Na kongresie Impact'26 gościem w studiu Interii Biznes był Stefan Batory, CEO Booksy, a także założyciel wielu start-upów, m.in. iTaxi. Jak przyznał, widział od lat postęp w obszarach machine learningu i inicjatyw związanych ze sztuczną inteligencją, ale nie spodziewał się, że dojdzie do takiego boomu i szybkiego rozwoju AI.
- Myślałem, że [...] do używania sztucznej inteligencji będą potrzebni wysoko wyspecjalizowani pracownicy, specjaliści. Natomiast wypuszczenie Chat GPT spowodowało jakby boom na sztuczną inteligencję, na jej wykorzystanie, i zdemokratyzowało dostęp do sztucznej inteligencji - powiedział Batory.
Drastyczne tempo zmian w związku ze sztuczną inteligencją. Każdy zawód jest zagrożony
Jak mówi Batory, największym wyzwaniem w kontekście rewolucji związanej z AI będzie tempo zmian, które wydaje się nawet szybsze od dotychczasowych wielkich rewolucji w historii ludzkości.
- Rewolucja przemysłowa spowodowała odejście od rolnictwa, przeprowadzenie się ludzi do dużych miast. Później dalszym krokiem czy konsekwencją tej rewolucji było to, że bardzo dużo osób przeszło w obszar usług z produkcji. I AI na pewno wywoła kolejny krok czy kolejny etap, a może nawet kilka etapów takich zmian. [...] Myślę, że największym wyzwaniem dla nas w ciągu najbliższych lat będzie nadążenie za tempem zmian, bo to wpłynie na wszystko. Zmienią się modele biznesowe, więc wszystkie firmy dzisiaj, nawet te, którym się wydaje, że nie będą dotknięte przez AI, będą musiały bardzo szybko być może zmienić cały swój model operacyjny. Być może będą musiały wymyślać nowe usługi, nowe produkty - powiedział Batory.
Jak dodaje Stefan Batory, tak samo zagrożeni zmianami będą pracownicy, którzy muszą być gotowi na uczenie się nowego zawodu i zaczynanie kariery zawodowej od nowa, nawet co kilka lat.
- Myślę, że dzisiaj nie ma takich zawodów, które są niezagrożone. Nawet ja jako prezes spółki czuję się zagrożony i to jest tylko i wyłącznie kwestia czasu, kiedy ta sztuczna inteligencja będzie wykonywała za mnie bardzo dużo obowiązków. Cały czas się zastanawiam w związku z tym, jak ja powinienem się zmienić, czego ja się powinienem nauczyć. I jeśli w 50-70 procentach sztuczna inteligencja będzie w stanie mnie zastąpić, to czy te 30 procent, które nadal będę wykonywał, da wystarczającą wartość firmie i jak w związku z tym poszerzyć i zwiększyć swój obszar przydatności? - wyjaśnia CEO Booksy.
Sztuczna inteligencja może wymknąć się spod kontroli? "Nikt o zdrowych zmysłach tego nie wyklucza"
Batory zapytany, czy istnieje zagrożenie, że sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli stwierdził, że "takie obawy na pewno istnieją" i "nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, ze można wykluczyć takie scenariusze". Szczególnie w tym kontekście zagrożeniem będzie wcześniej wspomniane wysokie tempo zmian.
- To, jak szybko sztuczna inteligencja jest wdrażana w nowych obszarach i co my jako ludzkość, jako społeczeństwo musimy zrobić, żeby się do tych zmian przygotować. I w niektórych obszarach być może najlepszym rozwiązaniem jest działanie systemowe, bo ciężko tutaj bazować na decyzji jednostek. Niektóre osoby powiedzą, żeby coś lekko spowolnić, niektóre osoby powiedzą, że nie, i wtedy się to może wymknąć spod kontroli - powiedział Stefan Batory.
Zapytany o to, czy jakimś rozwiązaniem byłyby regulacje państwowe, dodał, że potrzebny jest balans między "regulacjami i niezatrzymywaniem postępu". Jego zdaniem obecnie "nie można kijem zawrócić Wisły i AI jest nie do zatrzymania".
- Myślę, że wiele mądrzejszych osób ode mnie się zastanawia, jak tu zachować balans między regulacjami a kupieniem czasu na to, żebyśmy się przygotowali na to nieodwracalne - podsumował Batory.













