Na kongresie Impact'26 w Poznaniu był Sebastian Kondracki, współtwórca Bielik AI (polskiego modelu językowego), członek Rady Przyszłości. Jak stwierdził, polski, otwarty model sztucznej inteligencji różni się od innych popularnych modeli, np. Chata GPT, przede wszystkim zastosowaniem.
- Jakbyśmy mieli porównać to do motoryzacji, ChatGPT to ekskluzywna limuzyna [...] a Bielik, to coś dla biznesu, bus, furgonetka. [...] Bielik jest bardziej wyspecjalizowany, staramy się go trenować tak, żeby mieścił się na własnym serwerze, co jest potrzebne, gdy przetwarzamy dane klientów, tajemnice, np. medyczną, adwokacką, a czasami państwową - powiedział Kondracki.
Kondracki wyjaśnia, że Bielika można pobrać i dostosować do swoich zadań, a z odpowiednią wiedzą na jego bazie stworzyć nowy model, dostosowany do konkretnych potrzeb. Polski model jest udostępniony na licencji Open Source, co pozwala na jego modyfikacje.
Przez sztuczną inteligencję przechodzi masa danych. Część trafia np. do Chin
Kondracki wyjaśnia, że przy coraz większym użyciu sztucznej inteligencji w pracy coraz częściej dochodzi do tego, że dane np. obywateli czy klientów trafiają poza Unię Europejską czy do Chin. Choć zdaniem naszego rozmówcy rośnie poziom wiedzy na temat bezpieczeństwa i higieny wykorzystania AI, to problem wciąż istnieje.
- Mamy duży problem, jeśli ktoś ja przykład użyje DeepSeeka, czy Qwen'a [chińskie modele językowe - dop. red.] i nagle prześle się dane wrażliwe [...] To też jest rola całego projektu Bielik, żeby edukować ludzi w tym obszarze [...] Bielik jest fantastyczny w zadaniach, gdzie jest wrażliwość duża danych, w analizie maili na przykład. Nie wiemy, czy nagle obywatel nie prześle do urzędu np. badań lekarskich, prawda? - mówi Kondracki.
Bielik będzie alternatywą dla polskich firm? "Jak się uzależnimy od sztucznej inteligencji, to ceny ChataGPT pójdą do góry"
Kondracki wyjaśnia, że wykorzystanie Bielika jest podobne do budowania ludzkich zespołów. Polega to na tworzeniu tzw. agentów zbudowanych na polskim modelu sztucznej inteligencji mogącymi zajmować się różnymi zadaniami.
- Bielik może nie umie programować tak, jak inne modele, ale jest mały i można na serwerze obok Bielika postawić model, który koduje. Wyobraźmy sobie to tak, jeden model koduje, drugi robi do niego dokumentację i w dwóch modelach - tu znacznie upraszczam - mamy zdolność dużego modelu - wyjaśnia Kondracki.
Takie podejście pozwala na równoważenie wykorzystania mocy obliczeniowej, bo jak podkreśla współtwórca Bielik AI przy dużych modelach często płacimy za funkcje, których nie używamy. Jego zdaniem, choć obecnie subskrypcja Chatu GPT kosztuje ok. 20 dolarów, to "jak bardzo się uzależnimy od sztucznej inteligencji, to ceny pójdą do góry". A szczególnie odczują to firmy.
- Znów wyjaśnię to na przykładzie motoryzacji. Można rozwozić pizzę limuzyną za milion złotych, ale ta pizza będzie tak droga, że firma szybko splajtuje przez koszty raty leasingu takiego auta. Lepiej będzie kupić mały bus elektryczny czy furgonetkę albo nawet skuter do rozwożenia pizzy. Dlatego właśnie chcemy iść w kierunku modeli lżejszych, lokalnych - wyjaśnia współtwórca Bielika.













