W skrócie
- Prof. Paweł Wojciechowski ocenił w rozmowie z Biznes Interią, że program SAFE jest korzystny dla polskiej gospodarki i przemysłu obronnego oraz podkreślił potrzebę inwestowania w polski przemysł.
- Według prof. Wojciechowskiego, dyskusja o "polskim SAFE 0 proc." dotyczy alternatywnego rozwiązania wymagającego zmian ustawowych i może prowadzić do obniżenia buforów bezpieczeństwa.
- Prezes Instytutu Finansów Publicznych zwrócił uwagę, że podpisanie ustawy SAFE przez prezydenta umożliwi szybkie uruchomienie zamówień w polskim przemyśle obronnym, a udział niemieckiego przemysłu w tych zamówieniach wynosi ok. 0,5 proc.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prof. Paweł Wojciechowski wskazał na kluczową różnicę pomiędzy europejskim programem pożyczek na obronność SAFE, a propozycją prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP dotyczącą "polskiego SAFE 0 proc.". - Pomijając fakt, że nawet każda opcja: sprzedaży złota czy odkupienie złota wymagają prawdopodobnie zmian legislacyjnych, żeby można było to przeprowadzić szybko - nie wiadomo, czy rząd się na to zgodzi, a pieniądze są już "na stole", jeśli chodzi o europejski SAFE - ocenił.
SAFE czy "SAFE 0 proc."? Paweł Wojciechowski: Dyskusja powinna zaczynać się od gospodarki
Zdaniem prezesa Instytutu Finansów Publicznych SAFE jest bardzo dobrym programem. W rozmowie z Biznes Interią wskazuje, że jest on przede wszystkim niskokosztowy i "pracuje na korzyść polskiej gospodarki i przemysłu obronnego". - Zbrojenia są potrzebne teraz, a nie później, ponieważ jeżeli stracimy szansę to będziemy musieli korzystać z innych źródeł; nie poprzez SAFE ulokowany w nowym funduszach Banku Gospodarstwa Krajowego, ale w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych - wylicza i dodaje, że ten ostatni nie pozwala na inwestycje np. w infrastrukturę wojskową podwójnego zastosowania czy w Straż Graniczną. - Każde opóźnienie tego projektu ma więc konsekwencje dla obronności - dodaje.
Z punktu widzenia ekonomii obronności - jak wskazuje prof. Wojciechowski - można wyróżnić trzy aspekty: ryzyko konfliktu zbrojnego (trzeba je zawsze kalkulować), mnożniki fiskalne (zwłaszcza przy wysokiej importochłonności przemysłu) oraz sprzężenie zwrotne - im więcej inwestujemy w polskim przemyśle, tym większe szanse na ograniczenie presji fiskalnej i zabezpieczenie wydatków inwestycyjnych oraz obronnych.
- Model rozwoju powinien polegać na wzmacnianiu polskiej gospodarki. Nie chodzi tylko o produkcję czołgów, ale o to, aby Polska produkowała u siebie. Dyskusja o SAFE powinna zaczynać się od dyskusji o gospodarce, o tym, czy Polska chce produkować u siebie w kraju czy pozwolić na dryf, że produkuje w innych państwach - mówi prezes IFB.
W kontekście "polskiego SAFE 0 proc." forsowanego przez prezydenta Nawrockiego przyznaje, że rozwiązanie to jest możliwe, ale wymaga zmian ustawowych. - Rezerwy służą stabilności polskiej waluty. Jeśli ktoś uważa, że sytuacja jest nadzwyczajna i wymaga, żeby te rezerwy rozwiązać, np. sprzedać złoto i potem je odkupić i robić inne kombinacje ksiegowe, to należy pamiętać, że obniży to nasze bufory bezpieczeństwa - mówi i wskazuje, że bufory buduje się po to, aby móc je wykorzystać w sytuacjach kryzysowych, np. wojny i wtedy byłoby to uzasadnione.
- Obecnie mamy alternatywny, tani instrument, który konsoliduje popyt europejski i zwiększa suwerenność przemysłowo-technologiczną polskiego przemysłu obronnego. Dlaczego z tego nie skorzystać? Dyskusja o "SAFE 0" służy tylko po to, żeby wywrócić SAFE europejski czyli prowadzić politykę antyeuropejską - mówi wprost prof. Wojciechowski. - SAFE jest największym sukcesem polskiej prezydencji w ciągu pół roku i na pewno wszystkim nie jest po drodze - zauważa prezes IFP.
