Po wejściu w życie ustawy znoszącej opłaty za dane z RCN przejrzystość rynku mieszkaniowego wchodzi na zupełnie nowy poziom.
Dużo więcej informacji dla zainteresowanych mieszkaniami
Bezpłatny dostęp do rejestru pozwolił szybko rozwinąć skrzydła serwisom opracowującym i udostępniającym te dane w przystępnej formie. Pokazują nie tylko ceny transakcyjne, ale też coraz więcej informacji dających większą przejrzystość rynku mieszkaniowego, zwłaszcza dla tych, którzy szukają własnego M i chcieliby wiedzieć, że nie kupują kota w worku.
Prężnie rozwijający się serwis Deweloperuch.pl ma także filtr, dzięki któremu można wyświetlić, czy w sąsiedztwie jest mieszkaniowy ruch turystyczny.
- Posiadamy bazę lokalizacji obiektów oferujących najem krótkoterminowy. Po włączeniu odpowiedniej warstwy na mapie prezentujemy ich położenie w formie czerwonych trójkątów. Dzięki temu osoby poszukujące nieruchomości mogą sprawdzić, ile takich obiektów znajduje się w okolicy interesującej ich inwestycji. Dane pochodzą z najpopularniejszych serwisów do najmu krótkoterminowego, w bazie posiadamy ponad 85 tysięcy unikalnych ofert obiektów na najem krótkoterminowy - tłumaczy zespół portalu Deweloperuch.pl
Działa to tak, że np. ktoś, kto szuka mieszkania do kupna, może sprawdzić, czy po sąsiedzku nie ma mieszkań w wynajmie krótkoterminowym czyli coś, czego trudno się dowiedzieć, bo ten obszar działalności jest w Polsce wciąż nieuregulowany.
- Obecnie portale ogłoszeniowe nie przedstawiają informacji ważnych dla kupujących, a nakierowane są na pozyskanie danych osobowych kupującego. Naszym założeniem jest, żeby kupujący miał jak najwięcej informacji o miejscu, gdzie chce spędzić całe swoje życie, a informacja o ilości obiektów na najem krótkoterminowy taką informacją jest. Na dodatkowych warstwach danych można też sprawdzić, czy inwestycja znajduje się na terenach zalewowych - żaden portal ogłoszeniowy o tym nie informuje - tłumaczą twórcy serwisu.
Przy czym, nie wszystkie wskaźniki pokazują dokładną lokalizację 1 do 1, gdzie jest najem krótkoterminowy, bo nie wszyscy takie dane ujawniają, ale wskaźnik może być przybliżoną lokalizacją, którą ktoś udostępnił jako lokalizację wynajmu. - Większość wskaźników to lokalizacja 1 do 1, ale są też takie, które pokazują tylko przybliżoną lokalizację - zastrzegają.
Jeśli do Polski w końcu zawitają przepisy unijne i baza danych z dokładną lokalizacją będzie dostępna, to też znajdzie się w serwisie.

Tymczasem nie tylko w Hiszpanii czy we Włoszech, ale także w Polsce, najem krótkoterminowy w niektórych miastach i dzielnicach robi się coraz bardziej problematyczny. Przepisy unijne obligują do stworzenia rejestru. Trwają prace nad dwoma projektami regulującymi ten rynek. Jeden - bardzo spóźniony rządowy, autorstwa Ministerstwa Sportu i Turystyki, a drugi poselski Polski 2050 - ma wejść pod obrady jeszcze w kwietniu (zmieniony po konsultacjach społecznych - jest do niego już cała lista autopoprawek). Tylko projekt poselski zakłada, że do tego, by wynajmować lokal w tej formule, trzeba będzie uzyskać zgodę wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni. Rządowy projekt nie przewiduje takiego wymogu.
Mapy z cenami szybko się zapełniają. Wciąż jednak pojawiają się błędy
Podstawowa funkcja to pokazywanie faktycznych cen transakcyjnych, czyli rzeczywiście zapłaconych kwot, a nie tych, które widniały w ofertach. Tempo udostępniania tych danych przez urzędy samorządowe było różne, ale w szybkim tempie mapy się zapełniają.
- Posiadamy dane dla ponad 91 proc. powiatów, w tym dla wszystkich miast wojewódzkich. Ze strony samych miast i powiatów widzimy chęć współpracy i udostępniania tych danych. Liczymy, że w przyszłości wszystkie te dane będą udostępniane w jednym miejscu, np. w serwisie dane.gov.pl, lub starostwa udostępnią odpowiednie usługi, pozwoli to w pełni automatycznie pozyskiwać te dane - niektóre gminy już takie usługi udostępniają - tłumaczy Deweloperuch.pl.
Na razie użytkownicy zwracają uwagę, że jest sporo błędów i dziwnych transakcji czego powodem wciąż jeszcze słaba jakości danych przekazywanych przez urzędy gminne.
- Najczęstsze błędy wynikają z ludzkich pomyłek. Te dane są przepisywane z aktów notarialnych i wkradają się błędy piśmiennicze - przykładowo zamiast 200 tysięcy nieruchomość kosztuje 20 tysięcy, ale posiadamy odpowiednie narzędzia, które wykrywają i odpowiednio oznaczają takie anomalie. Często występującą pomyłką jest numer lokalu, ponieważ nie zawsze ten geodezyjny jest numerem adresowym, ale to problem głównie starszych lokali. Tutaj należy, poza numerem, porównać też kondygnację, liczbę izb oraz metraż - tłumaczą twórcy serwisu.
Monika Krześniak-Sajewicz












