Spis treści:
- Kradzieże telefonów na festiwalach. Potem lokalizowane są za granicą
- Skradzione telefony są lokalizowane w Rumunii. W kilka dni 1500 kilometrów od miejsca kradzieży
- Jak kradną telefony na festiwalach? "Okazja czyni złodzieja"
Maciej robił zdjęcie sceny przed koncertem, potem schował telefon i zaczął oklaskiwać zespół wchodzący na scenę. Po kilku sekundach sięgnął do kieszeni, a telefonu już nie było. Zaczął się rozglądać, czy telefon mu nie wypadł, tłum się rozstąpił, ale urządzenia już nie było. Wtedy zorientował się, że prawdopodobnie został okradziony.
Próbował zadzwonić z telefonu kolegi na swój numer, ale sygnał wskazywał na wyłączone urządzenie. Po czterech dniach Maciejowi udało się ustalić, że ktoś włączył jego telefon, ale ten był już zlokalizowany poza granicami Polski - w Rumunii.
Gdy zgłaszał sprawę na policji, dowiedział się od funkcjonariusza, że jest "jakimś trzynastym" zgłaszającym kradzież na festiwalu. Do incydentu doszło na Mystic Festival 2026 odbywającym się na początku czerwca w Gdańsku. Maciej opisał sytuację w mediach społecznościowych na swoim profilu "Metalowe Kazanie", wyraził zgodę na wykorzystanie swojej historii i podzielił się z nami dodatkowymi szczegółami. Jak ustaliliśmy, telefony giną także na innych festiwalach i również są później lokalizowane w Rumunii.
Kradzieże telefonów na festiwalach. Potem lokalizowane są za granicą
Jak przekazał nam wydział prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, w trakcie festiwalu Mystic Festival w 2026 roku funkcjonariusze przyjęli 17 zawiadomień o kradzieżach i przywłaszczeniach telefonów komórkowych na terenie wydarzenia. W ubiegłych latach liczba zgłoszeń była zdaniem policji "podobna", ale nie otrzymaliśmy dokładnych danych.
- W związku z tym Referat Dochodzeniowo-Śledczy KP VI w Gdańsku pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa w Gdańsku prowadził postępowania przygotowawcze w formie dochodzeń i sprawy te pozostają w zainteresowaniu policjantów. Numery identyfikacyjne telefonów trafiły do policyjnych systemów - przekazała nam policja.
W ubiegłym roku Mystic Festival ostrzegał uczestników, że "na koncertach i festiwalach grasuje zorganizowana banda kieszonkowców", w związku z czym zwiększył środki bezpieczeństwa i zaapelował do uczestników o uwagę.
- Na festiwalu o takiej skali ludzie gubią różne przedmioty, zdarzają się też kradzieże, ale ich nagły wzrost w 2025 roku oznaczał, że mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą. W 2026 było znacznie lepiej - zapewne dlatego, że apelujemy do naszych gości o ostrożność, ale i dlatego, że zaostrzyliśmy środki bezpieczeństwa, spodziewając się podobnego wyzwania. O szczegółach wolę nie opowiadać publicznie, bo jeśli to zorganizowana grupa lub grupy, wolimy, żeby się nie przygotowywali czytając, co robimy. Dodatkowo wymieniamy się informacjami z organizatorami innymi festiwali, kradzieże są też, oczywiście, zgłaszane na policję - i tu już nasza rola się kończy. Ubolewamy nad tym, że ktoś w ten sposób psuje fanom muzyki beztroski czas, ale dokładamy i będziemy dokładać wszelkich starań, by podobnym incydentom zapobiegać - powiedział nam Jarosław Szubrycht z Mystic Coalition, organizatora Mystic Festival.
Jak dowiedzieliśmy się bezpośrednio od uczestników koncertów, a także ze wpisów w mediach społecznościowych okradzionych osób, do kradzieży kieszonkowych telefonów dochodzi także na innych europejskich festiwalach, m.in. w Czechach na Brutal Assault, Rock for People, Nova Rock w Austrii czy w Danii na Copenhell. Część poszkodowanych na tych festiwalach również później lokalizowała swoje telefony w Rumunii.
"iPhone mojego taty został skradziony w ubiegłym roku na koncercie Sepultury. Również telefon znalazł się w Rumunii. Policja nic z tym nie zrobiła, powiedzieli mu, że mieli już kilka przypadków kradzieży, gdzie telefon lądował w Rumunii" - pisała w mediach społecznościowych uczestniczka czeskiego festiwalu Brutal Assault.
Wyżej wymienione festiwale mają głównie profil rockowy/metalowy, ale czy zjawisko dotyczy tylko takowych? Jak dowiedzieliśmy się od policji w Gdyni, w tym roku na festiwalu Open'er nie zgłoszono żadnych przypadków kradzieży telefonów.
Z drugiej strony, 28 czerwca 2026 roku w Hiszpanii zatrzymano mężczyznę ze 139 skradzionymi telefonami, głównie iPhonami, które należały do uczestników Primavera Sound Festival w Barcelonie, festiwalu o szerokim przekroju gatunkowym. Według policji, zatrzymany 25-latek prawdopodobnie był jedynie pośrednikiem, który miał przewieźć skradzione telefony za granicę. Okazało się również, że był obywatelem Rumunii.
Skradzione telefony są lokalizowane w Rumunii. W kilka dni 1500 kilometrów od miejsca kradzieży
Jak opowiadał Maciej, jego skradziony telefon przez cztery dni był poza siecią, a w poniedziałek 8 czerwca lokalizator wskazał na Rumunię pod adresem konkretnego hotelu. Po dwóch/trzech dniach, telefon został zlokalizowany pod adresem sklepu z telefonami, do którego dostaliśmy dokładny adres. Znajdował się on w mieście Gałacz, aż 1500 kilometrów od Gdańska, w którym doszło do kradzieży.
Sprawdziliśmy sklep w sieci i o ile część opinii wystawionych w Google wygląda standardowo, to pojawiają się komentarze osób, które twierdzą, że okradziono ich z telefonu, a później lokalizator urządzenia wskazywał adres tego sklepu. Przykładowo, jeden Brytyjczyk pisze, że jego telefon skradziono z torby w Anglii, a potem znalazł się właśnie w tej lokalizacji.
Firma odpowiedziała na jedne z komentarzy. "Przepraszamy za incydent, ale chcielibyśmy poinformować, że w naszej firmie wszystkie telefony są sprawdzane przed zakupem. Jeśli ktoś zgłosi się do nas z ofertą sprzedaży telefonu, który okaże się kradziony, nie skupujemy go, ale lokalizacja pojawi się w naszym sklepie, ponieważ został on włączony i sprawdzony właśnie tutaj".
Zwróciliśmy się bezpośrednio do sklepu z pytaniami o odniesienie się do tych komentarzy i sytuacji z telefonem skradzionym w Gdańsku. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
Jest także druga lokalizacja, która często pojawia się w relacjach uczestników europejskich festiwali. To miejscowość Târgu Jiu, położona u podnóża Karpat Południowych. Trafił tam telefon Gniewka, który podzielił się w rozmowie z nami swoją historią. Jego urządzenie nie zostało skradzione na festiwalu, ale na pojedynczym koncercie - również rockowym, w 2025 roku w klubie Studio w Krakowie.
- Mam całą drogę, którą przemierzył mój telefon. Wiem nawet, w którym hotelu ktoś spał. [...] po jakichś 72 godzinach próbowali złamać telefon w Rumunii, bo zostaje uruchomiony przez dłuższą chwilę"- opowiada Gniewko.
Telefon był uruchomiany kilka razy i ostatecznie zlokalizowany we wcześniej wspomnianym Târgu Jiu. Zarówno Gniewko, jak i Maciej zgłosili sprawę na policję i przekazali screeny z lokalizacją funkcjonariuszom. W przypadku Macieja, jeszcze w tym samym miesiącu otrzymał pismo od prokuratury o umorzeniu śledztwa. Gniewko z kolei stwierdził, że gdy informował policjantów o lokalizacji telefonu za granicą, to "było to dla nich zabawne".
Zapytaliśmy również policję o to, czy skradzione telefony były lokalizowane w Rumunii. Na to pytanie nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi, ze względu na to, że mogą być to informacje powiązane z obecnie prowadzoną działalnością operacyjną policji lub prokuratury.
Jak kradną telefony na festiwalach? "Okazja czyni złodzieja"
- Schemat jest taki sam - wyciągają telefony z kieszeni i torebek, saszetek na ostatnim zespole, kiedy robi się ścisk. Wyłączają telefony i wyrzucają obudowy, jedną zostawili nawet na bramce obok ochrony. Nikt nic nie widział, ochrona w szoku, policja w szoku, klub Studio w szoku. Policja po zgłoszeniu podobno sprawdza monitoring, oczywiście bez rezultatu. W klubie obsługa nie jest zdziwiona, bo sytuacja powtarza się cyklicznie - powiedział nam Gniewko.
Jak powiedział nam anonimowy policjant, zajmujący się podobnymi sprawami, kieszonkowcy na takich wydarzeniach nie mają konkretnego planu działania, po prostu "okazja czyni złodzieja". Raz ukradną telefon wystający z kieszeni, innym razem skorzystają z sytuacji, że ktoś na chwilę odłoży telefon. Dlatego też z relacji uczestników festiwali wiemy, że część telefonów ginie nie tylko na samych koncertach, ale również na polu namiotowym.
Funkcjonariusz, który z nami rozmawiał, wskazał także, że dziś łatwo zlokalizować skradzione urządzenie, dlatego najczęściej służą jako dawcy części. Dodał, że "kiedyś skradzione telefony trafiały do Gruzji". Teraz najwyraźniej miejsce docelowo przerzutu mogło się zmienić.
Policja w Gdańsku na naszą prośbę wystosowała kilka rad, jak ustrzec się przed kradzieżami na koncertach i festiwalach.
- Na takie wydarzenia zabierajmy ze sobą tylko rzeczy, które rzeczywiście są nam niezbędne, nie zabierajmy ze sobą dużej ilości gotówki ani dokumentów, nie wkładajmy telefonu komórkowego do tylnej kieszeni spodni ani do zewnętrznej kieszeni kurtki - najbezpieczniej przechowywać go w przedniej kieszeni zapinanej na zamek lub w wewnętrznej kieszeni odzieży. Pamiętajmy o tym, aby torby, plecaki czy saszetki nosić zamknięte i trzymać je przed sobą i pod kontrolą, szczególnie w dużym tłumie. Jeśli zauważymy próbę kradzieży lub podejrzane zachowanie, głośno alarmujmy otoczenie, a także poinformujmy o tym ochronę i policję - przekazała Komenda Miejska Policji w Gdańsku.











