"Financial Times" przeprowadził analizę, z której wynika, że greckie firmy żeglugowe są kluczowym ogniwem w eksporcie rosyjskiej ropy naftowej. Dodajmy, że choć same operacje budzą kontrowersje, to o ile ceny surowca utrzymują się poniżej limitu cenowego grupy G7 (tzw. price cap), są one całkowicie legalne w świetle unijnego prawa.
Greckie firmy zarabiają na eksporcie rosyjskiej ropy naftowej
Według analizy "FT" największym beneficjentem operacji jest grecka firma Dynacom Tankers. W ciągu ostatnich trzech lat wygenerowała ona co najmniej 915 mln dolarów przychodów z tego tytułu. Nie jest jednak jedynym podmiotem, bo na liście dwudziestu, które zanotowały najwyższe zyski z transportu rosyjskiej ropy od lipca 2023 r., jest osiem firm z Grecji.
W czołówce firm uplasowały się także Olympic Shipping and Management z grupy Onassisów - przychody w wysokości 404 mln dolarów - i Stealth Maritime i Polembros Shipping - z przychodami wynoszącymi po ponad 200 mln dolarów.
Warto nadmienić, że jak opisuje "Financial Times", greckie firmy w maju zapewniły prawie 15 proc. całkowitego eksportu rosyjskiej ropy. Należy wyjaśnić, że ten transport surowca jest wyjątkowo lukratywny, bowiem handlowcy wynajmują tankowce do jego przewozu za stawki o 30-40 proc. wyższe niż w przypadku surowców z państw, które nie są objęte sankcjami.
Limit cenowy G7. Ograniczenia dla handlu rosyjską ropą
Przypomnijmy jeszcze, że od 2022 roku państwa G7 ustaliły limit cenowy dla transportu rosyjskiej ropy naftowej, tzw. price cap. Na mocy tych ustaleń operacje są legalne tylko wtedy, gdy cena surowca nie przekracza określonego limitu - aktualnie jest to 44,10 dol. za baryłkę. Restrykcje ograniczają rosyjskie dochody, ale i pozwalają utrzymać stabilność dostaw na globalne rynki.
Należy jednak wziąć pod uwagę, jak przypomina "Financial Times", że egzekwowanie wprowadzonych zasad bywa nierówne - podmioty bazują bowiem głównie na oświadczeniach czarterujących albo dostawców w zakresie ceny transportowanej ropy.
Jednocześnie Stany Zjednoczone i Unia Europejska przygotowują nowe sankcje, które miałyby uderzyć w Rosję, jeszcze bardziej ograniczając jej dochody z surowców energetycznych. Nowy, 21. pakiet sankcji UE wobec Rosji ma, jak twierdzą media, zostać zatwierdzony do 15 lipca. Agencja Reuters dotarła do poufnego raportu, z którego wynika, że restrykcje mogą wywołać poważny kryzys w tamtejszym systemie bankowym.
Greckie firmy krytykowane przez Ukrainę
Dodajmy, że działania greckich podmiotów krytykuje strona ukraińska. Operacje stały się powodem tarć dyplomatycznych między krajami, a Ukraińska Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK) sporządziła listę "międzynarodowych sponsorów wojny", na którą trafiło kilka firm z Grecji, m.in. Dynacom. W sprawie interweniował rząd z Aten, a firmy zostały usunięte z listy.
Jednocześnie, jak opisuje serwis, Dynacom deklaruje zgodność prowadzonych działań transportowych z obowiązującymi przepisami oraz przyjętymi sankcjami.
"FT" przypomina też, że część firm z Grecji (takich jak TMS Tankers czy Thenamaris) zmniejszyła udział w handlu rosyjską ropą po amerykańskich sankcjach uderzających w przewoźników i rosyjskie koncerny naftowe Rosnieft i Łukoil oraz ze względów bezpieczeństwa.












