Gwałtownie topniejące zapasy oraz rosnący import surowca z Kazachstanu i Kolumbii zwiastują trudny sezon dla krajowej energetyki. Prezes Orlen Termika ostrzega, że przy mroźnej zimie na przełomie roku węgla może zabraknąć.
Drogi gaz zmusza do węgla. Rosnące zużycie uszczupla krajowe rezerwy
Blokada szlaku morskiego w cieśninie Ormuz mocno ograniczyła płynność dostaw LNG, podbijając stawki za gaz ziemny. W konsekwencji elektrownie na całym świecie powracają do spalania węgla, co opłaca się dziś bardziej finansowo.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że globalne zużycie węgla w 2026 roku wzrośnie o 1,2 proc., osiągając historyczny poziom 8,94 mld ton. Zjawisko to widać wyraźnie m.in. w Japonii, Korei Południowej, Chinach oraz państwach europejskich.
Ten zwrot uderzył także w polskie rezerwy, które wyczerpują się po zimniejszych miesiącach poprzedniego roku. Przedstawiciele ciepłownictwa, w tym prezes Orlen Termika, Andrzej Gajewski, zaznaczają, że przy silnych mrozach w grudniu i styczniu utrzymanie płynności dostaw węgla będzie ogromnym sprawdzianem dla całego kraju.
Jak ostrzegał podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach prezes Orlen Termika, mroźna zima grozi brakami węgla.
- Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka - cytuje wypowiedź Gajewskiego money.pl.
Sama spółka zabezpieczyła się na ten czas - 1,5 mln ton zgromadzonego surowca ma zagwarantować Warszawie dostawy ciepła na całą zimę.
ZOBACZ TAKŻE: Węgiel znów wraca do łask. IEA podnosi prognozę światowego popytu
Topniejące rezerwy w kopalniach. Polska nadrabia braki importem z Azji i Ameryki
Jak podawała "Gazeta Wyborcza", tylko w pierwszej połowie roku niezależni pośrednicy sprowadzili do Polski 3,06 mln ton węgla energetycznego, co oznacza potężny skok o 168 proc. względem analogicznego okresu w 2025 roku.
Do lipca sprowadzono zresztą niemal tyle surowca, ile w całym 2024 roku. Ponad połowę zagranicznego węgla zakupiono w Kazachstanie, a około 1 mln ton przypłynął z Kolumbii. Całoroczny wynik może zbliżyć się do rekordu z 2022 roku.
Dane Agencji Rozwoju Przemysłu pokazują, że na koniec lipca 2026 roku zapasy spółek wydobywczych spadły do 3,2 mln ton (z 5,65 mln ton rok wcześniej). Największy polski producent, Polska Grupa Górnicza, zakłada, że jej tegoroczna sprzedaż przewyższy pierwotne plany o niemal 3 mln ton. Skokowy wzrost popytu przypada jednak na okres transformacji, gdy z samej PGG odejdzie ponad 5 tys. pracowników.
Obecną sytuację analizuje Ministerstwo Aktywów Państwowych. Szef resortu Wojciech Balczun, podczas Future Mining Forum & Expo 2026 w Katowicach, wskazał, że przywrócenie równowagi i komplementarności między górnictwem a energetyką pozostaje kluczowym zadaniem dla zachowania ciągłości dostaw prądu i ciepła.
ZOBACZ TAKŻE: Za Trumpa padł historyczny rekord. Tyle w USA za paliwo jeszcze nie płacili










