chodzi także o bezpieczeństwo nietrzeźwych. Funkcjonariusze nie są w stanie monitorować ich funkcji życiowych ani zapewnić im opieki medycznej. Dlatego zdaniem Kustera przepisy należy zmienić. "W moim odczuciu, jeśli to nie będą rozwiązania, które będą przymuszały do tworzenia izb, to będziemy cały czas funkcjonować wytrychem i cały czas będziemy tolerować to, co ja nazwałem dzisiaj chorym stanem - mówił policjant.
Likwidowanie izb wytrzeźwień stanowi problem także dla Ministerstwa Zdrowia, bo gdy w mieście nie ma wyspecjalizowanego miejsca, w którym można zbadać nietrzeźwego i ocenić, czy potrzebuje hospitalizacji, czy nie trafia on na SOR.
43 677 nietrzeźwych na SOR-ach. Żaden nie wymagał hospitalizacji, ale musiano ich zbadać
Nie każda osoba nietrzeźwa wymaga świadczeń zdrowotnych lub opiekuńczych. O przyjęciu do SOR decyduje stan zdrowia pacjenta, a nie sam fakt nietrzeźwości - podkreśla w komentarzu dla Interii Biznes Ministerstwo Zdrowia. Jeżeli pacjent poza stanem upojenia, nie wykazuje objawów chorobowych wymagających leczenia na SOR, to lekarz może odmówić jego przyjęcia.
- Odmowa zawsze jest poprzedzona badaniem. Natomiast jeśli pacjent znajduje się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, zadaniem SOR jest udzielenie odpowiednich świadczeń zdrowotnych temu pacjentowi - tłumaczy Interii Biznes dział prasowy MZ.
W 2024 roku zgodnie z danymi NFZ na SOR-ach odnotowano 43 677 przypadków osób nietrzeźwych, które nie wymagały hospitalizacji. - Stanowiły one 0,85 proc. wszystkich pacjentów SOR w 2024 r., których liczba wyniosła 5 147 392 - podało MZ.
Samorządy będą miały obowiązek zakładania izb wytrzeźwień? MZ nie mówi "nie"
Departament zdrowia również uważa, że system związany z organizacją i prowadzeniem izb wytrzeźwień trzeba poprawić. Zapewnia, iż dołoży ku temu wszelkich starań i przypomina, że obecnie trwają prace legislacyjne nad nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Ministerstwo Zdrowia zapytane o to, czy zaproponuje obligatoryjne zakładanie izb wytrzeźwień przez samorządy, nie potwierdza, ale też nie zaprzecza.
- Ministerstwo Zdrowia współpracuje z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby wspólnie przeanalizować możliwie najkorzystniejsze rozwiązania, z uwzględnieniem różnych perspektyw (zarówno ochrony zdrowia, jak i poprawy bezpieczeństwa i porządku publicznego, ale także odpowiedzialności i partycypacji jednostek samorządu terytorialnego) - przekazał nam resort.
Samorządowcy nie chcą obowiązku zakładania izb, ale też chcą zmiany systemu
Obligatoryjności sprzeciwia się Związek Miast Polskich. Marek Wójcik uważa, że najpierw trzeba zastanowić, czy izby wytrzeźwień mają być placówkami leczniczymi czy wsparcia społecznego. - To wiąże się z różnymi standardami świadczenia usług. I to jest zasadnicza kwestia do rozwiązania, a nie to, czy będą one obligatoryjne, czy nie - wskazuje. Dla samorządów ważnym elementem jest także określenie sposobu finansowanie izb oraz tego, kto ma w nich pracować.
- Potem dopiero możemy mówić o jakiś dalszych krokach, ale generalnie jesteśmy przeciwko obligatoryjności - mówi Wójcik.
- Rozumiemy policję, oni mają prawo mieć dosyć tej sytuacji. Powinniśmy wspólnie domagać się rozwiązania problemów dotyczących izby trzeźwych - stwierdza.
Samorządowcy również uważają, że bez zmiany systemu izb wytrzeźwień będzie ubywać, a nowe nie będą zakładane. - I to nie głównie z powodów finansowych, ale braku personelu. Nieprawdopodobnie trudno znaleźć lekarza, który chce dyżurować na izbie wytrzeźwień - wskazuje przedstawiciel samorządowców.
Hanna Sidorska











