W związku z wygaśnięciem pakietu "Ceny Paliw Niżej" (CPN) kierowcy muszą liczyć się z wyższymi stawkami na stacjach paliw. Od samego rana w wielu lokalizacjach widoczne są zmiany w cennikach, które oznaczają wyraźnie droższe tankowanie niż jeszcze kilka dni temu. Jak pisaliśmy w Interii Biznes, ceny paliw na stacjach benzynowych wzrosły od 50 do nawet 85 groszy na litrze. Jak można się spodziewać, podwyżki nie pozostaną bez wpływu na gospodarkę i ceny innych produktów.
Koniec CPN. Ekonomiści: Inflacja pójdzie w górę
Ekonomistów nie zaskoczyła skala podwyżek cen paliw na stacjach benzynowych po zakończeniu programu CPN. - To było proste ćwiczenie arytmetyczne. Wystarczyło zdjąć obniżoną, 8-proc. stawkę VAT i przywrócić standardową stawkę 23 proc. Przy cenie benzyny wynoszącej około 6 zł za litr dawało to właśnie podwyżkę rzędu osiemdziesięciu kilku groszy - wylicza w rozmowie z Interią Biznes Grzegorz Ogonek, ekonomista Erste Bank.
- Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby ceny rosły w większej skali niż wynika ze wzrostu podatku. To mogłoby oznaczać, że firmy próbują odrobić okres, w którym nie mogły swobodnie kształtować cen - dodaje Marcin Mazurek, główny ekonomista mBank.
Bez uwzględniania dodatkowych czynników i bez spekulowania na temat dalszych zmian cen ropy, ekonomista Erste Bank nie spodziewa się dużego przesunięcia w lipcowej inflacji. - Będzie wyższa od czerwcowej, ale na tę chwilę raczej nie przekroczy 3 proc. - prognozuje. - Sam efekt wzrostu cen paliw wynikający z zakończenia CPN będzie oznaczał około 0,8 pkt proc. efektu na całą inflację, czyli zamiast ok. 2,1 proc. - gdyby CPN był utrzymany - może wynieść ok. 2,9 proc. r/r - dodaje.
Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to wyłącznie efekt przywrócenia wyższego VAT-u. W połowie miesiąca weszła również zmiana akcyzy, więc wpływ tych zmian rozłoży się na dwa miesiące. Do tego inflacja będzie liczona na podstawie cen paliw z trzech tygodni lipca.
- Obecnie ceny hurtowe powoli spadają, biorąc pod uwagę sytuację na rynku ropy naftowej. Dlatego zakładałbym, że to, co widzimy dziś na stacjach paliw, nie będzie odpowiadało średniej cenie w całym lipcu. Ta średnia prawdopodobnie będzie nieco niższa - mówi z kolei główny ekonomista mBank i wylicza, że po uwzględnieniu zarówno zmian podatkowych, jak i zmian cen ropy naftowej, lipcowa inflacja wzrośnie mniej więcej o około 0,3 pkt proc.
- Dużo ciekawsze jest pytanie, czy to w ogóle stanowi problem. Co tak naprawdę zmieni fakt, że inflacja z 2,5 proc. wzrośnie do 2,8 proc.? Moim zdaniem nie zmieni to absolutnie niczego. Inflacja nadal będzie niska - podkreśla.
Klienci odczują wzrost inflacji podczas zakupów w sklepach?
Zdaniem Marcina Mazurka jest bardzo wątpliwe, żeby wyższa cena paliw istotnie wpłynęła na ceny innych produktów. - Nawet znacznie większa podwyżka cen paliw po wybuchu wojny, która była widoczna mimo obowiązywania programów osłonowych, nie doprowadziła do wyraźnych efektów wtórnych w inflacji. Teraz prawdopodobnie również tego nie zobaczymy, ponieważ popyt pozostaje relatywnie słaby. Nie spodziewałbym się więc większej presji inflacyjnej - prognozuje.
Problemem jest fakt, że trudno precyzyjnie określić, jaki będzie rzeczywisty wpływ powrotu wyższej stawki VAT na inflację. Trzeba byłoby przeanalizować wiele scenariuszy i dokładnie oddzielić wpływ zmian cen ropy od wpływu samego podatku.
Grzegorz Ogonek zwraca uwagę, że w koszyku inflacyjnym znajdują się m.in. towary i usługi kupowane bardzo rzadko, więc jeżeli ktoś w lipcu nie będzie kupował sprzętu AGD czy innych trwałych dóbr, to po prostu nie zauważy zmian cen w tych kategoriach.
Uspokajające głosy ws. inflacji. "Wraca do celu"
Ekonomista Erste Bank podkreśla w rozmowie z Interią Biznes, że obecnie inflacja rozwija się zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać jeszcze na początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. - Wtedy panowała ogromna niepewność i łatwo było wyobrazić sobie scenariusz, w którym ceny ropy przekraczałyby nadal 100 dolarów za baryłkę i rosły dalej - przypomina.
- Tymczasem obecnie wiemy już, że inflacja wraca do celu. Gdyby nie zakończenie tarczy podatkowej i przywrócenie wyższego VAT-u na paliwa, inflacja znalazłaby się prawdopodobnie nawet wyraźnie poniżej celu inflacyjnego - szacuje Ogonek.
W ocenie eksperta, to jest poziom inflacji akceptowalny zarówno z punktu widzenia Rady Polityki Pieniężnej, jak i samych konsumentów, ponieważ nie powoduje istotnego spadku siły nabywczej gospodarstw domowych.
Jak wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego w czerwcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych były o 2,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z majem odnotowano spadek cen o 0,5 proc.
Koniec programu CPN i maksymalnych cen paliw
1 lipca przestał obowiązywać pakiet CPN, który został wprowadzony pod koniec marca w reakcji na wzrost ceny ropy i paliw na światowych rynkach po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Obniżono VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty stanowiące samoistne paliwa do 8 proc. z 23 proc., a stawka akcyzy została obniżona o 29 gr w przypadku benzyny oraz 28 gr w przypadku oleju napędowego. Z niższym VAT-em powiązano możliwość ustalania maksymalnych cen paliw na stacjach benzynowych.
Obniżona akcyza obowiązywała do 15 czerwca, natomiast obniżony VAT - do 30 czerwca. We wtorek minister finansów podkreślił, że pakiet CPN "od początku był tymczasowy".
Sebastian Tałach














