Reklama

Minister finansów coraz głębiej zagląda do naszych kieszeni

Obszerna nowelizacja ustawy o VAT autorstwa Ministerstwa Finansów, która znajduje się obecnie w uzgodnieniach wewnątrzresortowych, zakłada sporo zmian w wysokości opodatkowania. W sumie kasa państwa zyska na nich 67 mln zł. Zrzucimy się na tę sumę wszyscy.

Reklama

Po pierwsze, resort finansów postanowił zamknąć furtkę z obniżonym VAT przy sprzedaży kawy. Dziś, gdy kupujemy cappuccino, latte czy espresso, na paragonie widnieje informacja, że kawiarnia wykonała dla nas usługę objętą 8-proc. podatkiem od towarów i usług. Według MF, zarówno napoje przygotowane przy wykorzystaniu naparu, jak i sam napar kawy i herbaty powinny być opodatkowane podstawową stawką. Ta zmiana nie wywoła skutków budżetowych. Przynajmniej nie przewidziało ich ministerstwo.

Druga podwyżka dotknie lodów i gotowych posiłków oraz dań przeznaczonych do bezpośredniego spożycia. Obecnie za te produkty płacimy w sklepie 5 proc. VAT. W przyszłym roku będzie to już 8 proc. Skutek dla budżetu jest jak najbardziej pozytywny - zyska on dodatkowe 38 mln zł i 18 mln zł.

We wtorek 24 kwietnia br. o godz. 14:00 zapraszamy na czat z doradcą podatkowym

Trzecia zmiana ma wyeliminować zwolnienie z VAT dla usług pocztowych świadczonych przez operatora publicznego (Pocztę Polską), które nie mają charakteru powszechnego. Chodzi o to, żeby ze zwolnienia nie korzystały usługi negocjowane indywidualnie z klientami. Po nowelizacji nie będzie już wątpliwości, że są one opodatkowane 23-proc. VAT. Tu dodatni skutek budżetowy wyniesie 11 mln zł.

Czwarta podwyżka czeka branżę medialną. Z 8 proc. do 23 proc. rośnie VAT m.in. na produkcję programów telewizyjnych usług związanych z projekcją filmów, usług w zakresie nagrywania dźwięku i wydarzeń na żywo, usług związanych z produkcją programów radiofonicznych, usług związanych z nadawaniem programów ogólnodostępnych i abonamentowych.

Ewa Matyszewska

Na zmianach skorzystają przedsiębiorcy Prace są jeszcze na początku drogi legislacyjnej, co oznacza, że projekt, który trafi pod obrady Rady Ministrów może się jeszcze zmienić. Większość zmian polega na dostosowaniu polskich przepisów do regulacji unijnych. Wprowadza też pewne ułatwienia dla przedsiębiorców. Wśród uproszczeń można wymienić zmiany w określaniu obowiązku podatkowego, co do zasady powstanie on na koniec miesiąca, w którym ta usługa została wykonana (dokonano sprzedaży), zniknie też większość wyjątków, co uczyni przepisy bardziej przejrzystymi. Faktury będą mogły być wystawiane do 7. dnia, po końcu miesiąca, w którym wykonaliśmy daną usługę lub sprzedaliśmy towar. Oznacza to, że za cały miesiąc można wystawić jedną zbiorczą fakturę. Wprowadzona zostanie też instytucja faktury uproszczonej, którą przedsiębiorcy będą mogli stosować do kwoty 450 zł lub równowartości 100 euro. Taka faktura nie będzie zawierała niektórych elementów, które dziś są wymagane. Wiesława Dróżdż, Ministerstwo Finansów

Firmy poniosą ogromne koszty na dostosowanie się do zmian w VAT

- Projekt nowelizacji VAT wymaga jeszcze wielu poprawek. Dostosowanie do dyrektywy UE polega nie na kopiowaniu jej przepisów, ale osiągnięciu tego samego celu - mówi Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w KMPD, w rozmowie z Ewą Matyszewską.

