Reklama

Podatki 2017: Nieliczni zyskają, dla większości bez zmian

W 2017 r. ci, których dochód do opodatkowania nie przekroczy 6600 zł rocznie, nie zapłacą fiskusowi ani złotówki. Stracą ci, którzy wejdą w drugi próg podatkowy (85 528 zł), a najwięcej osoby, które zarabiają najlepiej. Dla większości Polaków jednak nic się nie zmieni.

Dziś kwota wolna wynosi 3089 zł. Jest ona konsekwencją określonej w przepisach kwoty pomniejszającej podatek (556,02 zł rocznie) i jest jednakowa dla wszystkich, bez względu na wysokość ich zarobków. W przyszłym roku będzie inaczej.

Reklama

Nowe regulacje dotyczą wszystkich, którzy zarabiają na podstawie umów o pracę, o dzieło, zleceń, a także prowadzą własną działalność gospodarczą, jeżeli płacą podatek na zasadach ogólnych według skali (18 lub 32 proc.).

Wysokość daniny obliczana jest od podstawy opodatkowania, czyli przychodu pomniejszonego o koszty i możliwe odliczenia. Nie jest to więc ani kwota brutto, ani netto wynagrodzenia.

- Ten, czyj dochód w ciągu roku nie przekroczy 6600 zł, w ogóle nie zapłaci podatku dochodowego.

- Dla zarabiających więcej (podstawa opodatkowania ponad 6600 zł, ale mniej niż 11 tys. zł rocznie) kwota wolna będzie się stopniowo zmniejszać aż do dzisiejszego poziomu 3089 zł.

- Osoby, których podstawa opodatkowania wyniesie od 11 tys. zł, ale nie przekroczy 85 528 zł, nie zapłacą podatku od dochodu wynoszącego 3089 zł. Tak samo jak dziś.

- Kwota wolna będzie się również stopniowo zmniejszać dla tych, którzy wejdą w drugi próg podatkowy (85 528 zł, ale nie przekroczą 127 tys. zł).

- Zarabiający jeszcze więcej (co najmniej 127 tys. zł) w ogóle nie skorzystają kwoty wolnej.

Zmiany w kwocie wolnej nie mają znaczenia dla osób, które mają przychody z np. prywatnego najmu (opodatkowanego ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych) lub z zysków kapitałowych (ze zbycia akcji).

Jeżeli więc w ten sposób ktoś zarobi krocie i dodatkowo uzyska przychody np. z umowy-zlecenia, z której dochód (opodatkowany według skali) nie przekroczy 6600 zł - nie zapłaci fiskusowi ani grosza.

Trzeba jednak zaznaczyć, że osoby, które zyskają na zmianach, i tak nie odczują tego pozytywnego skutku w ciągu roku. Dlaczego?

Jeżeli bowiem dochody pracownika nie przekroczą 85 528 zł (górnej granicy pierwszego przedziału skali podatkowej), to pracodawca jako płatnik i tak będzie pobierał zaliczki na PIT w dotychczasowej wysokości. Co miesiąc pomniejszy je więc o 1/12 kwoty zmniejszającej podatek, czyli o 46,33 zł. W sumie w skali roku da to kwotę 556,02 zł. Pracodawca, odprowadzając zaliczki na podatek w trakcie roku, nie będzie mógł uwzględnić podwyższonej kwoty wolnej, bo przepisy na to nie pozwalają. Natomiast przy umowach-zleceniach obniżenia zaliczek w ogóle się nie stosuje, dlatego zarabiający w ten sposób mogą co do zasady liczyć na zwrot podatku dopiero po rozliczeniu się z fiskusem.

Również zwiększoną kwotę pomniejszającą podatek, gdy ta w trakcie roku będzie w ogóle uwzględniana, podatnicy uzyskają dopiero w rozliczeniu za 2017 r. (składanym w 2018 r.). Jeśli okaże się, że jest wyższa niż 556,02 zł, to będzie można ją odzyskać w formie nadpłaty po złożeniu zeznania rocznego.

Na koniec roku swoje rozliczenia będą też korygować ci, dla których zmiana jest niekorzystna, mimo że z zasady pracodawca nie odliczy im całej kwoty zmniejszającej podatek (556,02 zł). Dlaczego?

Jeżeli dochody podatnika przekroczą 85 528 zł (górną granicę pierwszego przedziału skali podatkowej), to od tego momentu pracodawca będzie pobierał zaliczki na PIT, nie uwzględniając już kwoty zmniejszającej podatek. Nie będzie więc już dłużej pomniejszał zaliczek o 1/12 kwoty zmniejszającej podatek (nie odejmie co miesiąc 46,33 zł).

Jeżeli okaże się, że w ciągu roku pracownik zarobi (a więc podstawa opodatkowania wyniesie) ponad 127 tys. zł, to rozliczając PIT, będzie musiał oddać to, co potrącił pracodawca (za każdy miesiąc 46,33 zł).

Gdyby jego dochód mieścił się w przedziale między 85 528 zł a 127 tys. zł, to odda fiskusowi odpowiednio mniej.

Można jednak uniknąć dopłaty. Przepisy pozwalają bowiem zatrudnionemu złożyć oświadczenie, że jego dochody do opodatkowania przekroczą w ciągu roku 85 528 zł. Wówczas pracodawca w ogóle nie będzie mu potrącał kwoty wolnej.

Według Ministerstwa Finansów na podwyższeniu kwoty wolnej od podatku zyskają ponad 3 miliony Polaków. Wśród nich będą: pracownicy, renciści, emeryci i studenci.

Resort wyliczył m.in., że:

- Osoba, która w 2017 r. przepracuje przykładowo cztery miesiące i otrzyma wynagrodzenie 2 tys. zł, nie zapłaci podatku za 2017 r. Dzięki nowym rozwiązaniom nie będzie płacić podatku w wysokości 71 zł (po odliczeniu składki zdrowotnej).

- Osoba, która otrzymuje rentę socjalną w wysokości 840 zł, zapłaci podatek dochodowy za 2017 r. w wysokości 345 zł, podczas gdy w 2016 r. to 477 zł. Przy dochodzie do opodatkowania w wysokości 10 080 zł podatek będzie niższy o 132 zł.

- Rencista, który otrzymuje rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy w kwocie 750 zł, zapłaci niższy podatek dochodowy za 2017 r. aż o 287 zł. Zobaczmy różnicę: w 2016 r. podatek wynosi 366 zł, a w 2017 r. tylko 79 zł (przy dochodzie do opodatkowania w wysokości 9 tys. zł).

- Dużo zyskują także pracujący na umowie o dzieło. Przykładowo osoba, która otrzymuje wypłatę z tytułu takiej umowy, nieobjętej prawem autorskim, w kwocie 10 tys. zł i jest to dla niej jedyne źródło przychodów, zapłaci niższy podatek dochodowy za 2017 r. aż o połowę.

Nie zyskają jednak wszyscy. Dla większości, bo aż 21 mln Polaków, nic się nie zmieni. Nie zyskają nawet osoby, które otrzymają w 2017 r. co miesiąc płacę minimalną w wysokości 2000 zł brutto. Dla nich kwota wolna od podatku 3089 zł rocznie (kwota zmniejszająca podatek 556, 02 zł) będzie na tym samym poziomie co w 2016 r.

Wprawdzie studenci mogą zyskać na kwocie wolnej od podatku, ale ich rodzice już niekoniecznie. Ustawodawca sprawdził bowiem zwolnienie z PIT dla dochodu (podstawy obliczania podatku) do 6600 zł, ale i tak samotni rodzice rozliczą się z dzieckiem tylko pod warunkiem, że zarobi ono nie więcej niż 3089 zł. Mimo bowiem podniesionej kwoty wolnej nie zmieni się limit dopuszczalnych dochodów uczącego się pełnoletniego dziecka (do ukończenia 25. roku życia). Ci więc mogą stracić na tej zmianie.

Na zmianie mogą też stracić przedsiębiorcy. Dlatego powinni zastanowić się, czy nie lepiej byłoby im zmienić zasady opodatkowania. Mają na to czas do 20 stycznia 2017 r. Pan Karol np. prowadzi działalność opodatkowaną według skali. Dotychczas było to opłacalne, bo jego żona nie ma żadnych dochodów i korzystali ze wspólnego rozliczenia. Pan Karol planuje zwiększyć swoje dochody do ok. 260 tys. zł w 2017 r. W takim przypadku zmiana opodatkowania na rozliczenie liniowe (19 proc.) będzie dla niego korzystniejsza.

Przyjmijmy, że małżonkowie w 2017 r. zarobią 260 tys. zł łącznie (chodzi o podstawę opodatkowania, tj. kwotę już po odjęciu kosztów podatkowych, dla uproszczenia pomijamy też wszelkie ulgi i odliczenia od podatku).

Gdyby małżonkowie rozliczali się wspólnie według skali, nie przysługiwałaby im kwota wolna od podatku, bo granicą jest 127 tys. zł.

Po podzieleniu więc całych dochodów przez dwa (130 tys. zł), wyliczamy podatek (według skali podatkowej) od kwoty:

- nieprzekraczającej progu podatkowego: 85 528 zł x 18 proc. = 15 395,04 zł,

- stanowiącej nadwyżkę ponad próg podatkowy: (130 000 zł - 85 528 zł) x 32 proc. = 14 231,04 zł. Po zsumowaniu i pomnożeniu przez dwa całej wyliczonej kwoty wynika, że oddadzą fiskusowi 59 253 zł.

Gdyby przedsiębiorca rozliczył się w 2017 r. liniowo, zapłaciłby 49 400 zł (260 000 x 19 proc.).

Agnieszka Pokojska, Patrycja Dudek, 28.12.2016

Dowiedz się więcej na temat: PIT | fiskus | R. | podatki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »