Spis treści:
- Podatek wojenny? Większość Polaków mówi "nie"
- Podziały polityczne i pokoleniowe są widoczne
- Niechęć do podatków czy brak świadomości kosztów?
- Skala wydatków na obronność rośnie lawinowo
- Jak mógłby wyglądać "podatek wojenny"?
- Debata podatkowa, której wciąż brakuje
Polska od kilku lat znajduje się w stanie bezprecedensowego wysiłku zbrojeniowego. Wydatki na armię rosną w tempie nienotowanym od dekad, a bezpieczeństwo stało się jednym z kluczowych tematów politycznych i gospodarczych. Jak pokazuje badanie IBRiS dla "Rzeczpospolitej", gotowość społeczeństwa do bezpośredniego finansowego udziału w tym wysiłku jest jednak ograniczona.
Podatek wojenny? Większość Polaków mówi "nie"
W sondażu IBRiS przeprowadzonym na zlecenie "Rzeczpospolitej" w dniach 19-20 grudnia 2025 r. respondentów zapytano, czy w związku z rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji i wyższymi wydatkami na obronność powinien zostać wprowadzony tymczasowy podatek na modernizację armii.
Łącznie niemal 58 proc. badanych sprzeciwiło się takiemu rozwiązaniu. Odpowiedź "raczej nie" wskazało 30,4 proc. respondentów, a "zdecydowanie nie" 27,4 proc. Pozytywnie pomysł oceniło ok. 32 proc. ankietowanych (24,2 proc. "raczej tak" i 8,2 proc. "zdecydowanie tak"). Brak zdania zadeklarowało 9,1 proc.
To wyraźny sygnał, że mimo rosnących wydatków na wojsko większość Polaków nie chce nowych obciążeń fiskalnych, nawet jeśli miałyby one charakter czasowy i celowy.
Podziały polityczne i pokoleniowe są widoczne
Jak podkreśla "Rzeczpospolita", stosunek do podatku wojennego silnie różnicują poglądy polityczne. Najwięcej zwolenników nowej daniny jest wśród wyborców koalicji rządowej. Ponad połowa z nich (50,1 proc.) poparła takie rozwiązanie. Podobnie wśród osób o lewicowych poglądach (56,5 proc.) oraz wyborców Adriana Zandberga, Rafała Trzaskowskiego i Magdaleny Biejat, gdzie poparcie waha się od 44 do 58 proc.
Największy sceptycyzm widać po prawej stronie sceny politycznej. Respondenci o prawicowych poglądach w 64,4 proc. opowiedzieli się przeciw, a wśród wyborców partii opozycyjnych sprzeciw sięga 68 proc. W elektoratach Karola Nawrockiego, Sławomira Mentzena, Grzegorza Brauna oraz Szymona Hołowni odsetek odpowiedzi "nie" wynosi 63-67 proc.
Uwagę zwracają też różnice wiekowe. W grupie 30-39 lat aż 77 proc. respondentów sprzeciwiło się podatkowi wojennemu, a wśród osób w wieku 40-49 lat odsetek ten sięga niemal 87 proc. Różnice ze względu na płeć, wykształcenie czy miejsce zamieszkania są, jak podaje "Rzeczpospolita", znacznie mniej wyraźne, choć kobiety są nieco bardziej sceptyczne niż mężczyźni.
Niechęć do podatków czy brak świadomości kosztów?
Eksperci cytowani przez dziennik zwracają uwagę, że wynik sondażu ma więcej niż jedno znaczenie. "W końcu nikt nie lubi płacić podatków. Z drugiej strony w Polsce jest zdecydowanie za mało dyskusji o stanie finansów publicznych" - powiedział Marcin Mrowiec, ekspert ekonomiczny Grant Thornton. "Zbyt rzadko pytamy, czy skala wydatków państwa nie jest za duża w relacji do poziomu opodatkowania. A politycy wyraźnie unikają tego tematu" - dodał.
Jednocześnie Mrowiec wskazuje na pozytywny sygnał płynący z badania. "Pozytywną informacją jest to, że nawet jedna trzecia respondentów rozumie, że jeśli wydajemy publiczne pieniądze, to one skądś muszą się wziąć" - podkreśla.
Ostrzej wynik sondażu interpretuje Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. "Mamy do czynienia z nadzwyczajnym wysiłkiem zbrojeniowym, który trwa już od 2-3 lat i będzie kontynuowany" - zaznaczył w komentarzu dla "Rz". "Wyniki badania pokazują jednak, że społeczeństwo nie do końca ma wiedzę, w jakim stanie jest polska armia, na co konieczne są dodatkowe środki i jak kosztownym procesem jest jej modernizacja" - dodał
Skala wydatków na obronność rośnie lawinowo
Dane przywoływane przez "Rzeczpospolitą" pokazują, jak duża jest skala obecnych i planowanych nakładów. W 2026 r. wydatki na obronność mają sięgnąć 200 mld zł, czyli ok. 4,8 proc. PKB. Dla porównania: w 2022 r. było to 74 mld zł (2,4 proc. PKB), a przed agresją Rosji na Ukrainę średnio ok. 2 proc. PKB.
Zgodnie z deklaracjami rządu docelowo na zbrojenia ma trafiać 5 proc. PKB rocznie. W perspektywie dekady oznacza to wydatki rzędu co najmniej 2 bln zł. Finansowanie pochodzi z budżetu państwa oraz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, zasilanego m.in. dotacjami i emisją obligacji.
Problemem są narastające nierównowagi fiskalne. Deficyt sektora finansów publicznych przekracza już 6 proc. PKB, a w 2025 r. ma sięgnąć niemal 7 proc. Dług publiczny na koniec 2029 r. ma być o 1,4 bln zł wyższy niż w 2025 r., co oznacza wzrost relacji długu do PKB z 55 do 75 proc.
Jak mógłby wyglądać "podatek wojenny"?
Rozmówcy "Rzeczpospolitej" podkreślają, że ewentualna danina powinna mieć charakter powszechny, a nie selektywny. Zamiast tworzenia nowego podatku częściej wskazywane jest podniesienie stawek już istniejących danin.
Skala potrzeb pokazuje jednak, jak trudne byłoby takie rozwiązanie. W 2026 r. wpływy z VAT, CIT, PIT i akcyzy mają wynieść łącznie 19,2 proc. PKB. Gdyby całość wydatków na obronność - 4,8 proc. PKB - miała być finansowana wyłącznie z tych źródeł, stawki musiałyby być o około 25 proc. wyższe niż obecnie.
Ludwik Kotecki zaznacza jednak, że kluczowa jest nie sama konstrukcja podatku. "Najważniejsze jest zwrócenie uwagi na ideę, że przy obecnych ekstraordynaryjnych wydatkach potrzebujemy stabilnego źródła ich finansowania" - powiedział. "I takich rozwiązań, które będą zmniejszać inne wydatki publiczne" - wskazał członek RPP.
Debata podatkowa, której wciąż brakuje
Zdaniem ekspertów sondaż IBRiS pokazuje nie tylko nastroje podatkowe, ale też deficyt publicznej dyskusji. "To dobry moment, by realnie porozmawiać o tym, do jakiego scenariusza wojny się przygotowujemy i jaki jest tego koszt" - ocenia Marcin Mrowiec. dodał, że przez lata utrwalano narrację, że "na wszystko są pieniądze".
Marcin Zieliński z Fundacji FOR dodaje, że przy spowolnieniu gospodarczym ryzyko kryzysu fiskalnego rośnie. "Wydatki publiczne w Polsce sięgają już niemal 50 proc. PKB - to jeden z najwyższych poziomów w UE" - wskazuje. "Od 2022 r. najszybciej rosły wydatki socjalne, a nie obronne. I właśnie tam jest dziś największa przestrzeń do szukania oszczędności" - powiedział dla "Rz".
Sondaż "Rzeczpospolitej" nie daje prostych odpowiedzi. Pokazuje jednak jasno, że pytanie o bezpieczeństwo coraz częściej prowadzi do znacznie trudniejszego pytania: kto i w jaki sposób ma za nie zapłacić.