Ministerstwo Finansów opracowało projekt nowelizacji ustawy o VAT. O części rozwiązań, m.in. przedłużaniu zakazu odliczania VAT od paliwa, informowaliśmy jako pierwsi w DGP z 2 kwietnia. Jednak zmiany obejmą sporą część przepisów. Czy rzeczywiście są potrzebne?

- Zmiany są drugim imieniem VAT. Rok 2012 jest w tym zakresie przełomowy, bo to cały rok bez zmian w VAT. W historii obowiązywania VAT w Polsce będzie to trzeci rok bez zmian VAT w trakcie - poprzednio było tak w 1996 r. i wcześniej w 1994 r. Pewnie Ministerstwo Finansów nie chce, by podatnicy się nudzili, więc znów pomysł nowelizacji. Projekt nie ma jeszcze ostatecznego kształtu, ale za to ma bardzo szeroki zakres. Część zmian jest konieczna, część potrzebna, choć pewnie kilka uznalibyśmy za zbędne, ale nie to nas powinno martwić.

A co jest niepokojące w proponowanej nowelizacji?

- Każda zmiana wymaga dostosowania systemów księgowych, szkoleń pracowników i powoduje liczne błędy w okresach przejściowych - to duże obciążenie dla przedsiębiorców, tym bardziej w czasach kryzysu. Planowane zmiany dotkną praktycznie wszystkich przedsiębiorców w Polsce. Może to zaburzyć długofalowe planowanie i przyjęte strategie w rozliczania podatku, zatem nad tym projektem nikt nie może przejść obojętnie. Rewolucja nie ominie też podatników z VAT zwolnionych.

Ale zmiany te resort finansów przedstawia jako probiznesowe. Czy takie nie są?

- Niestety dość ciężko ułatwić życie przedsiębiorcom, nie rozumiejąc ich problemów, a z tym po stronie urzędników nie jest u nas najlepiej. Pokutuje też błędne nastawianie do konsultacji społecznych i lobbingu. Na świecie konsultuje się pomysły, a nie dopiero gotowe projekty i to na pewno lepsza droga. Zmiany proponowane przez biznes do gotowego projektu są często odrzucane jako lobbingowe, bez szczegółowej analizy. W efekcie zmiany nie przynoszą zakładanych rezultatów po żadnej ze stron, jedynie podnoszą koszty funkcjonowania przedsiębiorców, a ciągłe dostosowywanie się do zmian generuje błędy w rozliczeniach, co potem kończy się decyzjami wymiarowymi.

Nie możemy jednak stwierdzić, że wszystkie zmiany są złe, np. te w zakresie przekazywania prezentów niepodlegających VAT?

- Przedsiębiorcy od paru lat zgłaszali, że kwoty limitów dla tych prezentów są niewystarczające. Przy ciągłym wzroście cen czy osłabieniu złotego naprawdę trudno znaleźć coś, co kosztuje mniej niż 10 zł i czym chcemy nagrodzić kontrahenta, nie wzbudzając u niego mieszanych uczuć. Możemy postrzegać jako korzystną zmianę podniesienie tych progów dwukrotnie (200 zł przy prowadzeniu ewidencji i 20 zł bez rejestracji). Z mojego punktu widzenia jest ona po prostu spóźniona. Warto by od razu prowadzić automatyczne mechanizmy waloryzacji tych kwot lub upoważnić ministra finansów do ich podwyższania w rozporządzeniu.

- Część zmian z kolei trudno merytorycznie oceniać w kategoriach lepsze - gorsze, po prostu wprowadzamy inne mechanizmy. Dotyczy to np. momentu powstania obowiązku podatkowego czy zasad odliczania VAT. To najdalej idąca zmiana, bo dotyczy wszystkich podatników.

Kiedy powstanie obowiązek podatkowy w VAT?

