Reklama

Pożyczka sposobem na uniknięcie 75-proc. PIT

Podatnicy, podejrzewani o ukrywanie dochodów, masowo składają deklaracje o pożyczkach. Wpłacają zaległy 2-proc. podatek razem z odsetkami.

Osoby, do których przychodzi fiskus z kontrolą w zakresie nieujawnionych źródeł przychodu, wpadły na pomysł, jak nie płacić 75-proc. PIT. Zaraz po wizycie urzędników stwierdzają, że pieniądze mieli z 10 pożyczek od rodziny, a nie wiedzieli, że powinni zapłacić od nich podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). W związku z tym na drugi dzień biegną do urzędu i składają 10 deklaracji PCC i płacą 2-proc. podatek z odsetkami (obecnie 14,5 proc. w skali roku). W celu uniknięcia grzywien z kodeksu karnego skarbowego do takiego rozliczenia dołączają czynny żal, czyli pismo, w którym wyjaśniają swoje roztargnienie. Z najprostszej kalkulacji wychodzi, że takie załatwienie sprawy jest dużo tańsze niż konieczność uregulowania 75-proc. stawki.

Reklama

- Mamy coraz więcej tego typu spraw. Trudno wypracować jeden model działania - stwierdziła w rozmowie z nami jedna z urzędniczek z warszawskiej skarbówki.

Sankcyjna stawka

Eksperci potwierdzają: w praktyce można spotkać się z zaprezentowaną strategią obrony.

- Jednak reakcją ustawodawcy na powoływanie się przez podatników na rzekomą pożyczkę było wprowadzenie od 1 stycznia 2007 r. sankcyjnej 20-proc. stawki podatku od czynności cywilnoprawnych - przypomina Edyta Rajchel, radca prawny w Kancelarii Prawniczej Andrzej Gotfryd, oddział w Krakowie.

Jednocześnie dodaje, że stawka ta ma zastosowanie, jeżeli przed organem podatkowym lub organem kontroli skarbowej w toku czynności sprawdzających, postępowania podatkowego, kontroli podatkowej lub postępowania kontrolnego dana osoba powołuje się na fakt zawarcia umowy pożyczki, a należny podatek od tych czynności nie został zapłacony. Przed 1 stycznia 2007 r. stawka wynosiła również w takiej sytuacji jedynie 2 proc., stąd - jak zauważa Edyta Rajchel - często podatnicy powołują się na umowy pożyczki zawarte jeszcze przed tą datą i decydują się płacić stosowne odsetki.

- Nawet jeśli pożyczkobiorca będzie musiał zapłacić 20-proc. daninę, to porównanie stawek nadal wypada na korzyść podatku od czynności cywilnoprawnych. Można przypuszczać, że podatnicy w ten sposób usiłują ominąć 75-proc. stawkę PIT - stwierdza Maria Kukawska, partner w Stone & Feather Tax Advisory.

Ale urzędnicy w takiej sytuacji nie mogą automatycznie kwestionować prawdziwości twierdzeń podatnika. Maria Kukawska ostrzega, że w przypadku powołania się na fakt otrzymania pożyczki od rodziny należy liczyć się z ewentualnością dalszego dociekania przez urząd skarbowy, czy dochody, które wykazują członkowie rodziny (pożyczkodawcy), pozwalały na udzielenie pożyczek o wskazanej wysokości.

- Jeśli stan majątkowy pożyczkodawcy i deklarowane przez niego dochody nie pozwalają na udzielenie pożyczki w kwocie wskazywanej, nieuczciwy podatnik może w ten sposób doprowadzić do przerzucenia ciężaru wykazywania legalności wykazywanych dochodów na innych członków rodziny - mówi Maria Kukawska.

Wymówka podatników

- Zakładając, że nieujawnione środki w rzeczywistości wcale nie pochodziły z pożyczki, tego rodzaju zabiegi mogą nie przynieść stosującym je podatnikom zakładanych korzyści - uważa Maciej Grela, doradca podatkowy w Gide Loyrette Nouel.

Jego zdaniem samo zadeklarowanie PCC z tytułu pożyczek nie oznacza zakończenia postępowania. Organ podatkowy może np. zażądać pisemnych umów, potwierdzeń przelewów rzekomo pożyczonych kwot czy innych materialnych dowodów potwierdzających udzielenie i wykonanie pożyczek. Organ może także przeprowadzić dowody w postaci zeznań świadków, w tym przede wszystkim osób zadeklarowanych jako pożyczkodawcy.

- Tego rodzaju działania mogą nawet doprowadzić do zainicjowania kolejnego postępowania w sprawie dochodów nieujawnionych - przewiduje Maciej Grela.

Moc dowodów

Sprawa nie jest więc tak banalna, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Wszyscy nasi rozmówcy są zgodni: w sytuacji, gdy podatnik powołuje się na fakt zawarcia umowy pożyczki, ciężar dowodu w tym zakresie obciąża podatnika.

Edyta Rajchel zwraca uwagę, że zgodnie z kodeksem cywilnym umowa pożyczki, której wartość jest wyższa niż 500 zł, powinna być stwierdzona pismem. Niemniej jednak jest to forma zastrzeżona wyłącznie dla celów dowodowych, a nie pod rygorem nieważności. Co więcej, nie należy tracić z pola widzenia okoliczności, iż umowa stanowi dowód tego, że strony złożyły określone w niej oświadczenia woli, nie jest zaś sama w sobie dowodem potwierdzającym rzeczywiste zaistnienie faktu udzielenia konkretnej pożyczki.

- Za dowód w toku prowadzonego postępowania mogą posłużyć również zeznania świadków. Należy jednak wskazać, że m.in. małżonek podatnika, rodzic, dziecko czy rodzeństwo są uprawnieni do odmowy złożenia zeznań - podpowiada Edyta Rajchel.

I na koniec jedna ważna uwaga, która może być kluczowa przy podejmowaniu decyzji o linii obrony w walce z fiskusem. Składanie fałszywych zeznań mających służyć za dowód w prowadzonym postępowaniu sankcjonowane jest karą pozbawienia wolności do lat 3.

Ewa Matyszewska

4 czerwca 2012 (nr 107)

Teraz wiadomości gospodarcze przeczytasz jeszcze szybciej. Dołącz do Biznes INTERIA.PL na Facebooku

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »