W czwartkowym obwieszczeniu ministra energii, maksymalne ceny paliw na piątek 10 kwietnia spadły względem poprzedniej decyzji. Limit ceny za benzynę 95 wyniósł 6,17 zł/litr (spadek o 10 groszy), za benzynę 98 6,77 zł/litr (spadek o 11 groszy) i 7,66 zł/litr oleju napędowego (spadek o 17 groszy).
Spadły maksymalne ceny paliw. "Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w praktyce"
Jak wyjaśnił w porannej rozmowie w Polskim Radiu szef resortu energii Miłosz Motyka, obniżka wynikała z reakcji rynków na rozejm USA i Iranu.
"To efekt spadku cen w hurcie, który jest zaś efektem tego, że ceny na rynkach spadły troszeczkę po pierwszych zapowiedziach zawieszenia broni i chwilowego rozejmu. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w praktyce (...), im szybciej ten konflikt się zakończy, tym szybciej będziemy mogli wrócić do cen paliw, które są rynkowo niższe" - powiedział Motyka w Polskim Radiu.
Minister energii podkreślił, że na razie nie ma przesłanek, aby wycofać program i gdyby nie państwowe regulacje, to ceny oleju napędowego byłyby na poziomie 9 zł/litr. Motyka dodał także, że ustalana przez rząd cena paliwa jest "pochodną sytuacji na rynku", a nie "politycznej decyzji".
Wprowadzenie maksymalnych cen paliw spowodowało znaczne nasilenie się zjawiska turystyki paliwowej na polskich stacjach położonych blisko granic, zwłaszcza z Niemcami i Czechami. Szef resortu energii podkreślał jednak, że jego skala nie zagraża podaży paliwa, więc na razie nie ma przesłanek, aby wprowadzać ograniczenia. Zapewnił również o stałym monitorowaniu sytuacji przez ministerstwo.
"Mamy najtańszą benzynę w Europie. (...) Jeśli chodzi o turystykę paliwową, to nie jest tak istotny wzrost, który by oznaczał wprowadzenie takich ograniczeń. Jeśli ten poziom będzie się podnosił, a jesteśmy na bieżąco w kontakcie z branżą (...), wtedy będziemy reagowali. Teraz nie ma zagrożeń jeśli chodzi o podaż paliwa" - mówił Motyka.
Kiedy unormuje się sytuacja na rynku paliw? "Nawet trzy lata może zająć powrót do zdolności produkcyjnych"
"Sytuacja na rynkach nie jest spokojna. Są sygnały, że może dojść do trwałego rozejmu, ale dopóki go nie będzie, dopóki nie zostanie odblokowana cieśnina (Ormuz - red.), dopóki rafinerie nie wrócą do pracy jak sprzed konfliktu, to nie będziemy mogli mówić, że ceny paliw będą niższe" - powiedział Motyka.
Stwierdził też, że "jesteśmy zakładnikami sytuacji (na Bliskim Wschodzie - red.)" i zauważył, że nawet jeśli dojdzie do trwałego rozejmu, powrót do normy na rynkach również może zająć sporo czasu.
"To nie jest sytuacja, która bardzo szybko wróci do normy. Qatar Energy wskazał, że nawet trzy lata może trwać powrót do zdolności produkcyjnej, którą mieliśmy przed 28 lutego 2026 roku" - mówił Miłosz Motyka.
Minister wskazał, że ceny maksymalne będą utrzymywane przez rząd "tak długo, jak będzie to konieczne".