- Teraz obowiązek ten powstaje, co do zasady, w momencie, wystawienia faktury, czyli w ciągu siedmiu dni od sprzedaży (istnieje jednak wiele wyjątków od tej zasady). Zmiana ma polegać na tym, że obowiązek podatkowy, co do zasady, powstanie na koniec miesiąca, w którym ta usługa została wykonana (dokonano sprzedaży), zniknie też większość wyjątków.

A czy ujednolicenie momentu powstania obowiązku podatkowego nie uprości rozliczania zapłaty w walucie?

- Jeden moment powstania obowiązku umożliwi przeliczenie całości obrotu według jednego kursu waluty. Dodatkowo będzie można wybrać sobie korzystniejszy kurs NBP lub EBC i zapłacić mniej lub więcej podatku. Tylko że znowu będziemy przeliczać każdą fakturę dwoma kursami, innym dla podatków dochodowych, innym dla VAT.

Jednak skutki tej zmiany z punktu widzenia budżetu nie są znaczne, w większości przypadków będziemy płacić VAT dokładnie w tym samym momencie?

- Praktycznie tak, ale to właśnie każe się zastanowić nad jej celowością. Spowoduje ona konieczność dostosowania wszystkich programów księgowych w Polsce u wszystkich podatników, to są olbrzymie koszty, a zysk w skali całości wpływów pewnie niewielki. Złośliwie można by powiedzieć, że nawet niewielki zysk fiskusa jest zawsze większy niż koszty ponoszone przez przedsiębiorców.

- Przyczyną tych zmian jest pełniejsze dostosowanie do zasad wynikających z dyrektywy oraz uproszczenia przepisów. Tylko że upraszczanie przepisów nie oznacza uproszczenia rozliczeń, a nawet przeciwnie. Moim zdaniem trzeba wziąć pod uwagę, że od 1993 r. rozliczamy VAT właśnie w ten sposób, a dyrektywa daje możliwość wystąpienia o prawo do stosowania odstępstw upraszających rozliczenie. Jednak nikt nie informuje o takich próbach, na pewno byłoby to tańsze dla przedsiębiorców i równie zgodne z dyrektywą.

- Moim zdaniem przyczyną tych zmian są po prostu przegrane sprawy przed sądami administracyjnymi. Dziś podatnik może rozliczać się albo zgodnie z naszą ustawą, albo dyrektywą (jeśli jest niezgodność). Mamy już kilka wyroków, gdzie po dwuinstancyjnym postępowaniu podatkowym sąd uchyla decyzje, bo działanie było zgodne z dyrektywą. I tu jest przyczyna zmiany, dostosujemy przepisy i będzie tylko jeden moment rozliczeń i nie będzie już przegranych spraw. To jest wartość tej zmiany, reszta to marketing. To, że takie rozwiązania obowiązują w innych krajach, nie jest żadnym argumentem, tam one są od zawsze, a u nas to rewolucja.

Możne zmiany uproszczą tekst ustawy o VAT i przez to zwiększą jej zrozumiałość?

- Może niektóre, jak oderwanie się od pojęcia obrotu i odniesienie się do samej zapłaty. Jednak pewne rozwiązania budzą znaczne wątpliwości, jak np. wprowadzenie pojęcia usługi podzielnej w sensie gospodarczym, dla której określono zapłatę. Jeśli wykonam część takiej usługi w kwietniu, to obowiązek podatkowy powstanie w kwietniu, nawet jeśli zapłatę otrzymam w maju. Jeśli jednak to nie będzie usługa podzielna w sensie gospodarczym, to obowiązek powstanie jak dla zaliczki w maju.

- Niestety uznanie danej usługi za podzielną w sensie gospodarczym jest pojęciem tak nieprecyzyjnym i niejasnym, że bez interpretacji trzeba liczyć się ze sporem z urzędnikami. Bezpiecznie będzie można stosować ten przepis dopiero, gdy ukształtuje się orzecznictwo sądów, pewnie po 3 - 4 latach. Czy stan zamknięty budynku jest częścią podzielnej usługi? Z punktu widzenia wykonawcy pewnie tak, skoro resztę może dokończyć kto inny, ale z punktu widzenia nabywcy raczej w takim budynku nie zamieszka.

Ta zmiana ma doprecyzować częściowe wykonanie usługi, czy ten cel zostanie zrealizowany?

- Skoro odwołuje się do pojęcia nieokreślonego i nieznanego polskiej praktyce prawnej, raczej tylko zwiększy liczbę sporów z organami, niż im zapobiegnie. Oczekiwałbym bardziej precyzyjnej regulacji na gruncie prawa podatkowego. To że takie rozwiązanie działa w innych państwach europejskich, nie jest żadnym argumentem.

Część zmian jest konieczna i wynika z przepisów dyrektywy.

- Na pewno, tylko czy rzeczywiście realizują one to założenie. Tu można podyskutować. Dostosowanie przepisów do wymagań dyrektywy polega na osiągnięciu tego samego celu w prawie krajowym, nie trzeba kopiować rozwiązań. Poza tym z dostosowywaniem też jest różnie, dobrym przykładem jest planowana regulacja w zakresie potwierdzania faktur korygujących. Zgodnie z orzeczeniem TSUE podatnik, który nie ma możliwości uzyskania takiego potwierdzenia ma obowiązek m.in. wykazać, że transakcja została w rzeczywistości zrealizowana na warunkach określonych w korekcie faktury.

- Projekt przewiduje obowiązek zgromadzenia dokumentacji, z której by wynikało, że nabywca ma wiedzę, że transakcja została zrealizowana na warunkach określonych w fakturze korygującej. Różnica wydaje się niewielka, ale jak z moich dokumentów ma wynikać posiadanie określonej wiedzy przez nabywcę - nie wiem. Przecież nawet potwierdzenie odbioru faktury korygującej nie gwarantuje, że ktoś ją przeczytał i posiadł wiedzę w niej zawartą. To mogą wydawać się drobnostki, ale tylko do czasu pierwszej kontroli. Dziwi trochę tak jawne naruszanie warunków określonych w wyroku, który zapadł wobec Polski w styczniu tego roku.

Mam wrażenie, że projekt jest niepotrzebny i tylko pogorszy rozliczanie VAT.

- Ależ skąd. Najbardziej ucieszą się mali podatnicy korzystający ze zwolnienia, bowiem próg 150 tys. zł dla zwolnienia zostaje na stałe. Wprowadzono wyłączenie z podstawy opodatkowania VAT zwrotu wydatków ponoszonych w cudzym imieniu i na jego rzecz.

Rozmawiała Ewa Matyszewska

20 kwietnia 2012 (nr 78)

Nie ma intencji i potrzeby podwyżki VAT od 2013 r. - premier

- Rząd nie ma intencji, ani nie ma potrzeb, aby od nowego roku podnosić stawkę podatku VAT - poinformował premier Donald Tusk. - Rząd nie ma takiej intencji (podwyżki stawek VAT od nowego roku - PAP), nie ma takiej potrzeby. Raczej należy się spodziewać obniżenia VAT o 1 pkt proc. czyli powrotu do poziomu sprzed podwyżki - powiedział w piątek na konferencji prasowej Tusk. Od 2011 roku obowiązuje podstawowa stawka VAT w wysokości 23 proc., wcześniej było to 22 proc. W połowie marca minister finansów Jacek Rostowski powiedział, że sytuacja finansów publicznych jest na tyle dobra, że za dwa lata z pewnością wrócimy do poziomu VAT sprzed podwyżki. (PAP)
Dowiedz się więcej na temat: podatki | VAT | nowelizacja ustawy | Ministerstwo Finansów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »