- Projektem, na który bardzo czekamy jest inicjatywa Osobistych Kont Inwestycyjnych, czyli OKI. To możliwość zainwestowania bez "podatku Belki" do 100 tys. zł na giełdzie. Myślę, że to na pewno przyciągnie Polaków, uważamy, że to będzie przełom dla naszego rynku kapitałowego, przełom dla giełdy. Trzymamy kciuki za wprowadzenie OKI w styczniu przyszłego roku - mówi Tomasz Bardziłowski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w rozmowie z Interią.
Przyznaje także, że PPK, chociaż okazały się ogromnym sukcesem, zwłaszcza jeśli chodzi o stopy zwrotu, to jednak tego kapitału, który trafia na giełdę z tego programu jest stosunkowo niewiele.
- PPK dostarczają stałego dopływu kapitału na giełdę, ale jest to nadal niewiele, bo to jest około 3 miliardów zł rocznie. Nam potrzeba dużo więcej pieniędzy - zauważa rozmówca Interii Biznes.
Giełda za mała do potrzeb gospodarki
- My mówimy o tym, że nasza giełda, nasz rynek kapitałowy jest cały czas za mały w stosunku do potrzeb gospodarki, bo to jest tylko jakieś 27 proc., około 30 proc. polskiego PKB. Nawet w Unii Europejskiej jest to 70 proc., czyli ponad dwa razy więcej, a w Stanach Zjednoczonych - ponad 200 proc. Wyliczaliśmy, że gdybyśmy chcieli dojść, do nawet nie 70 proc., tak jak średnia w Unii Europejskiej, ale do 50 proc. PKB, to potrzebowalibyśmy 50 mld zł rocznie. Rocznie! Wtedy moglibyśmy naprawdę dużo sfinansować i wtedy sporo polskich spółek innowacyjnych mogłoby bez problemu myśleć o finansowaniu i o skalowaniu się - zauważa prezes GPW.
Czy brak tego kapitału jest hamulcem dla spółek, które chciałyby wejść na giełdę? Zapytany o to Tomasz Bardziłowski przypomniał, że oszczędności Polaków przekroczyły 4 biliony złotych. I, jak duże spółki bez problemu znajdą kapitał od inwestorów zagranicznych, również krajowych dużych instytucji, tak większy problem mogą mieć te mniejsze. - Jak spółka mniejsza chce wejść na giełdę, chce pozyskać nie miliard złotych, nie pół miliarda, ale na przykład 50 milionów, to tutaj, w tym obszarze mamy za mało kapitału, za mało też funduszy, które są zainteresowane tego typu emisjami. Tutaj na pewno jest wiele do zrobienia - dodaje.
Pytany z kolei o projekt "Unii Rynków Kapitałowych" w UE, rozmówca Interii przypomniał, że obecnie to Unia Oszczędności i Inwestycji. - To też jest przesunięcie akcentów (…). Doszliśmy do wniosku wszyscy, że może to nie byłoby optymalne dla takich rynków jak nasz. Wystarczy podać przykład: nasza największa spółka - Orlen w takiej jednej europejskiej giełdzie byłaby gdzieś pod koniec drugiej setki, a ostatnia spółka z WIG20 - była mniej więcej na miejscu około 1000. (…) - tłumaczy.
- OKI to jest coś, co pomoże, żeby ten kapitał przyciągnąć. Polacy są, można powiedzieć, mistrzami Europy w trzymaniu oszczędności w gotówce i depozytach bankowych plus oczywiście w ulubionych naszych inwestycjach w nieruchomości. My chcemy, żeby na giełdzie również było więcej ciekawych produktów, w które można zainwestować nie ryzykując tak bardzo jak inwestując w jedną spółkę. I tymi produktami są między innymi ETF-y, czyli fundusze indeksowe notowane na giełdzie, które inwestują w spółki, w indeksy giełdowe - mówi prezes warszawskiej giełdy.
W rozmowie zwraca uwagę także, że wśród uczestników rynku była duża dyskusja nad OKI, przede wszystkim na temat jak traktować inwestycje na polskiej giełdzie vs inwestycje na zagranicznych giełdach. - Tutaj były różne głosy, takie też, że nie powinno być żadnych limitów i były głosy takie, że tylko inwestycje w Polsce. Pierwsze 100 tys. zł, gdzie zupełnie nie ma "podatku Belki", tę kwotę trzeba zainwestować przynajmniej w 70 proc. w polskich aktywach. Myślę, że to jest dobry kompromis, dobre rozwiązanie, bo przede wszystkim chodzi również o budowanie polskiego rynku i finansowanie polskich firm, budowanie miejsc pracy w Polsce - mówi Bardziłowski.
Ankieta MIFID do zmiany? "Jest kilka kwestii, można nazwać je paradoksami"
Prezes giełdy został zapytany także o ankietę MiFID, którą każdy inwestor na początku drogi musi wypełnić. Czy to nie za bardzo utrudnia dostęp do rynku kapitałowego początkującym?
- Trafił pan w punkt. To nie tylko problem Polski, ale całej Europy - wskazuje Tomasz Bardziłowski.
Po kryzysie w 2008 roku Europa wprowadziła - przypomina prezes GPW - różnego rodzaju mechanizmy ograniczające ryzyko, w tym tak zwane ankiety MiFID, które określają w jakie instrumenty finansowe może dana osoba inwestować.
- I tutaj jest kilka kwestii, nawet można nazwać je paradoksami. Jeżeli pan do tej pory jest młodym inwestorem i chce pierwszy raz zainwestować, to wypełniając ankietę MiFID musi pan napisać o swoim doświadczeniu inwestycyjnym. Jeżeli pan nigdy nie kupił akcji, to dom maklerski nie może tych akcji zaoferować. No to jest paradoks - mówi prezes GPW. - Oczywiście ważna jest edukacja finansowa, ale też nie zamykać zupełnie drogi do inwestowania, bo wtedy zamkniemy drogę do bogacenia się - wskazał.
Giełda może skorzystać pośrednio na SAFE. "Tak powstała Silicon Valley"
- Cieszy nas to, że jest coraz więcej firm, które z giełdy pozyskuje pieniądze. W zeszłym roku to było rekordowe ponad 20 mld zł. Od początku tego roku to jest ponad 4 mld zł zebrane przez kilkanaście firm. I nowa emisja akcji i też właściciele firm sprzedający akcje. Mamy nowe debiuty. Na pewno giełda może pomóc w finansowaniu tego, co teraz jest najważniejsze, czyli bezpieczeństwo, więc tutaj mówimy o firmach z sektora zbrojeniowego - wskazuje prezes Giełdy Papierów Wartościowych pytany o spółki, które chciałby widzieć notowane na parkiecie. Przyznaje także, że firm z obszaru obronności i zbrojeń na giełdzie może być dużo więcej. - Nie mówię tylko o tych wielkich firmach, ale również o rzeszy firm, które na przykład dzięki programowi SAFE będą tworzyć się, żeby cały ekosystem związany z bezpieczeństwem rozwijać. Tak powstała Silicon Valley (Dolina Krzemowa w USA), tak powstał izraelski ekosystem startupów właśnie przez pieniądze związane z bezpieczeństwem - mówi, podkreślając, że brakuje na giełdzie z prawdziwego zdarzenia indeksu spółek innowacyjnych. - Nad takim indeksem pracujemy. Chcemy, żeby później na bazie tego indeksu powstawały ETF, żeby można było właśnie za kilkadziesiąt, kilkaset złotych zainwestować i mieć ekspozycję na najlepsze polskie spółki innowacyjne - zapowiada.
GPW cały czas przygotowuje się do zmiany systemu transakcyjnego. Nowy system - WATS, to większa przepustowość i wyższa szybkość. - Na pewno będziemy mieli więcej inwestorów również zagranicznych (…), bo w tym momencie nasz system jest na granicy już swojej przepustowości. Ogłosiliśmy nowy harmonogram i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, jeżeli wszystkie testy pójdą sprawnie, a testujemy z udziałem również najlepszych globalnych firm, które wykorzystywane są przez inne giełdy na świecie, to system w ciągu kolejnych kilku miesięcy będzie już na giełdzie. (…) Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, sprawnie, jeżeli będziemy w pełni czuli, że już jest ten czas, to będzie to lipiec - potwierdza prezes giełdy w Warszawie.
Rozmawiał Bartosz Bednarz










