Spis treści:
- Podatkowy bat na firmy paliwowe w Niemczech
- Jak działa wprowadzony po 2022 roku podatek od nadmiernych zysków?
- Ceny ropy rosną. Końca wojny i wzrostów cen nie widać
W Niemczech działa rządowa "grupa zadaniowa" ds. cen paliw i właśnie ona oczekiwała wyjaśnień od firm z sektora naftowego. Jak donosi Euronews, spotkanie było "otrzeźwiające", w tym najgorszym sensie tego słowa. Po spotkaniu politycy mieli mówić o szantażu i groźbach.
Podatkowy bat na firmy paliwowe w Niemczech
Tymczasem media już otwarcie donoszą, że Berlin kręci podatkowy bicz na dostawców i sprzedawców paliw w Niemczech. "Niemieckie Ministerstwo Finansów rozważa wprowadzenie podatku od nieoczekiwanych zysków generowanych przez rosnące ceny ropy naftowej w czasie zamieszania wywołanego na rynku przez wojnę z Iranem" - podkreśla Bloomberg.
Krótko mówiąc: niemieckie firmy są oskarżane o czerpanie korzyści z wojny w Iranie, która doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen.
Co ciekawe, Sepp Müller, zastępca przewodniczącego grupy parlamentarnej CDU/CSU, napisał na platformie X, że "każdy, kto nadużywa siły rynkowej, musi spodziewać się konsekwencji" (wpis cytuje Euronews podkreślając temperaturę sporu przedstawicieli rządu z firmami paliwowymi).
Przywołana "rządowa grupa zadaniowa" przygotowała nawet pakiet interwencyjny - stacje benzynowe będą mogły podnosić ceny tylko raz dziennie i powinno to być uzasadnione.
W Niemczech panuje przekonanie, że w żadnym innym europejskim kraju firmy paliwowe nie osiągają w czasie kryzysu tak wysokich zysków kosztem konsumentów płacących coraz więcej za benzynę i olej napędowy.
Euronews dowiedział się, że obecnie trwa rządowa ocena, czy specjalny podatek byłby dobrym instrumentem niosącym cenowe wytchnie nie konsumentom.
Jak działa wprowadzony po 2022 roku podatek od nadmiernych zysków?
Przypomnijmy: kiedy ceny energii gwałtownie wzrosły po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, Niemcy (podobnie jak inne kraje UE) zareagowały podatkiem od nadmiernych zysków.
Regulacja przyniosła rządowi federalnemu dochód w wysokości ponad dwóch miliardów euro - wylicza Euronews. Te pieniądze nie dotarły bezpośrednio do konsumenta (wpłynęły do budżetu federalnego), jednak przynajmniej w części zostały wykorzystane w celu zmniejszenia obciążeń finansowych gospodarstw domowych.
Obecny pomysł opodatkowania firm w związku z rosnącymi "wojennymi" cenami budzi sprzeciw biznesu. Euronews cytuje Holgera Löscha, dyrektora Federacji Niemieckiego Przemysłu (BDI), który krytycznie ocenia możliwą interwencję na rynku. "Stwarza to ogromną niepewność dla firm i zagraża inwestycjom we wszystkich sektorach" - przekonuje Lösch.
Ceny ropy rosną. Końca wojny i wzrostów cen nie widać
Z rynku wciąż napływają złe wieści - w kontekście wydatków na paliwa i perspektyw zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. W czwartek (19 marca) baryłka ropy Brent sięgnęła cenowego poziomu nawet 118 dol.(później mocno taniejąc o ok. 10 dolarów).
Rynki przyzwyczajają się do ogromnej zmienności cenowej, jednak cena ropy utrzymuje się powyżej 100 dolarów za baryłkę, a to wystarczy, żeby kierowcy odczuli trwały i wyraźny wzrost cen paliw na stacjach.














