- Budowa elektrowni atomowej spowoduje, że ceny energii będą niższe, że ta energia będzie odnawialna w dużo większym stopniu niż jest dzisiaj, co podniesie konkurencyjność naszej gospodarki, bo to, że mamy tak drogą energię jest ogromnym wyzwaniem dla gospodarki - dodaje rozmówca Interii Biznes. Zwraca uwagę, że energetyka oparta na węglu to ceny wyższe a nie niższe.
Transformacja energetyczna to jedno z największych wyzwań przed którymi staje obecnie Polska. Jak przypomina prezes BNP Paribas Bank Polska, pomiędzy rokiem obecnym a 2040 inwestycje powinny osiągnąć między 2,7 a 3,3 biliona złotych. Także obronność dzisiaj stała się priorytetem numer jeden. Tu szacunki są takie, że w tym roku inwestycje wyniosą 200 mld zł. - Na szczęście jest SAFE, na szczęście jest sektor bankowy, który jest bardzo otwarty na finansowanie obronności Polski - zauważa Przemek Gdański.
- Widzimy, że jest to absolutna konieczność i uważam za bardzo słuszne, że wydatki będą osiągały ponad 4 proc. PKB i tak powinniśmy to utrzymywać. Sami musimy zbudować taką pozycję militarną, żebyśmy wszyscy czuli się bezpiecznie i żeby gospodarka mogła w sposób nieskrępowany się rozwijać. Także dobrze, że są te projekty, dobrze, że mamy silnie skapitalizowany i bardzo płynny sektor bankowy - wskazuje.
Jak mówi: - On jest za mały wszakże i powinien dalej rosnąć, dalej powinno dochodzić do akumulacji kapitału, żeby te największe projekty móc sfinansować.
- Dam panu przykład. Gdyby wszystkie banki, wszystkie banki w Polsce, zawiązały ze sobą konsorcjum, to takie konsorcjum mogłoby pożyczyć 53 mld zł jednemu kredytobiorcy czy na jeden projekt. A to raptem 28 proc. kosztów budowy elektrowni atomowej i około 60 proc. CPK - wylicza.
Inwestorzy zagraniczni patrzą na Polskę. "My mamy teraz nasz czas"
Polska w tym roku dołączyła do G20 na zaproszenie Stanów Zjednoczonych.
- Inwestorzy zagraniczni są bardzo Polską zachwyceni. My mamy teraz nasz czas - mówi Przemek Gdański. - To wejście do G20, które ma przede wszystkim symboliczne znaczenie, jeszcze bardziej przykuwa uwagę inwestorów z całego świata. Oni chcą tu inwestować, instytucje finansowe chcą tu finansować. Naprawdę jesteśmy bardzo atrakcyjnym krajem, bardzo atrakcyjnym rynkiem. Z wysoce pozytywnymi prognozami, jeśli chodzi o PKB i dynamikę w kolejnych latach - dodaje.
Zagrożeń też nie brakuje, w tym m.in. geopolityka - sytuacja na Bliskim Wschodzie, ceny ropy, gazu, produktów ropopochodnych. - Jest sporo znaku zapytania - ocenia rozmówca Interii Biznes. - Do tego wojna w Ukrainie, która wciąż trwa, choć wiemy, że ona się któregoś dnia skończy. A jak się skończy, to otworzy się nowy potencjał inwestycyjny dla polskich firm, dla firm z całego świata, z całej Europy. Tu Bank Światowy szacuje, że odbudowa Ukrainy na dziś pochłonie 588 mld dol. I ta wielkość systematycznie rośnie, bo skala zniszczeń również się nasila, więc myślę, że to będzie kolejnym impulsem prorozwojowym, a równocześnie koniec wojny będzie oznaczał spadek napięć i obaw, czy na pewno warto inwestować w Polsce, w kraju jednak przyfrontowym - tłumaczy.
Wysoki deficyt i rosnący dług Polski. "Jesteśmy w przededniu konieczności głębokich zmian"
W rozmowie poruszono także temat rosnącego zadłużenia Polski.
- Obligacji polskich emitujemy coraz więcej z uwagi na rosnący deficyt budżetowy. I tu mamy jedno z ryzyk strukturalnych makroekonomicznych, mianowicie oczekiwania wyższego zwrotu na inwestycjach w polskie obligacje. Ergo - podwyższenie kosztu dla Skarbu Państwa - zauważa Przemek Gdański. Pytany o to, czy rosnący deficyt zaczyna już ciążyć gospodarce, wskazuje, że "w kontekście G20 ograniczenie tego deficytu jest jednym z wyzwań, zresztą niejedynym".
- O ile jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, to jesteśmy też w przededniu konieczności głębokich zmian. Polska gospodarka nie będzie dalej się rozwijała w oparciu o tańszą siłę roboczą. My musimy znaleźć na siebie nowy pomysł, postawić na innowacyjność, zwiększyć produktywność. Pamiętajmy, że mamy ogromne wyzwania demograficzne, które będą tylko bardziej intensywne. Jeżeli nie będziemy działać w kierunku automatyzacji, robotyzacji i nie wymyślimy mądrej polityki migracyjnej, to demografia może istotnie wpłynąć negatywnie, rzecz jasna, na tempo wzrostu gospodarczego - dodaje.
Rozmówca, dopytywany o odporność polskiej gospodarki na szoki zewnętrzne, wskazuje, że "to jest pewien fenomen". - Pokazaliśmy niesłychaną odporność na całą masę szoków, które przez ostatnich już "dziesiąt" lat nam się przydarzyły. Ja pamiętam bardzo wyraźnie globalny kryzys finansowy 2008-2009, przez który polska gospodarka przeszła, nie chcę powiedzieć jak burza, bardziej suchą nogą, gdzie sektor bankowy nie wymagał wsparcia i pieniędzy publicznych jako jeden z bardzo niewielu, jeśli nie jedyny w okolicy. (...) Ja bym podkreślił przedsiębiorczość Polaków, siłę przedsiębiorstw tych, które były budowane w końcówce lat 80., na początku lat 90. ciężką mozolną pracą i myślę, że ta przedsiębiorczość powoduje, że biznes w jakimś sensie idzie swoim torem i te czynniki zewnętrzne czy elementy polityczne mu specjalnie nie przeszkadzają - zauważa. - Duma - podkreśla.
Profesor Piątkowski mówi o "złotym wieku" polskiej gospodarki za ostatnie 30 lat. Czy ten "złoty wiek" może trwać przez kolejne dziesięciolecia? To kolejne pytanie, które padło podczas rozmowy.
- Chciałbym, żeby ta trajektoria wzrostu się przedłużała na dziesięciolecia i jeszcze dłużej. Mamy wszystkie karty w ręku. Jesteśmy dużym krajem, dużym rynkiem, dobrze położonym, oczywiście z ryzykiem geopolitycznym, ale wojna się któregoś dnia skończy, z bardzo przedsiębiorczym narodem i jeżeli wypracujemy nowe mechanizmy wzrostowe, właśnie te oparte o technologię, oparte o infrastrukturę, oparte o innowacyjność, a na pewno nas na to stać i mamy ku temu wszelkie niezbędne elementy, to będziemy rosnąć i nie widzę dla nas innej alternatywy - mówi Przemek Gdański.
AI wywróci globalny porządek?
- Rozwój jest w Stanach, rozwój jest w Azji, w Europie idzie to wolniej i uważam, że technologie oparte o AI są krytyczne, zwłaszcza w kontekście demografii, trendów, które obserwujemy, które będą najprawdopodobniej tylko się pogłębiać - ocenia Przemek Gdański. Przyznaje też, że banki chcą inwestować w nowe technologie i pracują nad tzw. use case'ami.
- Jest tego sporo. Ja jeszcze nie widziałem rozwiązań totalnie przełomowych, ale to jest wszystko młode, wszystko świeże. Ja myślę, że to, co do tej pory widzieliśmy w wykonaniu AI, to jest wierzchołek góry lodowej i tak naprawdę niezwykle trudno jest przewidzieć, co jeszcze będziemy w stanie dzięki sztucznej inteligencji zmienić, ułatwić. I dla mnie ważne jest to, żeby myślenie o sztuce inteligencji było przez pryzmat człowieka, żebyśmy my, ludzie, tworząc tę technologię, dążyli do tego, żeby ona ułatwiała nam życie, podnosiła jakość życia, przejęła te czynności, które uważamy za żmudne, powtarzalne i nie twórcze, ale żeby dalej człowiek był w centrum uwagi i czuwał nad tym, żeby sztuczna inteligencja służyła słusznej sprawie - mówi Interii Biznes.
Zwraca także uwagę, że "problem w Europie polega na naszym rozdrobnieniu - z jednej strony jesteśmy spięci klamrą pod tytułem Unia Europejska, ale wewnątrz każdy kraj ma jednak silne tendencje do realizowania własnych narodowych interesów". - Jak porównamy Europę do Stanów Zjednoczonych, to tam wszystko jest zintegrowane. Tam jest wielki rynek kapitałowy z zupełnie innym dostępem do finansowania. Tam jest ujednolicona infrastruktura prawna. Zresztą Stany Zjednoczone są dużo mniej przeregulowane w wielu obszarach, niż ma to miejsce w Europie. Dotyczy to czy sztucznej inteligencji, czy bankowości - zauważa.
Jak podkreśla: - Europa musi zrozumieć, że działając razem ponad myśleniem stricte narodowym, osiągniemy więcej i będziemy w stanie bardziej skutecznie konkurować czy z Azją, czy z Ameryką.
Rozmawiał Bartosz Bednarz









