Limit dochodów uprawniających do odliczenia ulgi podatkowej na jedno dziecko - 112 tys. zł - nie został podniesiony od jego wprowadzenia w 2013 r.
Do Biura RPO wpłynęło pismo dotyczące obecnego kształtu ulgi prorodzinnej, który - w ocenie skarżącej - dyskryminuje rodziców wychowujących jedno dziecko.
Skarżąca podkreśla, że przy obecnym minimalnym wynagrodzeniu za pracę większość rodziców nie może skorzystać z ulgi na dziecko. W 2025 r. wynosiło ono 4666 zł, a w 2013 r. - 1600 zł, a rodzice wychowujący co najmniej dwoje dzieci nie mają limitu dochodowego, co stawia rodziców z jednym dzieckiem w nierównym i niekorzystnym położeniu.
Zdaniem obywatelki, przepisy te stanowią formę dyskryminacji podatników ze względu na liczbę dzieci w rodzinie, co budzi wątpliwości w kontekście konstytucyjnej zasady równego traktowania obywateli. Dlatego postuluje ona podniesienie limitu dochodów lub też zniesienie go - tak, aby ulga podatkowa była dostępna w równym stopniu dla wszystkich rodziców.
Ulgi i limity od lat bez zmian. Rodzice i eksperci alarmują o braku waloryzacji
MF odpowiada, że podniesienie limitu dochodowego oznaczałoby zmniejszenie dochodów z PIT, co wpłynęłoby na stabilność finansów publicznych, i informuje, że w obecnych uwarunkowaniach budżetowych i geopolitycznych resort nie planuje wprowadzenia rozwiązań skutkujących mniejszymi wpływami podatkowymi. Jednocześnie wyjaśnia zasady funkcjonowania ulg.
"Ulga na dzieci ma charakter odstępstwa od konstytucyjnej zasady powszechności opodatkowania, a jej zakres i konstrukcja zależą od woli ustawodawcy, który, kształtując system podatkowy, uwzględnia cele społeczne i gospodarcze, w tym konstytucyjną zasadę ochrony rodziny. Konstrukcja ulgi odzwierciedla założenie silniejszego wsparcia rodzin wielodzietnych. Wyraża się to w wyższych kwotach odliczenia na trzecie i kolejne dziecko oraz w braku kryterium dochodowego dla rodziców/opiekunów przy wychowywaniu co najmniej dwojga dzieci. Kryterium dochodowe dotyczy wyłącznie podatników wychowujących jedno dziecko" - wyjaśnia MF. I zastrzega, że kryterium to nie ma zastosowania w przypadku wychowywania jednego dziecka z niepełnosprawnością.
Przy okazji MF podkreśla, że ustawodawca, wprowadzając limit dochodowy dla podatników wychowujących jedno dziecko, nie przewidział mechanizmu jego waloryzacji, ponieważ taki obowiązek nie istniał i nadal nie istnieje.
"Przy projektowaniu obowiązujących obecnie rozwiązań brana była pod uwagę sytuacja demograficzna, stąd ulga, jak zostało już wspomniane, preferuje rodziny wielodzietne. Należy też ponownie podkreślić, że omawiana preferencja to odstępstwo od zasady powszechności opodatkowania. Ma określone uwarunkowania, co istotne, jednakowe dla wszystkich podatników" - tłumaczy resort.
Przypomina jednocześnie, że ulga na dzieci stanowi tylko jedną z form wsparcia rodzin realizowaną poprzez system podatkowy, a w ostatnich latach wprowadzono szereg (nie tylko podatkowych) rozwiązań dla rodzin wychowujących dzieci.
"Podsumowując, uprzejmie informujemy, że obowiązujące regulacje dotyczące ulgi na dzieci, w tym kryterium dochodowe dla podatników wychowujących jedno dziecko, mieszczą się w granicach swobody ustawodawcy i realizują konstytucyjne zasady ochrony rodziny. W obecnych uwarunkowaniach budżetowych i geopolitycznych nie planujemy wprowadzenia rozwiązań skutkujących mniejszymi wpływami podatkowymi" - odpowiedziało MF.
Doradcy podatkowi wytykają, że to tylko jeden z przykładów braku waloryzacji, skutkującej tym, że płacimy coraz wyższe podatki, bo kwoty ulg i odliczeń, nie mówiąc o progach, stoją w miejscu.
- Resort finansów niezmiennie zdaje się nie dostrzegać, że realia gospodarcze i finansowe Polaków zmieniają się z roku na rok, a ustalone kilka lub kilkanaście lat temu różnego rodzaju limity ograniczające ulgi lub wskazujące maksymalne kwoty odliczeń pozostają zamrożone. Ulga prorodzinna przy posiadaniu jednego dziecka z limitem dochodów małżeństwa w wysokości 112 000 zł (a w przypadku osoby samotnej 56 000 zł) to tylko jeden z przykładów stawek, które po kilkunastu latach stały się nieadekwatne do sytuacji finansowej podatników. Przykładem jest chociażby kwota samej ulgi na dziecko - mówi Interii Monika Piątkowska, doradca podatkowy e-pity.
Zamrożone progi podatkowe obciążają coraz więcej osób
Przypomina, że od lat dla pierwszego i drugiego dziecka odliczenie wynosi 1112,04 zł rocznie (czyli 92,67 zł miesięcznie). W momencie ustanawiania tej kwoty była ona realnym wsparciem dla rodzin, dziś jest to raczej symboliczny zwrot.
- Nieadekwatne wydaje się również utrzymywanie limitu 100 zł, ograniczającego odliczenie wydatków na leki w ramach ulgi rehabilitacyjnej. Dziś wydanie tej kwoty w aptece przy przewlekłej chorobie to najczęściej kwestia jednej wizyty, limit ten skutecznie blokuje możliwość odliczenia wydatków osobom mniej zamożnym, które regularnie kupują niezbędne leki. Warto też przypomnieć, że od kilku lat nie uaktualniono kwot kosztów uzyskania przychodu dla pracownika. Wynoszą one 250 zł miesięcznie dla osób zatrudnionych w miejscowości, w której mieszkają, oraz 300 zł dla pracowników mieszkających poza miejscowością, gdzie znajduje się zakład pracy - mówi Piątkowska.
I jednocześnie podkreśla, że waloryzacji wymagają również same progi w rozliczeniach skalą podatkową, tj. kwota wolna od podatku w wysokości 30 tys. zł oraz próg podatkowy 120 tys.
- Przy obecnej dynamice płac przekroczenie drugiego progu dotyczy coraz szerszej grupy podatników, a nie - jak pierwotnie zakładano - wyłącznie osób najzamożniejszych - dodaje.
Niedawno po raz kolejny MF w odpowiedzi na interpelację poselską poinformował, że podwyższenie progu dochodowego PIT, z obecnych 120 tys. zł, właściwego dla stawki podatku 32 proc., byłoby nierozważne z punktu widzenia deficytu sektora finansów publicznych, a ministerstwo nie planuje inicjować prac w tej kwestii.
Monika Krześniak-Sajewicz













