Monika Krześniak-Sajewicz, Interia: - Jest projekt nowelizacji ustawy o pomocy społecznej autorstwa MRPiPS, który zawiera również zmiany dotyczące funkcjonowania mieszkań treningowych i wspomaganych. Z OSR projektu wynika, że takich mieszkań jest zaledwie 2 tys. w całym kraju, a korzysta z nich około 5 tys. osób. W jakim stopniu projekt pomoże w budowaniu tego systemu pomocy?
Piotr Olech, Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, lider merytoryczny programu "Housing First - Najpierw Mieszkanie" w Gdańsku: - Trzeba powiedzieć jasno: tych mieszkań jest w Polsce bardzo mało. A powinny służyć bardzo różnym grupom - osobom z niepełnosprawnościami, starszym, osobom z zaburzeniami psychicznymi, osobom w kryzysie bezdomności, migrantom i uchodźcom, a także osobom opuszczającym pieczę zastępczą, więzienia i inne instytucje. To zadanie obowiązkowe gmin, ale wiele gmin wywiązuje się z niego w minimalnym stopniu.
- Problem jest głębszy. Mamy wciąż bardzo zinstytucjonalizowany system wsparcia, a usługi środowiskowe - czyli te świadczone tam, gdzie ludzie żyją na co dzień - są słabo rozwinięte. W efekcie mieszkań treningowych i wspomaganych jest mało. Wcześniej mieliśmy tzw. mieszkania chronione, utrzymywane przez lata w złej jakości i w sposób stygmatyzujący. Potem podzielono je na treningowe i wspomagane, ale ten podział również nie jest trafny. Nowelizacja go utrzymuje, zamiast uporządkować system, a w niektórych obszarach pogarsza sytuację.
Zacznijmy od podstaw: czym właściwie są takie mieszkania? Bo mówi się dużo o mieszkaniach socjalnych, komunalnych, a czym są mieszkania treningowe i wspomagane?
- To nie są zwykłe mieszkania. W mieszkaniach treningowych i wspomaganych kluczowy jest element usługowy. Chodzi przede wszystkim o wsparcie asystenckie: pomoc w codziennym funkcjonowaniu, organizacji czasu, prowadzeniu gospodarstwa domowego, budżetu, kontaktach z urzędami. Mogą to być też usługi opiekuńcze, praca socjalna, pomoc specjalistyczna.
- Lokal jest jednym z elementów, ale dla wielu osób - zwłaszcza wychodzących z kryzysu bezdomności - kluczowe jest to, że ktoś im towarzyszy i pomaga. Dlatego mieszkalnictwo wspierane to połączenie polityki mieszkaniowej i społecznej. Bez tego nie działa. A w Polsce te dwa obszary funkcjonują osobno: w mieszkaniach komunalnych prawie nie ma komponentu społecznego, a w mieszkaniach wspieranych brakuje podejścia mieszkaniowego. To jest clou problemu.
Jakie elementy projektu nowelizacji ocenia pan pozytywnie?
- Na plus na pewno trzeba zapisać uporządkowanie grup odbiorców mieszkań treningowych i wspomaganych - dotąd były różne interpretacje. Pozytywna jest też większa jasność dotycząca możliwości prowadzenia takich mieszkań przez organizacje pozarządowe, bo do tej pory często nie było wiadomo, czy mogą działać samodzielnie, czy wyłącznie na zlecenie gminy.
A co jest problematyczne z pana punktu widzenia?
- Największym problemem jest pomieszanie porządków prawnych umowy najmu z decyzją administracyjną. Ministerstwo chce, żeby mieszkania wspomagane były długoterminowe albo docelowe - i dlatego proponuje, by podstawą korzystania z nich była umowa najmu. Ale jednocześnie pozostawia decyzję administracyjną z pomocy społecznej jako dokument przyznający to świadczenie.
- To dwa różne reżimy prawne. Umowa najmu podlega ustawie o ochronie praw lokatorów - daje większą ochronę i stabilność. Decyzja administracyjna może być zmieniona lub uchylona. Jeśli funkcjonują równolegle, nie wiadomo, co ma pierwszeństwo. To rodzi chaos.
- I tu właśnie pojawia się szerszy problem samego projektu. Nowelizacja nie usuwa błędów systemu, tylko je utrwala. Utrzymuje podział na mieszkania treningowe i wspomagane, choć w praktyce te funkcje się przenikają i taki podział nie ma uzasadnienia. Nie wprowadza jednej spójnej usługi mieszkaniowej, choć gminy i organizacje od lat pracują w różnych modelach: interwencyjnym, treningowym, opiekuńczym czy readaptacyjnym. Projekt nie tworzy jasnej ścieżki rozwoju dostępności mieszkań ani nie porządkuje podstaw prawnych. W efekcie zamiast reformy będziemy mieli system, który nadal opiera się na niespójnych kategoriach i trudno wdrażalnych rozwiązaniach.
Jak to powinno działać?
- Mieszkania treningowe - tak jak dziś - powinny funkcjonować w oparciu o decyzję administracyjną i kontrakt, bo z definicji są czasowe i mają przygotowywać do samodzielności.
- Mieszkania wspomagane to zupełnie inna sytuacja. Jeśli mają być na stałe, powinny opierać się na umowie najmu, a nie decyzji administracyjnej. Z kolei decyzja mogłaby dotyczyć wyłącznie usług świadczonych w mieszkaniu, a nie przyznawania samego lokalu. To rozdziela wsparcie i prawo do mieszkania.
- Do tego bardzo źle brzmi użyte sformułowanie "umowa na umieszczenie". Kojarzy się z umieszczaniem kogoś w DPS albo w zakładzie karnym. Mieszkania treningowe mają wzmacniać wolność, podmiotowość i samodzielność. Zastępowanie kontraktu mieszkaniowego "umową o umieszczenie" jest sprzeczne z ideą usług środowiskowych.
- Docelowo najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie jednej spójnej usługi mieszkalnictwa wspieranego, obejmującej różne funkcje: interwencyjną, treningową, opiekuńczą i readaptacyjną dla osób, które są w terapiach, w trakcie leczenia. Obecny podział na mieszkania treningowe i wspomagane jest sztuczny i nieodpowiadający realnym potrzebom, a reforma powinna prowadzić do jednego, elastycznego systemu.
- Taki system powinien obejmować różne funkcje mieszkań: interwencyjną - krótkie pobyty, nawet na kilka dni, np. dla osób uciekających przed przemocą; treningową - na 2-3 lata, by uczyć samodzielności wychowanków pieczy, osób po terapii czy wychodzących z bezdomności; oraz opiekuńczą, długoterminową lub docelową - dla osób starszych i z niepełnosprawnościami, które wymagają stałego wsparcia. Tylko jeden elastyczny model pozwala dopasować formę mieszkania do realnych potrzeb mieszkańców.
Jak wyglądają szanse na usamodzielnienie mieszkańców, którzy korzystają z mieszkań treningowych?
- To oczywiście zależy od sytuacji. Wśród osób w kryzysie bezdomności około jedna trzecia jest w stanie się usamodzielnić w ciągu dwóch lat, korzystając z mieszkań treningowych. Większość jednak potrzebuje mieszkań wspomaganych, często długoterminowych. W programie "Najpierw mieszkanie", który prowadzę dla osób z chronicznej bezdomności ulicznej - czyli ponad sześć lat bezdomności - większość uczestników będzie potrzebowała pomocy do końca życia. Mamy też osoby, które się usamodzielniają, ale nie to jest głównym celem programu. Celem jest to, żeby nie żyły na ulicy i nie umierały na ulicy.
- Jeśli chodzi o młodzież wychodzącą z pieczy zastępczej, proporcje są odwrotne - około 90 procent jest w stanie się usamodzielnić Osoby po leczeniu psychiatrycznym zwykle potrzebują mieszkań o funkcji readaptacyjnej - krótkoterminowych. A osoby wychodzące z zakładów karnych najczęściej po jakimś czasie radzą sobie samodzielnie - szacuję, że trzy czwarte. Oczywiście w przypadku osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi bardzo wiele zależy od stopnia niepełnosprawności, ale często jest to wsparcie długoterminowe, nawet dożywotnie.
W projekcie nowelizacji, ani w OSR nie ma natomiast nic o finansowaniu tego typu mieszkań połączonych z usługami wsparcia. Nie ma też wyznaczonego celu zwiększenia liczby mieszkań.
W OSR zapisano, że zmiany mają być bezkosztowe. To całkowicie nierealistyczne. Bez pieniędzy ten system nie powstanie
- Tak, i to jest ogromny brak. W OSR zapisano, że zmiany mają być bezkosztowe. To całkowicie nierealistyczne. Bez pieniędzy ten system nie powstanie, choć rząd ma takie mechanizmy.
- Teoretycznie istnieje Fundusz Dopłat BGK, ale on finansuje do 80 procent inwestycji, a w praktyce mieszkania wspomagane i treningowe prawie w nim nie powstają. Gminy i organizacje pozarządowe, które budują czy remontują takie mieszkania powinny otrzymywać 100 procent finansowania, jeśli oczekuje się od nich rozwijania tych zasobów. Z tym, że one nie powstają także dlatego, że prawo jest ułomne. Barierą nie są same fundusze. Dlatego ta nowelizacja nie prowadzi do zbudowania systemu tego typu pomocy.
Co musiałoby się wydarzyć, żeby rozwój takich mieszkań faktycznie ruszył?
- Niezbędne jest połączenie polityki mieszkaniowej i społecznej. W Polsce te dwa obszary są rozdzielone, a powinny działać razem. Tylko integracja - rozumiana jako równoległe planowanie polityki mieszkaniowej i usług pomocy społecznej pozwoli ograniczyć problem bezdomności, wesprzeć osoby z niepełnosprawnościami, osoby starsze, młodzież z pieczy, uchodźców.
Czy mamy choć przybliżoną wiedzę co do zapotrzebowania na te mieszkania?
- W obowiązującej rządowej strategii zapisano potrzebę utworzenia 7 tysięcy mieszkań wspieranych do 2030 roku i 12 tys. do 2035. Tymczasem dziś mamy około dwóch tysięcy mieszkań, więc jesteśmy bardzo daleko od tego celu.
Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz












