Reklama

Opłaty od grzechu i przyjemności. Kilogram wieprzowiny powinien kosztować 60 zł

Czy cukier i mięso zostaną uznane za równie szkodliwe dla zdrowia co tytoń i alkohol? A w końcu opodatkowane?

Czy słodkości będziemy jeść tylko od święta? Czy zapomnimy, jak smakuje czekolada, bo każdy gram cukru będzie obciążony podatkiem na ratowanie służby zdrowia, która inaczej nie poradzi sobie z leczeniem milionów otyłych i cukrzyków? Czy mięso też zostanie uznane za szkodliwe, a do jego ceny doliczą opłatę, z której będzie finansowana walka ze zmianami klimatycznymi? Zwolennicy takich rozwiązań powiedzą, że są one adekwatne do wyzwań, przed którymi stoimy. Dla wielu jest to przerażająca wizja, zaś przeciwników takiej rewolucji nie brakuje. Nie chcą skoków cen produktów i usług, które wszyscy uznajemy za należne nam tak jak woda w kranie. I spytają, nie bezzasadnie, dlaczego mamy płacić podatek od cukru i mięsa, a już nie od soli i kawy, także szkodliwych w nadmiarze.

Reklama

Może się jednak okazać, że te dywagacje przetnie ekonomia. I to nie troska o środowisko czy zdrowie pchną rządzących w objęcia fiskalizmu, tylko prosta rozbieżność wpływów i wydatków państwa - bo budżety zaczną się walić pod ciężarem kosztów nakręcanych przez przyzwyczajenia klientów, agresywny marketing i brak odpowiedzialności koncernów za późniejsze skutki własnej produkcji. To koszty, których często nie widzieliśmy bądź nie chcieliśmy widzieć.

Kolos na cukrowych nogach

Żyjemy w epoce nadmiaru. Chociażby w kwestii potrzeb żywieniowych - rynek zaspokoi wszystkie nasze potrzeby. I to z nadmiarem, co odzwierciedlają dane dotyczące chorób cywilizacyjnych spowodowanych przez nadmiar cukru i kalorii, które najłatwiej przyswoić w przekąskach. Nie myślimy o tym, ale są to rzeczy - z perspektywy historii ludzkości - do których nasze organizmy nie zdążyły się dostosować. Mówiąc obrazowo: dla naszych przodków jogurt zawierający kilka łyżeczek cukru byłby pełnoprawnym posiłkiem.

Łatwo tu pokusić się o stwierdzenie, że każdy może kupować, co chce, i truć się, czym chce. Ale zrzucanie winy na obżarstwo jednostek to za mało, by wyjaśnić skalę problemu, z jakim się mierzymy. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała cukrzycę za epidemię XXI w. o rozmiarach bliskich pandemii.

Jakub Pawłowski

26 grudnia 2019

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »