Spis treści:
- Skutki konfliktu przenoszą się do USA? Rynek reaguje
- Ropa Brent tradycyjnie była droższa do ropy WTI
- Ostatnie transporty ropy z Zatoki Perskiej
Rynkowi eksperci od początku obecnej wojny zauważali, że atak USA i Izraela na Iran bardziej uderzył gospodarczo w Azję i Europę niż w Stany Zjednoczone. Trwająca wojna jednak coraz bardziej zagląda do portfeli Amerykanów, a obecna sytuacja na giełdach towarowych potwierdza zniecierpliwienie rynków.
Skutki konfliktu przenoszą się do USA? Rynek reaguje
"Na rynku ropy na początku wojny mieliśmy sytuację, w której koszt konfliktu mocno nie dotyczył USA. Amerykańska ropa była przez moment nawet 18 dolarów tańsza niż odmiana Brent notowana w Londynie" - jeszcze dzisiaj rano zwracał uwagę Maciej Przygórzewski (InternetowyKantor.pl). Zdaniem analityka, obecna sytuacja wynika z tego, że rynki odczytują wypowiedzi Donalda Trumpa jako zapowiedź długiej wojny.
Cena ropy West Texas Intermediate wzrosła grubo ponad 50 proc. w ciągu ostatniego miesiąca. The Wall Street Journal wyliczył, że wzrost cen przekroczył 34 dolary, co stanowi najwyższy miesięczny wzrost cen od czasu wprowadzenia kontraktów terminowych na ropę WTI na giełdzie towarowej w 1983 roku.
Cytowany wcześniej Marek Rogalski (DM BOŚ) zauważa z kolei, że przeskok w wycenach WTI i Brent wynika z fatalnych nastrojów wśród inwestorów, którzy zdają sobie sprawę, że cieśnina Ormuz będzie zablokowana dłużej, a nawet samo zakończenie konfliktu niekoniecznie całkowicie udrożni to wąskie gardło transportu ropy z Zatoki Perskiej.
- Świat zrozumiał, że ropy z rejonu Zatoki Perskiej będzie mniej w dłuższej czasowej perspektywie - mówi Marek Rogalski w rozmowie z Interią. - To może oznaczać przekierowanie popytu na rynek amerykański, bo ropy Brent będzie zbyt mało w dłuższej perspektywie - dodaje.
Przez kilka ostatnich dni wyceny ropy WTI "goniły" Brent, jednak w czwartek doszło do wyraźnego przesilenia. Ropa notowana w USA (kontrakty majowe) byłą chwilami nawet niemal 5 dolarów droższa od notowanej w Londynie ropy Brent. To sytuacja niecodzienna - świadcząca o niepokoju inwestorów w USA (poniżej wykresy notowań Crude WTI oraz Brent).
Ropa Brent tradycyjnie była droższa do ropy WTI
Wyjaśnijmy: Brent (ropa notowana w Londynie będącą benchmarkiem dla surowca z Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu) jest zwyczajowo droższa od amerykańskiej ropy WTI, choćby z racji kosztów transportu morskiego (są także inne powody związane np. z jakością surowca). Jednak tradycyjna różnica w wycenach WTI i Brent (Brent bywa tradycyjnie kilka dolarów droższa) jest zachowana, gdy rynki działają we względnym spokoju. Obecna sytuacja jest nadzwyczajna, a wojna na Bliskim Wschodzie wywróciła wyceny surowca.
- WTI bywała droższa od Brent chyba przed 2010 rokiem - wylicza Marek Rogalski i dodaje, że podobnie "szalone" wyceny kontraktów na ropę zdarzały się też w czasie pandemii. Ostatnie lata przyzwyczaiły nas jednak do stałej, kilku dolarowej różnicy między WTI i Brent (WTI była tańsza).
Ostatnie transporty ropy z Zatoki Perskiej
Odbiorcy ropy naftowej zaczynają sobie zdawać sprawę z długotrwałego braku dostępu do surowca z Zatoki Perskiej.
"W najbliższych dniach w różne rejony świata będą docierać ostatnie dostawy z krajów Zatoki Perskiej, które zdążyły wypłynąć z ładunkiem jeszcze przed zamknięciem cieśniny. Jeśli wojna nie zakończy się do połowy kwietnia, rynek zacznie mieć kłopoty z niedoborem ropy naftowej" - zwraca uwagę w czwartkowym komentarzu Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB. Zdaniem analityka, może to wpłynąć na dalsze wzrosty, nawet do historycznych maksimów w okolicach 150 dolarów za baryłkę. Jednocześnie, jeśli wojna miałaby się zakończyć dzisiaj, nie wrócimy już do niskich poziomów - uważa Michał Stajniak. "W najbardziej optymistycznym scenariuszu rynek będzie względnie zbilansowany, a cena baryłki spadnie do poziomu ok. 80 dolarów" - prognozuje.