"Wojna na Bliskim Wschodzi nam nie służy"
Szef redakcji Biznes Interia Bartosz Bednarz zauważył podczas rozmowy, że dyskusja na temat SAFE odbywa się w momencie, gdy na świecie wybuchł kolejny kolflikt - na Bliskim Wschodzie. Zauważył, że widzimy nasilające się szoki podażowe na rynkach surowców, takich jak ropa i gaz. Dlatego pozostaje pytanie, jak w takim momencie poradzi sobie polska gospodarka - czy wskaźniki, o których mówiliśmy tydzień lub dwa tygodnie temu - m.in. wzrost PKB na poziomie 4 proc. rok do roku oraz inflacja w pobliżu lub poniżej celu - wciąż są aktualne?
- Moim zdaniem te wskaźniki wciąż pozostają aktualne, choć oczywiście inflacja wzrośnie. Wzrost ceny ropy o 10 USD za baryłkę przekłada się na wzrost inflacji o około 0,1-0,2 punktu procentowego - zarówno poprzez wzrost cen ropy naftowej, jak i poprzez kanał kursowy. Wojna powoduje również umacnianie się dolara, który jest światową walutą - wymienia prof. Paweł Wojciechowski.
Przy okazji ekspert zauważył, że wojna na Bliskim Wschodzie oznacza, iż globalne moce produkcyjne są skierowane na tamten konflikt. Dlatego zakupy amunicji i zbrojeń na rynku światowym mogą w konsekwencji ograniczać dostęp Ukrainy do niektórych typów broni i amunicji w jej własnym konflikcie. - To efekt uboczny, który może mieć potencjalnie negatywne konsekwencje dla utrzymania pozycji Ukrainy na Wschodzie. Wojna na Bliskim Wschodzi na pewno nam nie służy - ocenia.
Jego zdaniem, jeśli chodzi o dostawy ropy, Polska nie jest bezpośrednio zagrożona blokadą cieśniny Ormuz, ponieważ dostawy realizowane są dotychczasowymi kanałami, np. przez Kanał Sueski, przez co mamy obecnie wystarczające zapasy na blisko pół roku. - Jedynym kanałem transmisji są ceny ropy, a nie dostawy ropy. Więc proszę się nie bać - powiedział.
Istnieje jednak ryzyko, że stopy procentowe w Europie będą rosły, ale w Polsce również, jak będzie wysoka inflacja. - Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te kwestie są ze sobą powiązane - historycznie polskie stopy procentowe były zawsze wyższe. Ponieważ europejskie stopy procentowe korzystają z wyższego ratingu, my pośrednio mamy niższy koszt finansowy. Dzieje się tak dzięki temu, że korzystamy z pożyczki opartej na emisji obligacji europejskich, a więc obligacje te, mając wyższy rating, oferują lepsze koszty finansowania - wyliczył prof. Wojciechowski.
Z SAFE procent zamówień, który trafi do niemieckiego przemysłu ma wynieść około 0,5 proc.
- Dlatego tamta pożyczka SAFE, którą rząd chce, żeby prezydent szybko podpisał, jest istotna. Jeśli podpisanie nastąpi szybko, możliwe będzie zawarcie kontraktów już w najbliższym czasie - przede wszystkim do końca maja. Po podpisaniu SAFE pojawią się natychmiast zlecenia, zamówienia i zakupy - zauważył.
Przez IFP przypomniał także, że dziś Polska jest wyłączona z zasady (tak jak inne państwa), że wniosek może składać tylko jedno państwo. W przyszłości będą mogły składać wnioski dwa państwa. - Jeśli więc podpisanie SAFE zostanie opóźnione lub pojawią się dodatkowe przeszkody, Polska będzie bardziej zależna od innych partnerów w Unii Europejskiej - powiedział Biznes Interii.
- Dziś projekt ten jest czysto europejski. Procent zamówień trafiających do niemieckiego przemysłu wynosi około 0,5 proc. w ramach dostaw kooperacyjnych - na przykład komponentów, śrubek czy metali ziem rzadkich. Nie można więc powiedzieć, że nie ma europejskich komponentów, ale w praktyce wszystkie zamówienia są realizowane przez polski przemysł obronny i w 100 proc. przygotowane przez dowództwo sił zbrojnych. Realizuje je Agencja Uzbrojenia. Jest to jeden z najlepszych pomysłów zarówno na bezpieczeństwo, jak i rozwój polskiej gospodarki w najbliższym czasie - ocenił prezes Instytutu Finansów Publicznych.














