W ubiegłym tygodniu minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaapelowała do rządu o podwyżkę drugiego progu podatkowego, który obecnie wynosi 120 tys. zł, oceniając, że obecny system jest "chory i niemoralny". To już kolejna tego typu próba - w połowie lipca minister rozmawiała o tym z szefem resortu finansów Andrzejem Domańskim. Ten nie złożył deklaracji w sprawie progów podatkowych, podkreślając, że decyzje o zmianach będą podejmowane wspólnie przez koalicję rządzącą.
"Jest ogromna niesprawiedliwość podatkowa"
Do tematu odniosła się we wtorek na antenie Radia ZET.
"Do tego, żeby ten drugi próg podwyższyć, oczywiście potrzebna jest większość w Sejmie. My mówimy, że to trzeba zrobić. Minister finansów rozmawia z różnymi ludźmi, natomiast decyzja jest na poziomie woli politycznej i my bardzo jasno mówimy, że dzisiaj to w tym miejscu jest największa niesprawiedliwość podatkowa w całym systemie podatkowym w Polsce" - oceniła.
Nie potwierdziła, że Polska 2050 jest w stanie wyjść z koalicji rządzącej, jeśli ten postulat nie zostanie poparty
"Nie chodzi o to, żeby ktoś zginął jak papierowy żołnierzyk. Chodzi o to, żeby przynieść dobre rozwiązania dla ludzi i my pokazujemy dzisiaj, prawdę powiedziawszy, to mnie zaskakuje - jako jedyni w tej koalicji. Jest ogromna niesprawiedliwość podatkowa, gdzie ludzie średnio zarabiający płacą jak bogacze 32 proc. podatku, a równocześnie w rajach podatkowych siedzą ludzie zarabiający miliony" - wskazała.
"Jeżeli reszta koalicji ma odwagę stanąć przed ludźmi i powiedzieć: "Nie, my tego nie zrobimy" dalej niech połowa nauczycieli wpada w drugi próg i płaci 32 proc. to niech odpowiedzialność spada na tych, kto tej niesprawiedliwości nie chce rozwiązać" - dodała.
Pełczyńska-Nałęcz: Proponujemy minimum konieczne
Na pytanie, dlaczego proponowana podwyżka dotyczy zmiany o 20 tys. zł odpowiedziała: "Proponuję to, co jest absolutnym minimum koniecznym. Z wielką radością zaproponowałabym więcej, ale mam odpowiedzialność fiskalną. To nie jest tak, że możemy Polskę wpędzić w nieskończone długi (...) Być może ten próg trzeba będzie podwyższać jeszcze bardziej, jestem za powiązaniem go z różnymi wskaźnikami. (...) Proponujemy minimum konieczne, po prostu bez tego minimum dzisiaj połowa nauczycieli wpada w drugi próg i równocześnie też pokazujemy to jest ważne na to drugą nogę zamknąć polskie raje podatkowe".
Minister oceniła, że w projekt ustawy powinien być przygotowany kompleksowo.
"Ja uważam, że to powinno być wręcz w jednej ustawie: zarówno mitygacja i zmiana wokół ryczałtu, jak podniesienie drugiego progu po to, żeby też pan prezydent widział to w całości i w całości podpisał, a nie wybierał tylko pojedyncze kawałki. To musi być zmienione całościowo" - wyjaśniła.
Odniosła się również do podniesienia kwoty wolnej od podatku. Szacuje, że zmiana z 30 do 60 tys. zł kosztowałoby około 60 mld zł, zaś do 40 tys. zł - około 25-30 mld zł.
- Podniesienie drugiego progu to jest 10 mld zł - dodała.











