14 lipca rząd przyjął projekt nowelizacji przepisów dotyczących najmu krótkoterminowego. Zakłada on utworzenie centralnego rejestru obiektów noclegowych, obowiązek rejestracji oraz nowe wymogi dla wynajmujących.
Prawo zmieniono w interesie Airbnb? Posłanka prosi o wyjaśnienie
W piątek podczas posiedzenia Sejmu posłanka niezrzeszona Paulina Matysiak zwróciła się do ministra sportu z pytaniem, dlaczego z projektu usunięto przepisy pozwalające samorządom zakazywać prowadzenia najmu krótkoterminowego na określonych terenach. Jak zasugerowała, taka decyzja miała miejsce w związku z sugestią niemieckiego oddziału Airbnb.
- Proszę, żeby pan minister Wysokiej Izbie wytłumaczył, dlaczego kierowany przez pana resort wyrzucił z nowelizacji ustawy o najmie krótkoterminowym zapisy o tym, że samorządy mogą wprowadzać rozwiązania, które zabraniają prowadzić takiego najmu na określonych terenach - mówiła. - No skandal! Nie da się tego wytłumaczyć - dodała.
Matysiak postawiła również pytanie o motywy działania resortu. - Czy ministerstwo kierowane przez pana ministra Rutnickiego kieruje się polską racją stanu czy może interesem zagranicznej korporacji? Bardzo proszę o wyjaśnienia w tej sprawie - zakończyła.
Rutnicki: Miliony Polaków korzystają z takiego najmu
Do zarzutów odniósł się minister sportu Jakub Rutnicki. Podkreślał, że zabiera głos w imieniu milionów Polaków korzystających z najmu krótkoterminowego podczas wakacyjnych wyjazdów nad morze i w góry. Jak przekonywał, taka forma zakwaterowania pozwala wielu rodzinom taniej spędzać urlop.
Minister ocenił również, że krytyka projektu jest próbą dyskredytowania jego zapisów i może wynikać z niezrozumienia potrzeb milionów turystów oraz dziesiątek tysięcy osób prowadzących działalność gospodarczą w tym sektorze. - Zapisy w nowelizacji tej ustawy chronią mieszkańców. Dają uprawnienia spółdzielniom mieszkaniowym - przekonywał.
Rutnicki zaznaczył, że projekt przewiduje także narzędzia dla samorządów, które będą mogły reagować w przypadku występowania uciążliwości związanych z najmem krótkoterminowym. Zastrzegł jednak, że takie sytuacje należą do rzadkości. - Samorząd ma prawo zadziałać w taki sposób, aby taka uciążliwość i taka działalność gospodarcza była zlikwidowana - stwierdził.
Minister apelował także o większe zaufanie do przedsiębiorców i osób korzystających z tej formy wypoczynku. - Więcej wiary w Polaków, więcej wiary w przedsiębiorczość i więcej wiary w to, że po prostu Polacy też chcą w taki sposób spędzać wakacje. Nie wiem, dlaczego państwu to przeszkadza - powiedział.
Zandberg o zmianach w ustawie. Mówił o "interesach pijanych anglików"
Projekt ostro skrytykował przewodniczący partii Razem Adrian Zandberg. Przypomniał, że unijne przepisy stwarzają możliwość uporządkowania rynku najmu krótkoterminowego i rozwiązania problemów mieszkańców budynków, w których lokale są wykorzystywane do organizowania uciążliwych imprez.
- Mamy unijne prawo. To jest szansa na to, żeby uregulować sytuację tysięcy ludzi, którym nieuczciwe, patologiczne biznesy niszczą życie, bo im zrobili imprezownie na klatce - mówił.
Lider Razem zarzucił rządowi, że w ostatniej chwili zmienił stanowisko pod wpływem jednej korporacji. - W ostatniej chwili, nagle polskie państwo wykonuje tę wolę - stwierdził.
Zandberg porównał sytuację do przypadków, gdy polskie prawo było zmieniane pod wpływem zagranicznych administracji lub ambasad. Dodał jednak, że z sytuacją, w której przepisy mają zostać zmienione w interesie właścicieli lokali wykorzystywanych jako "imprezownie dla pijanych Anglików", jeszcze się nie spotkał.
Zapowiedział również zgłoszenie poprawek do projektu ustawy. - Razem złoży poprawki w sprawie tej ustawy. Patrzcie państwo uważnie, kto jak zagłosuje - za interesem tysięcy ludzi, którym dzisiaj patobiznes zniszczył życie, czy za interesem garstki nieuczciwych przedsiębiorców - powiedział.












