Wtorkowe dane MF pokazały, że co roku coraz większa liczba osób wpada w drugi próg podatkowy i jest szokowy przeskok, bo z 12 proc. od razu na 32 proc. Różnica między pierwszym i drugim progiem jest ogromna, a do tego trzeba doliczyć 9 proc. podatku na NFZ, czyli składki zdrowotnej (oczywiście oprócz składek społecznych na ZUS).
Jak pisała wczoraj Interia, w rozliczeniu za rok 2025 ponad 2,4 mln podatników zapłaciło podatek według 32 proc. stawki i to jest już blisko 10 proc. podatników. Rok wcześniej było nieco ponad 1,93 mln, co stanowiło ok. 7,6 proc. podatników.
Jeśli spojrzymy na dłuższy horyzont, to widać, jak szybko brak waloryzacji kwoty wolnej oraz progów podatkowych zwiększa efektywne opodatkowanie.
Przypomnijmy, że przy głośnej reformie Polski Ład rząd PiS nie chciał wpisania żadnego mechanizmu waloryzacyjnego, a z kolei rządząca Koalicja Obywatelska nie wywiązała się ze swojej sztandarowej obietnicy wyborczej i nie podniosła kwoty wolnej od podatku, argumentując to stanem finansów publicznych.
Jeśli rząd nic nie zmieni, a na razie nie przedstawił żadnej propozycji, to coraz więcej osób o relatywnie wysokich zarobkach będzie uciekać na pozorowaną działalność gospodarczą i rozliczać się według podatku liniowego lub atrakcyjnego ryczałtu.
- Ta pokusa jest bardzo wymierna finansowo i podejmowana indywidualnie przez konkretne osoby w danej sytuacji. Więc zwykłe przeliczenie, ile można by było na tym zaoszczędzić, zestawione ze skłonnością do ryzyka w danych warunkach brzegowych, daje odpowiedź na pytanie, czy ktoś się zdecyduje na taki krok, czy nie. Oczywiście zmiany w ustawie o PIP mogą trochę hamować ten trend, ale nie wydaje mi się, żeby można go było zatrzymać - mówi Interii Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i partner w Grant Thornton.
Temat podchwyciła Polska 2050, która złożyła projekt poselski, ale też nie proponuje stałego mechanizmu automatycznej waloryzacji drugiego progu, a jednorazowe podniesienie go ze 120 do 140 tys. zł.
Dobrze zarabiający optymalizują się podatkowo poprzez ucieczkę na "działalność"
O tym, że od wprowadzenia Polskiego Ładu coraz większa grupa podatników przechodzi na ryczałt, Interia pisała wielokrotnie.
Korzyści takiej optymalizacji podatkowej i składkowej dla osób zarabiających 15 czy 20 tys. są duże - choć zależą od stawki ryczałtu, bo jest ich 10 - dla różnego rodzaju usług jest inna.
Przy założeniu, że pracownik ma wynagrodzenie na umowie o pracę - to przy 15 tys. zł brutto średnio zostanie na rękę 10 tys. zł netto, a koszt pracodawcy to 18 tys. zł. Natomiast przechodząc na działalność gospodarczą, przy pełnym ZUS na stawce 8,5 proc., zostanie 14 tys. zł na rękę, na stawce 12 proc. - 13,4 tys. zł, a na 15 proc. - 12,9 tys. zł
Przy wynagrodzeniu brutto na umowie o pracę 20 tys. zł średnio zostanie na rękę pracownikowi 12,6 tys. zł, a koszt pracodawcy to 24,1 tys. zł. A więc przechodząc na działalność, przy pełnym ZUS na stawce 8,5 proc., zostanie 19,5 tys. zł, na stawce 12 proc. - 18,7 tys. zł, a na 15 proc. - 18 tys. zł.
- Przedstawione wyliczenia jednoznacznie pokazują, że przejście z umowy o pracę na działalność gospodarczą, nawet przy pełnym ZUS, jest finansowo opłacalne na każdym z analizowanych poziomów wynagrodzenia. Skala korzyści rośnie wraz z wysokością przychodów: przy 10 tys. zł brutto różnica między "na rękę" pracownika a kwotą do dyspozycji przedsiębiorcy na ryczałcie 8,5 proc. wynosi ok. 1,3 tys. zł miesięcznie, ale już przy 20 tys. zł brutto sięga blisko 7 tys. zł. Warto jednak podkreślić, że wybór formy opodatkowania ma kluczowe znaczenie i nie zawsze najniższa stawka ryczałtu będzie dostępna - decyduje o tym rodzaj wykonywanych usług - wylicza Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt.
Jednocześnie zaznacza, że trzeba też pamiętać o kosztach "niewidocznych" w samym wyliczeniu netto na B2B, takich jak brak płatnego urlopu, chorobowego, ochrony pracowniczej oraz ryzyku zakwestionowania współpracy jako tzw. ukrytego etatu.
Przejście z etatu na samozatrudnienie to niższe podatki i składki
- Fakt, że już co dziesiąty pracownik wpada w drugi próg podatkowy, będzie wyraźnie nasilał trend przechodzenia na działalność gospodarczą. Próg podatkowy na poziomie 120 tys. zł nie był waloryzowany od 2022 roku, podczas gdy wynagrodzenia w tym czasie istotnie wzrosły. W efekcie 32-proc. stawka PIT obejmuje coraz szerszą grupę osób, dla których pierwotnie była przewidziana jako obciążenie najlepiej zarabiających. Dla pracownika wpadającego w drugi próg różnica między etatem a B2B na ryczałcie staje się szczególnie dotkliwa, każda dodatkowa złotówka powyżej 120 tys. zł na etacie obciążona jest realnie 41 proc. (32 proc. PIT plus składka zdrowotna 9 proc.), podczas gdy na ryczałcie przy stawce 8,5 proc. - kilkunastoma procentami łącznego obciążenia. Należy jednak zachować ostrożność w prognozach. Skala migracji będzie zależała nie tylko od arytmetyki podatkowej, ale też od specyfiki branży, presji ze strony pracodawców, gotowości do utraty przywilejów pracowniczych oraz kierunku zapowiadanych zmian, który może zmienić kalkulację dla części samozatrudnionych już od 2027 roku - ocenia Piotr Juszczyk.
Jak pisała wcześniej Interia, MF zapowiedziało jedynie niewielką zmianę w podatku ryczałtowym, a i tak prace nad tym projektem się przeciągają.
Monika Krześniak-Sajewicz












