Polska Grupa Zbrojeniowa w 2025 roku osiągnęła prawie 19 mld zł przychodu - mowa więc o poprawie wyniku o około 6 mld zł względem poprzedniego roku. - Szacujemy, że zysk wyniesie około 2,5 mld zł - wylicza wiceminister Gołota podczas rozmowy na Impact 2026 w Poznaniu. - To nie jest zysk przeznaczany na "bizantyjskie" wydatki czy premie, tylko w dużej mierze będzie reinwestowany - w zwiększanie mocy produkcyjnych i rozwój nowych produktów - zapewnia.
PGZ będzie inwestować
- W przypadku Jelcza, dwa miesiące temu podpisaliśmy umowę inwestycyjną z Funduszem Inwestycji Kapitałowych na ponad 800 mln zł na budowę drugiej linii produkcyjnej. Inwestujemy też w Raciborzu, gdzie zagospodarowane zostaną trzy hale po Rafako. Tam będzie prowadzony montaż. W tym roku to będzie jeszcze kilkadziesiąt ciężarówek, ale w przyszłym roku chcemy dojść do około 500. To miejsca pracy i jednocześnie sposób na nadrabianie zaległości. (...) Jelcz wychodzi z dużego zastoju - i nie tylko wraca na właściwe tory, ale też ma znacząco zwiększyć produkcję - zapewnia wiceminister aktywów państwowych w rozmowie z Interią Biznes.
Na pytanie, co z Borsukami i Krabami, odpowiada: "Krab rozwija się dobrze. Czekamy na kolejną umowę wykonawczą z Agencją Uzbrojenia" - i dodaje, że zamiast kolejnych partii zagranicznych systemów powinniśmy konsekwentnie zamawiać polskie Kraby.
Jak wskazuje Gołota, jeśli chodzi o Borsuki, realizowane są już wcześniej podpisane zamówienia i równolegle zwiększane moce produkcyjne. - Borsuk ma potencjał, by stać się jednym z kluczowych produktów, którego produkcję będziemy musieli bardzo intensywnie rozwijać - dodaje.
Polski przemysł obronny narzędziem dyplomacji gospodarczej
- Wydając duże pieniądze, musimy wzmacniać przemysł. To narzędzie dyplomacji - podobnie jak robią to Francja czy Niemcy. To też motor wzrostu gospodarczego (...) i budowa odporności państwa. (...) W ramach PGZ działa już ponad 12 tysięcy firm kooperujących. (...) Im więcej produkujemy lokalnie, tym jesteśmy bardziej niezależni od zakłóceń globalnych łańcuchów dostaw - dodaje Gołota.
Wiceminister aktywów wskazuje, że w przypadku SAFE prowadzone jest zagraniczne tournée promujące polski przemysł obronny. - To, że nasze systemy są używane przez wojsko w kraju przy granicy z Rosją, jest bardzo mocnym argumentem marketingowym. (...) Im więcej produkujemy lokalnie i im lepszy mamy sprzęt, (...) tym szybciej przekłada się to na zamówienia zagraniczne - tłumaczy.
Jak wyliczył wiceminister Gołota, w ubiegłym roku podpisano kilka umów na systemy Piorun. Obecnie rozmowy dotyczą głównie Borsuków, systemu minowania Baobab-K, który pozwala w 48 godzin zabezpieczyć wschodnią granicę, oraz systemu przeciwlotniczego SUN. - Rozwijamy też karabinek Grot w wersji Grot 3, który wchodzi do produkcji. Produkujemy także głowice do dronów, które można szybko integrować z różnymi platformami - wylicza.
- Nie musimy wszystkiego produkować sami, ale musimy uczestniczyć w produkcji sprawdzonych, światowych systemów. (...) W perspektywie 5-10 lat nie powinno być w Europie ważnego sprzętu bez polskiego komponentu - dodaje.
USA a SAFE. "Europejski rynek się zmienia"
Wiceminister Gołota odniósł się także do obaw Amerykanów, że SAFE wykluczy ich z europejskiego rynku. - W rozmowach z amerykańską administracją i firmami jasno mówimy: europejski rynek się zmienia. (...) Jeśli chcecie tu być (w SAFE - red.), musicie wejść w model partnerski - z produkcją w Europie, transferem technologii i udziałem lokalnego przemysłu - podkreśla i dodaje, że widoczna jest już zmiana nastawiania za oceanem, m.in. ze względu na to, że zdają sobie sprawę, iż ich moce produkcyjne nie są wystarczające, żeby zaspokoić popyt. Gołota dodał, że widzi potencjał dla rozwoju prywantych firm na amerykańskim rynku.
Na pytanie, czy napięcia polityczne wokół wyjazdu Zbigniewa Ziobro do USA nie wpłyną na wzajemne relacje, zapewnia relacje ze Stanami Zjednoczonymi są oparte na interesach strategicznych, obronnych i gospodarczych, a nie na pojedynczych osobach.
Rozmawiał Bartosz Bednarz












