Spis treści:
- Ferie rozczarowały górali. Rezerwacje były, ale gości zabrakło
- Warszawa nie przyjechała, góry się "rozproszyły"
- Pensjonaty zamknięte, ceny w dół
- Złoty sezon przenosi się na maj
Pierwszy tydzień ferii zimowych miał być dla Zakopanego okresem intensywnej pracy i wysokich przychodów. Tak przynajmniej wynikało z zapowiedzi branży i poziomu wcześniejszych rezerwacji. Tymczasem, jak relacjonuje Wyborcza.pl, rzeczywistość okazała się dla wielu przedsiębiorców znacznie mniej optymistyczna.
Ferie rozczarowały górali. Rezerwacje były, ale gości zabrakło
Jeszcze tuż przed rozpoczęciem ferii zimowych hotelarze informowali o blisko 90-procentowym obłożeniu. Pierwszy weekend zdawał się potwierdzać te prognozy. W sobotę i niedzielę zajętych było nawet 80 proc. miejsc noclegowych.
Po weekendzie nastąpiło jednak wyraźne załamanie. W kolejnych dniach średnie obłożenie spadło do około 40 proc. "Na początku wszystko wskazywało na to, że te ferie będą naprawdę tłoczne i będzie sporo pracy. A potem z dnia na dzień wszystko siadło. U mnie zajęta jest może jedna trzecia pokoi. Nie przypuszczałem, że tak to się potoczy" mówił w rozmowie z Wyborcza.pl pan Władysław z Zakopanego.
Warszawa nie przyjechała, góry się "rozproszyły"
Branża zwraca uwagę, że kluczowa dla Podhala grupa turystów, czyli mieszkańcy Warszawy, w tym roku nie dopisała. Hotelarze wskazują kilka przyczyn. Jedną z nich są zmiany w kalendarzu ferii zimowych. Drugą, paradoksalnie, dobra pogoda.
Śnieg pojawił się nie tylko w Tatrach, ale również w innych regionach kraju. W efekcie turyści rozłożyli się pomiędzy różne pasma górskie i ośrodki narciarskie, zamiast, jak bywało wcześniej, koncentrować się w Zakopanem.
Pensjonaty zamknięte, ceny w dół
Niska frekwencja sprawiła, że część rodzinnych obiektów noclegowych pod Tatrami w ogóle nie rozpoczęła działalności w czasie ferii. "Mam sąsiada w Kościelisku, który w tym tygodniu w ogóle się nie otworzył. Udało mu się wynająć zaledwie dwa z dwudziestu pokoi, więc przekazał je sąsiadowi" - relacjonował Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Presja popytowa przełożyła się także na ceny. Jak podaje Fakt, noclegi w Zakopanem są w tym sezonie tańsze o około 100 zł niż rok temu i nawet o 200 zł w porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat. Jednocześnie konkurencja na lokalnym rynku stale rośnie, a obiekty, które nie inwestują w standard, coraz częściej wypadają z gry.
Złoty sezon przenosi się na maj
Zdaniem przedstawicieli branży problem ma charakter strukturalny. "Ferie zimowe przestały być najważniejszym sezonem dla Zakopanego jeszcze przed pandemią. Polacy coraz częściej wybierają wyjazdy zagraniczne, choć są one droższe" - podkreśla Karol Wagner.
Dla lokalnej gospodarki coraz większe znaczenie ma długi weekend majowy. To wtedy Tatry przeżywają oblężenie, nie tylko ze strony turystów z Polski, ale również z Hiszpanii, Włoch czy krajów Bliskiego Wschodu. Dla wielu górali to dziś kluczowy moment w całym roku, który coraz wyraźniej wypiera tradycyjny zimowy szczyt sezonu.











