Atak USA i Izraela na Iran, który zapoczątkował wojnę w regionie, doprowadził do wstrzymania ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz i tym samym zatrzymania dostaw ropy naftowej ze złóż nad Zatoką. Pochodzi z nich jedna piąta całości surowca zużywanego na świecie, co tylko wzmacnia niepokoje o wzrost cen wielu różnych towarów, także materiałów budowlanych.
Podobna sytuacja miała miejsce w trakcie pandemii. Jak wynika z danych PSB Handel, jeszcze w marcu 2021 roku ceny materiałów wzrosły o 4,5 proc. rok do roku, a już we wrześniu poszybowały średnio o ponad 20 proc. Skokowy wzrost cen objął przede wszystkim płyty OSB, które we wrześniu 2021 roku były o blisko 125 proc. droższe niż rok wcześniej.
Ceny materiałów budowlanych poszybują w górę?
Bartłomiej Sosna, ekspert rynku budowlanego w firmie badawczej Spectis, w rozmowie z "Wyborczą" uspokajał, że w drugim tygodniu wojny nie ma zagrożenia tak gwałtownymi wzrostami, jakie miały miejsce w trakcie pandemii. Nie zmienia to faktu, że ceny odbiją.
"W najbliższych miesiącach spodziewać się można umiarkowanej presji inflacyjnej w budownictwie. Jednak nasilenie się konfliktu na Bliskim Wschodzie nie jest tego bezpośrednią przyczyną, a jedynie dodatkowym czynnikiem wzmacniającym taki scenariusz. Już w styczniu 2026 roku oficjalna inflacja w budownictwie - kalkulowany przez GUS wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej - przyspieszyła do 4 proc. rok do roku wobec 3,6 proc. w grudniu i 2,8 proc. w październiku 2025 roku" - wyjaśnił.
"Taki scenariusz byłby dla polskiego budownictwa najbardziej destrukcyjny"
Podobnie jak w innych sektorach, wiele będzie zależało od tego, jak długo potrwa wojna. W przypadku przedłużania się konfliktu w pierwszej kolejności dostrzeżemy wzrost cen produktów powiązanych z ropą naftową, takich jak olej napędowy, paliwa, asfalt, styropian oraz materiały na bazie bitumu i tworzyw sztucznych.
"Można założyć, że naloty na Iran potrwają najwyżej kilka tygodni, a nie wiele miesięcy czy lat. Dopiero taki scenariusz byłby dla polskiego budownictwa najbardziej destrukcyjny. Zdecydowanie większym wyzwaniem dla rynku będzie nadchodząca po 2026 roku kumulacja inwestycji infrastrukturalnych, największa w historii Polski. To ona może wywołać na rynku budowlanym poważne perturbacje związane z bezprecedensowym wzrostem kosztów budowy" - ocenił dr Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.












