Oprocentowanie kredytów hipotecznych o stałej stopie to prawdziwa sinusoida, mimo że stopy od kilku miesięcy pozostają bez zmian, ale geopolityczne wstrząsy i wypowiedzi polityków wywołują nerwowe reakcje na rynkach, choć często nastroje się odwracają. Efekt przekłada się od razu na zwykłego Kowalskiego, który tankuje paliwo, a w przypadku zaciągających kredyt skutki są dużo poważniejsze. Tymczasem banki podniosły oprocentowanie bardziej, niż można było oczekiwać.
- Spodziewałem się podwyżki oprocentowania stałego o 0,2-0,4 pp., w zależności od banku. Okazuje się, że nawet nie doszacowałem maksymalnych zmian. ING podniósł oprocentowanie o 0,51 pp., Velobank o 0,29 pp., Credit Agricole o 0,25 pp., a BPS o 0,34 pp. - podaje Krzysztof Bontal monitorujący oferty banków, ale jak sygnalizuje, za chwilę można się spodziewać zmiany kierunku.
Oprocentowanie hipotek znów zaskoczyło kredytobiorców
Z punktu widzenia zwykłego Kowalskiego to oznacza, że jeśli wystrzał był chwilowy i tendencja będzie spadkowa, to w przyszłym tygodniu można się spodziewać niższego oprocentowania w bankach, które je często aktualizują, ale tu nie ma jednolitego podejścia.
W środę bank ING obniżył oprocentowanie praktycznie wracając do poziomu z poprzedniego tygodnia.
Tylko pozornie zmiana 0,5 pkt proc. nie wydaje się być znacząca, bo w przypadku oprocentowania stałego mocno podnosi całkowity koszt, o 10-20 tys. złotych.
- Podwyżki oprocentowania stałego sprawiają, że nawet kilka dni zwłoki może oznaczać znacznie wyższy koszt finansowania. Przy kredycie na 500 tys. zł podwyżka oprocentowania o 0,5 pkt proc. zwiększa ratę o 161 zł miesięcznie. Na pierwszy rzut oka to niewiele, ale w ciągu pięciu lat daje już około 9,6 tys. zł dodatkowego kosztu - wylicza Jarosław Sadowski, dyrektor działu analiz Rankomat.pl.

Dla osób, które nie śledzą rynków finansowych, zawirowań geopolitycznych, decyzja o tym, czy brać kredyt już, za tydzień, czy za miesiąc, jest coraz trudniejsza. Tym bardziej, że nie tylko stopy, ale rentowności obligacji wpływają na oprocentowanie. Co w tej sytuacji zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko wstrzelenia się z umową w zły moment?
Nawet kilka dni może zdecydować o koszcie kredytu
- W przypadku oprocentowania stałego ostatnie tygodnie to dla klientów faktycznie trochę loteria. Trzeba pamiętać, że od momentu wyboru banku do złożenia wniosku zwykle mija 1-2 tygodnie, bo tyle zajmuje zebranie kompletu dokumentów. W tym czasie oferta może zmienić się bardzo wyraźnie. Dziś wybieramy bank z jedną z najlepszych ofert, a po tygodniu czy dwóch okazuje się, że cennik wygląda już zupełnie inaczej. Dobrym przykładem jest ING, gdzie w ciągu tygodnia oprocentowanie stałe wzrosło aż o 0,51 pp. Dlatego często proszę klientów o przygotowanie zaświadczeń o zatrudnieniu dla większej liczby banków - mówi Interii Łukasz Sroczyński, pośrednik kredytowy. Jak tłumaczy, dzięki temu, jeśli w dniu składania wniosku okaże się, że wybrany wcześniej bank przestał być konkurencyjny, możemy od razu złożyć wniosek do innego banku z lepszą ofertą, bez konieczności ponownego kompletowania dokumentów - mówi Interii Łukasz Sroczyński, pośrednik kredytowy.
Przy oprocentowaniu zmiennym problem jest znacznie mniejszy, ponieważ marże banków są obecnie dużo bardziej stabilne. Tam zmiany oferty nie są aż tak gwałtowne jak w przypadku kredytów ze stałą stopą. Ale to właśnie kredyty o stałym oprocentowaniu stanowią około 65 proc. nowo zaciąganych.
Jednocześnie z najnowszych danych BIK wynika, że w czerwcu 2026 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 43 tys. osób, co oznacza wzrost o około 15 proc. Natomiast w porównaniu z majem br. liczba osób wnioskujących była jednak niższa o 5 proc.
Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w czerwcu wyniosła 506 tys. zł i wciąż rośnie.
Monika Krześniak-Sajewicz












