W kwietniu, w wyniku podziału spółki Creotech Instruments powstała spółka stricte kwantowa - Creotech Quantum. W rozmowie z Interią Biznes prezes pierwszej z nich przyznał, że nie zamierza wpływać w żaden sposób na działalność nowej firmy. Podkreślił, że technologie kwantowe będą następną falą technologiczną, po AI.
- To są zarówno komputery kwantowe, ale przede wszystkim również telekomunikacja kwantowa. (...) Spółka Creotech Quantum zostanie na ziemi i taki był pomysł na podział. Spółka Creotech Instrument lata w przestrzeni kosmicznej, ale to nie znaczy, że nie będzie tych technologii wykorzystywała właśnie w obszarze głównie telekomunikacyjnym, ale też pewnie w przyszłości w obszarze tak zwanych sensorów kwantowych - powiedział.
Europa uniezależnia się od UE
Zdaniem Brony kraje europejskie muszą mocniej postawić na niezależność technologiczną, w tym tę dotyczącą kosmosu.
- Widzimy, że trend uniezależnienia się od w szczególności Stanów Zjednoczonych będzie narastać tylko w następnych latach, co jest pewnie też troszeczkę związane z administracją Donalda Trumpa, stąd te zamówienia na duże systemy kosmiczne w Unii Europejskiej będą postępować. (...) Creotech Instruments musi być przygotowany w okresie po 2028 roku na produkcję znacznie większej ilości, również znacznie bardziej skomplikowanych satelitów. Już nie tylko na potrzeby polskie, ale też przede wszystkim na potrzeby Komisji Europejskiej - przyznał.
Zgodnie z nową strategią spółki chce ona produkować do 40 satelitów rocznie i w miarę upływu czasu - coraz większe.
- Europa nie ma innej możliwości niż uniezależnienie się od Stanów Zjednoczonych. Wydaje się, że jesteśmy odpowiednio dojrzali - dodał, podkreślając, że nie chodzi o zrywanie kontaktów, ale konieczność posiadania choćby podstawowych zdolności np. do telekomunikacji satelitarnej na terenie UE.
Odniósł się również do wprowadzenia programu motywacyjnego dla kadry zarządzającej, który ma podążać za wzrostem wartości akcji. Ocenił, że rozwiązanie będzie dobre dla inwestorów i widać, że jest to trend rynkowy, co widać np. w SpaceX.
- Podobne programy motywacyjne były w przeszłości wprowadzane i chyba dobrze podziałały na na rynek, na zarząd, ale również na wskazanie kierunku, bo jeżeli ja mówię, że program motywacyjny ma progi związane z wartością spółki, to jednoznacznie , wskazujemy, gdzie widzimy tą wartość spółki. Nie nawet nie za pięć, nie za dziesięć lat, tylko, powiedzmy, w perspektywie dwóch, trzech lat - przyznał.
Czego potrzebuje polski sektor kosmiczny?
Zapytany o obecne potrzeby sektora kosmicznego w Polsce wskazał na dwa aspekty. Po pierwsze - brak aktualnej strategii kosmicznej,
- Trzeba powiedzieć w sposób jasny w którym kierunku Polska chciałaby iść, tak, żeby polski przemysł, polska nauka była przygotowana, żeby odpowiednie rozwiązania w perspektywie pięciu, dziesięciu lat dostarczyć na rynek - wskazał,
Drugą kwestią jest dopilnowanie, aby pieniądze z Europejskiej Agencji Kosmicznej czy te rządowe trafiały bezpośrednio do polskich spółek, a nie kończyły się niektóre zamówienia zakupami na zewnątrz z zagranicy gotowych systemów.
- Zamiast grantów, zamiast tych pieniędzy na rozwój przydałyby nam się rzeczywiste zamówienia, rzeczywiste finansowanie takich pilotażowych zamówień przez Skarb Państwa - dodał.











