Podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego gościem Interii Biznes był dr Daniel Więzik, prezes spółki SatRev zajmującą się projektowaniem, budową i obsługą nanosatelitów oraz analizą danych z obserwacji Ziemi. W opinii naszego gościa Europa powinna uniezależnić się od Stanów Zjednoczonych jeśli chodzi o łączność satelitarną.
- Nasze uzależnienie jest zbyt duże i wiele państw z tego powodu odczuwa potrzebę, że musi mieć coś swojego. Polska też powinna mieć własny system, który pozwoli w przypadku wyłączenia na przykład sieci zagranicznych móc komunikować się samodzielnie - ocenił.
Wskazał, że niezależność satelitarna Polski jako kraju przyfrontowego jest kluczowa do samodzielnego działania w sytuacjach nadzwyczajnych.
"Łatwiej nam się jest przebić przez zagranicę"
Obecnie na poziomie UE prowadzony jest program budowy nowej konstelacji satelitów komunikacyjnych IRIS² prowadzony przez konsorcjum SpaceRISE. Prezes SatRev nie ukrywa, że chciałby, aby jego spółka została częścią projektu.
- Myślę, że technologicznie jesteśmy już do tego gotowi, ale procedury przyłączania się do tej konstelacji dopiero trwają - wyjaśnił.
Wskazał, że SatRev pozyskała do tej pory ponad 800 tys. km kw. zdjęć satelitarnych
- Jesteśmy partnerami takich państw jak Korea, Oman, współpracujemy z rządem niemieckim (...) Próbujemy też działać w Polsce, ale łatwiej nam się jest przebić przez zagranicę (..) Jesteśmy jeszcze mało rozpoznawalni, nie wszyscy dowierzają, że można być na orbicie z prywatnej spółki, która jest w 100 proc. polskim kapitałem i nie jest finansowana z żadnych dotacji (...) Budujemy satelity od początku do końca sami - podkreślił.
Rozmówca Interii zauważył, że niezależność daje możliwość spółce dowolność w poruszaniu się i wykonywaniu zdjęć.
Satelity z funkcją dual-use
Przypomniał, że możliwości satelitów mogą być wykorzystywane w podwójnym celu.
- Jaki jest sens wysyłać satelitę obserwacyjnego tylko dla wojska, jeżeli on równolegle może obserwować lasy, infrastrukturę wrażliwą? Funkcji jednego zdjęcia jest bardzo dużo. Zdjęcie, które widzimy, to tak naprawdę baza danych do analizy - wyjaśnił.
Na ten rok spółka chce wysłać na orbitę dwa obiekty.
- Na przyszły rok musimy skończyć duży obiekt, 30 kg, dla klienta, co też świadczy o tym, że nie eksperymentujemy. Klient zamówił konkretny obiekt o konkretnej funkcji, z konkretnym planem działania, więc to nie są już badania tylko produkt, który mamy stworzyć - dodał.









