Monika Krześniak-Sajewicz, Interia Biznes: Ministerstwo Finansów i Gospodarki w nowej wersji projektu zmian podatkowych chce m.in. zmiany w podatku ryczałtowym dla przedsiębiorców, którzy nie zatrudniają żadnych pracowników. Na pierwszy rzut oka nie jest to rewolucja, ale wywołała falę skrajnie różnych ocen. Czy podniesienie stawki ryczałtu od nadwyżki przychodów powyżej 100 tys. zł z 8,5 do 15 proc. można uznać za znaczące "uderzenie w ryczałt"?
Małgorzata Samborska, doradca podatkowy, partner w Grant Thornton: - Oczywiście, zmiana polegająca na podniesieniu stawki od nadwyżki przychodów powyżej 100 tys. zł w przypadku usług opodatkowanych dziś 8,5 proc. jest działaniem profiskalnym i uderza w ryczałtowców, ale trzeba również zadać sobie pytanie, czy nie jest likwidacją preferencji podatkowych, które w dzisiejszej rzeczywistości niewiele mają wspólnego z zasadami sprawiedliwości społecznej. Zdecydowanie wolałabym kompleksową reformę ustawy o ryczałcie od przychodów, a propozycja MF w zaktualizowanym projekcie ustawy jest niestety fragmentaryczna i to, co na pewno można o niej powiedzieć, to że komplikuje i tak już bardzo skomplikowany system. To nie jest kierunek, którego bym oczekiwała.
Jeśli jednak mówimy o podwyżce z 8,5 proc. do 15 proc. przy zachowaniu nisko opodatkowanej kwoty do 100 tys. zł, to trudno mi mieć większe zastrzeżenia. Stawka 8,5 proc. jest wybierana często przez przedsiębiorców, którzy nie ponoszą istotnych kosztów, a więc jej podstawową funkcją jest optymalizacja podatkowa. Poza tym, patrząc na pozostałe stawki ryczałtu dla usług - wolne zawody 17 proc., inne usługi 12, 14 lub 15 proc. - utrzymywanie 8,5 proc. dla tak szerokiej kategorii "innych usług" trudno obronić.
Na podstawie obecnie obowiązujących przepisów podobne czynności mogą być objęte różnymi stawkami i o kwalifikacji decydują niuanse, np. usługi związane z oprogramowaniem to 12 proc, a usługi w zakresie instalowania oprogramowania - 8,5 proc., usługi inżynieryjne i architektoniczne to 14 proc., a niektóre usługi techniczne 8,5 proc. Usługi w zakresie opieki zdrowotnej - 14 proc., a usługi kosmetyczne - 8,5 proc. To pokazuje, że ryczałt wymaga uporządkowania całości, nie kolejnych punktowych poprawek.
Jednak ryczałt to coraz częściej wybierany przez jednoosobowe działalności gospodarcze sposób opodatkowania. Czy to efekt niskich stawek i relatywnie niższej składki zdrowotnej?
- Zacznijmy od tego, że przedsiębiorcy co roku mogą wybrać, jaka forma opodatkowania jest dla nich najkorzystniejsza, biorąc pod uwagę planowane przychody i ich wielkość, koszty, ewentualne prawo do innych ulg lub przywilejów, ale też wysokość składki zdrowotnej. Wszystko to powoduje, że w pewien sposób mogą zoptymalizować swoje obciążenia publicznoprawne. Ryczałt wybierany jest wtedy, gdy przewidywana składowa danin publicznych, a więc podatku i składki zdrowotnej, jest najniższa. Często o wyborze ryczałtu decyduje brak istotnych kosztów prowadzonej działalności. Jeśli koszty są wysokie, inne formy, a więc skala lub podatek liniowy, mogą być korzystniejsze.
A patrząc szerzej: czy ryczałt jako forma opodatkowania ma dziś w ogóle uzasadnienie? Czy nie jest uprzywilejowany wobec skali, gdzie płaci się 12/32 proc., albo podatku liniowego - zwłaszcza, że przedsiębiorcy mają kilka form do wyboru, a pracownicy tylko skalę bez waloryzacji progów?
- Faktycznie, ryczałt to formuła stworzona dawno, w zupełnie innych realiach. W czasach powszechnej automatyzacji i obowiązku prowadzenia ksiąg elektronicznych wydaje się przeżytkiem. Powstał jako uproszczenie dla firm, dla których prowadzenie pełnej ewidencji kosztów byłoby działaniem nadmiernie uciążliwym.
Dzisiaj trudno wyobrazić sobie przedsiębiorcę, który nie ewidencjonuje kosztów, nie zna swojego dochodu i bazuje wyłącznie na przychodzie. Ryczałt wybiera się wtedy, gdy daje konkretną korzyść - nie zawsze tylko podatkową, często wynikającą np. z zasad liczenia składki zdrowotnej. Dlatego powtórzę: ryczałt od przychodów wymaga ponownego spojrzenia całościowego, a nie kolejnych punktowych poprawek, które tylko zwiększają niespójność systemu.
Rozmawiała: Monika Krześniak-Sajewicz












