Zapowiadane wcześniej 3 proc. podatku od przychodów największych globalnych firm technologicznych działających w Polsce - zakłada projekt ustawy autorstwa resortu cyfryzacji opublikowany w piątek w Rządowym Centrum Legislacji. Nowe przepisy miałyby wejść w życie 1 stycznia 2027 r.
Chodzi "projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług", który został skierowany do konsultacji publicznych.
Jest projekt ustawy o podatku cyfrowym
Zgodnie z projektem podatek cyfrowy w Polsce miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim. Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi m.in. o portale społecznościowe czy tzw. marketplace'y, czyli internetowe platformy handlowe. Podatek miałyby także płacić big techy, które zajmują się sprzedażą danych o użytkownikach.
W dołączonej do projektu Ocenie Skutków Regulacji oszacowano, że w ciągu 10 lat od wejścia w życie ustawy, do budżetu miałoby trafić blisko 31,7 mld zł. W pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów ma być to - 1,7 mld zł; w drugim roku - 2 mld zł, w trzecim roku - 2,5 mld zł, w piątym roku - 3,2 mld zł, a w dziesiątym roku - 4,2 mld zł.
Podatnikami mają być podmioty lub skonsolidowane grupy spełniające łącznie dwa warunki: globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody z usług objętych ustawą, uzyskanych w Polsce powyżej 25 mln zł w poprzednim okresie rozliczeniowym, bez względu na rezydencję podatkową i siedzibę.
W uzasadnieniu ustawy resort wskazał, że podatek cyfrowy byłby pomniejszany o kwotę podatku dochodowego od osób prawnych, o kwotę kosztów uzyskania przychodów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową, a także o wydatki na nabycie lub wytworzenie aktywów trwałych, ulepszenie istniejących środków trwałych, czy też pierwsze wyposażenie obiektów budowlanych, poniesione w Polsce. W projekcie zaproponowano ponadto, że jeśli suma pomniejszeń przewyższy podatek, to jego kwotę ustala się na 0 zł.
Z płacenia podatku miałyby być zwolnione m.in. platformy streamingowe, usługi związane z udostępnianiem komunikatorów i usługi płatnicze świadczone przez podmioty.
Wyłączone z ustawy mają być też usługi sprzedaży towarów lub usług online za pośrednictwem strony internetowej ich dostawcy, w której ten dostawca nie działa jako pośrednik. Chodzi o sytuacje, gdzie np. producent okien sprzedaje towary na swojej stronie lub w swojej aplikacji - wyjaśnił resort cyfryzacji w uzasadnieniu projektu ustawy.
Wyłączeniu podlegać miałyby także systemy obrotu, czyli platformy do zakupu i sprzedaży instrumentów finansowych; podmioty systematycznie internalizujące transakcje, tj. firmy inwestycyjne oraz dostawcy regulowanych usług finansowania społecznościowego.
Projekt przewiduje ponadto, że firma lub jej przedstawiciel będzie musiała zgłosić do naczelnika właściwego urzędu skarbowego, iż jest ona zobowiązana do zapłaty podatku cyfrowego. Zgłoszenie miałoby nastąpić najpóźniej w ciągu 30 dni od zakończenia pierwszego okresu rozliczeniowego, za który podatnik jest zobowiązany do zapłaty podatku. Za brak zgłoszenia do urzędu skarbowego firmie grozić ma administracyjna kara pieniężna do 500 tys. zł. Natomiast w razie stwierdzenia zaległości organ mógłby też ustalić dodatkowe zobowiązanie, w wysokości do 200 proc. niewpłaconego podatku cyfrowego.
Ustawa miałaby wejść w życie 1 stycznia 2027 roku.
Co będzie podlegać opodatkowaniu?
Podstawą opodatkowania ma być przychód podatnika (big techu), "należny lub zapłacony w okresie rozliczeniowym z usług określonych w art. 3 ust. 1, świadczonych na terytorium państwa". Wyjaśnijmy, że chodzi o usługi:
- umieszczania na interfejsie internetowym reklamy ukierunkowanej skierowanej do użytkowników tego interfejsu;
- udostępniania użytkownikom wielostronnego interfejsu internetowego, który pozwala użytkownikom na wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub może ułatwiać dokonywanie leżących u źródła dostaw towarów lub świadczenia usług bezpośrednio między użytkownikami;
- przekazywania w drodze sprzedaży, licencji lub w innej odpłatnej formie zgromadzonych danych o użytkownikach, zarówno indywidualnych, jak i w ramach pakietów danych, wygenerowanych w wyniku aktywności użytkowników na interfejsach internetowych.
W projekcie zapisano szereg wyjątków dot. ustalania przychodu do opodatkowania.
Warto przypomnieć, jak projektodawcy uzasadniają ewentualne wprowadzenie podatku.
"Platformy społecznościowe, które pierwotnie pełniły funkcję narzędzi komunikacji międzyludzkiej, przekształciły się w przestrzenie szeroko zakrojonej wymiany informacji, a zarazem w istotne instrumenty prowadzenia działań marketingowych i sprzedażowych" - uzasadniają twórcy ustawy.
Zauważono, że rosnące znaczenie big techów doprowadziło do wykształcenia nowych modeli funkcjonowania przedsiębiorstw, obejmujących marketing cyfrowy, handel elektroniczny oraz tzw. gospodarkę platformową. Jednocześnie rozwój techniczny zmienia zarówno sposób pozyskiwania treści (m.in. poprzez wyszukiwarki internetowe i czaty), jak i ich wytwarzania (np. z wykorzystaniem generatywnych systemów sztucznej inteligencji) oraz rozpowszechniania.
Doprowadziło to do powstania nowych modeli działalności gospodarczej. Podmioty świadczące usługi za pośrednictwem platform internetowych prowadzą działalność, która nie odpowiada tradycyjnym konstrukcjom, na których opiera się system podatkowy. Część przychodów osiąganych z określonej działalności nie jest ujmowana w sposób adekwatny przez obecne instrumenty fiskalne - zauważają autorzy projektu.













