GPW odrabia dystans do konkurentów z regionu

Od marca wartość indeksu WIG wzrosła ponad 50 proc., a WIG20 o 47 proc. Dzięki temu polska giełda odrabia dystans do rynków środkowoeuropejskich, które od dawna znajdują się w trendzie wzrostowym. Część inwestorów zachodnich przeniosła swoje środki na GPW. Jednak prawdziwą siłą napędową wzrostów jest polski kapitał. To fundusze emerytalne i inwestycyjne chronią rynek, kiedy zagraniczni gracze decydują się realizować zyski.

Od marca wartość indeksu WIG wzrosła ponad 50 proc., a WIG20 o 47 proc. Dzięki temu polska giełda odrabia dystans do rynków środkowoeuropejskich, które od dawna znajdują się w trendzie wzrostowym. Część inwestorów zachodnich przeniosła swoje środki na GPW. Jednak prawdziwą siłą napędową wzrostów jest polski kapitał. To fundusze emerytalne i inwestycyjne chronią rynek, kiedy zagraniczni gracze decydują się realizować zyski.

GPW jest obecnie najsilniejszym rynkiem regionu. Nic dziwnego, bo u naszych południowych sąsiadów spada tempo PKB, a polska gospodarka rusza z miejsca.

Od marca wartość indeksu WIG wzrosła ponad 50 proc., a WIG20 o 47 proc. Dzięki temu polska giełda odrabia dystans do rynków środkowoeuropejskich, które od dawna znajdują się w trendzie wzrostowym. Część inwestorów zachodnich przeniosła swoje środki na GPW. Jednak prawdziwą siłą napędową wzrostów jest polski kapitał. To fundusze emerytalne i inwestycyjne chronią rynek, kiedy zagraniczni gracze decydują się realizować zyski.

Reklama

Teraz Polska

Trend wzrostowy na GPW trwa od pięciu miesięcy. Jego dynamika przybrała szczególnie na sile w lipcu i sierpniu.

- Spadające stopy procentowe sprawiają, że rośnie atrakcyjność inwestycji giełdowych. Krajowi inwestorzy instytucjonalni nie mają wielkiego wyboru, a dysponują ogromną gotówką. Ponadto giełdy wyprzedzają spodziewane ożywienie gospodarcze i sygnały poprawy wyników spółek. Jednak bez dobrej atmosfery za oceanem nie byłoby takich wzrostów na GPW - ocenia Wojciech Szymon Kowalski, analityk giełdowy.

W bardzo krótkim czasie polski rynek akcji odrobił dystans do budapesztańskiego indeksu BUX, które na swoje wzrosty pracował od końca 2001 roku. Od tego czasu praski PX 50 zyskał 82 proc. Natomiast rewelacyjny wynik zanotował rosyjski RTS, który ominęła ogólnoświatowa bessa. Od 1999 roku indeks ten zyskał około 590 proc. Zdaniem specjalistów teraz nadszedł czas na polską giełdę.

- Jesteśmy w innym stadium cyklu koniunkturalnym niż Czechy, Węgry i Rosja. Podczas gdy u naszych południowych sąsiadów zauważalny jest spadek tempa PKB, nasza gospodarka wykazuje oznaki przyspieszenia. Jeśli się potwierdzą w kolejnych miesiącach nasz rynek powinien zachowywać się lepiej od giełd regionu - uważa Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny.

Zachód tylko pomógł

Do niedawna inwestorzy zachodni preferowali pozostałe rynki regionu kosztem Warszawy. Ich ocena zmieniła się przed unijnym referendum w Polsce. Wpływ na to miały też wydarzeniach w sąsiednich krajach, które podkopały zaufanie do konkurencyjnych rynków. W lipcu niejasne działania banku centralnego Węgier spowodowały ucieczkę zachodnich inwestorów. Z Rosji wygnała ich afera wokół Jukosa. Część środków trafiło na GPW.

- Na GPW zaczęły inwestować instytucje, których nie było w Warszawie od kilkunastu miesięcy - podkreśla Mariusz Sadłocha, prezes DM BZ WBK.

- Zachodni inwestorzy byli aktywni przede wszystkim na początku tego trendu. Jednak obecne wzrosty to głównie zasługa wewnętrznego kapitału. Oceniam, że zaangażowanie inwestorów zachodnich na GPW nadal jest relatywnie nieduże - dodaje Alfred Adamiec.

Więcej spółek!

Maklerzy wskazują, że giełda nie nadąża za napływem nowych środków. Ich dynamicznym przyrostem mogą się pochwalić zwłaszcza TFI. Tylko w lipcu wartość aktywów funduszy inwestycyjnych wzrosła o 6 proc., do 33,36 mld zł.

GPW od lat cierpi na niską płynność, a debiutów jest jak na lekarstwo. Tymczasem nadal napływają nowe środki do funduszy zrównoważonych i akcyjnych. Z każdym dniem narastają obawy więc obawy o korektę dynamicznych zwyżek i pęknięcie "spekulacyjnej bańki".

- Odpoczynek od wzrostów byłby bardzo potrzebny giełdzie. Jednak dzięki wyraźnym sygnałom ożywienia gospodarczego spadki nie powinny być głębokie. Na pewno zagranicznych inwestorów kusi realizacja zysków. Jest jednak polski kapitał, który powinien powstrzymać większą przecenę. Ogromne wzrosty to efekt niskiej płynności rynku. Mam nadzieję, że ożywienie na giełdzie przeniesie się wkrótce na rynek pierwotny - podsumowuje Alfred Adamiec.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: dystans | środki | fundusze | WIG | polska giełda | WIG20 | inwestorzy | GPW | fundusze emerytalne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »