Reklama

Wirtualna prostytucja jest opodatkowana

Seksualny charakter kontaktów z klientem przez kamerkę internetową nie oznacza, że wynagrodzenie z tego tytułu nie powinno być powiększane o VAT- wyjaśnił dyrektor katowickiej izby. Przypomniał, że takiej daniny nie można naliczać tylko dla usługi zabronionej we wszystkich państwach członkowskich UE. To nie dotyczy jednak ani prostytucji, ani jej internetowych odpowiedników.

Pytanie zadała kobieta trudniąca się tzw. wirtualną prostytucją. W ramach takiej usługi po otrzymaniu płatności od klienta łączyła się z nim za pomocą kamerki internetowej. Następnie, jak to sama określiła, wykonywała wszystkie jego polecenia. Kobieta planowała prowadzić dokumentację przychodu z wirtualnej prostytucji, jak też ewidencję swoich klientów. Zaczęła się jednak zastanawiać, czy uzyskane w ten sposób wynagrodzenie podlega VAT. Zapytała o to dyrektora katowickiej izby.

Reklama

Sama sądziła, że nie ma mowy o podatku, skoro jej usługi nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznie umowy. Przywołała szereg prostytucji, z których wynikało, że także jej usługi powinny być w ten sposób określane. Wskazała też na korzystne dla siebie wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych.

Dyrektor katowickiej izby jednak się z nią nie zgodził i uznał, że kobieta powinna rozliczać VAT. Wyjaśnił, że wirtualny kontakt z klientem nie oznacza "oddania własnego ciała" do jego dyspozycji. To oznacza, że kobieta nie świadczy nielegalnej prostytucji, a formę usługi elektronicznej przez internet.

Dodatkowo, zdaniem dyrektora, nie jest to też czynność sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, co potwierdza także doktryna prawa (np. prof. Z. Radwański, P. Książek). Fiskus wskazał też na szereg wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE (sygn. C-354/03, C-355/03, C-484/03), które potwierdzały jego stanowisko. Wynika z nich, że dana czynność może być nieopodatkowana tylko, jeśli jest zabroniona przez wszystkie państwa członkowskie. To oznacza, że np. musi istnieć umowa międzynarodowa, która dotyczy zwalczania tradycyjnej prostytucji, jak i jej internetowych zamienników.

Nic takiego jednak nie ma miejsca, więc wirtualna prostytucja, jako czynność, powinna podlegać VAT - podsumował organ. Dodał, że w innej sytuacji mogłoby też dojść do zakłócenia konkurencji na rynku unijnym, gdyż takie usługi mogą być świadczone transgranicznie, a w niektórych państwach członkowskich byłyby tańsze o kwotę VAT.

Podstawa prawna

Interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z 7 stycznia 2015 r. (nr IBPP2/443-987/14/IK)

Mariusz Szulc

9 lutego 2015

Dowiedz się więcej na temat: podatki | VAT | wirtualny seks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »