Podczas posiedzenia Sejmu 13 marca posłowie wybrali 6 sędziów TK w związku z wygaśnięciem kadencji poprzedników. To, czy prezydent Karol Nawrocki dokona ich zaprzysiężenia pozostaje na ten moment kwestią otwartą.
Spór o ślubowanie sędziów TK
Gwiazdowski porównał obecną sytuację do kryzysu w 2015 roku, kiedy to rządząca koalicja PO-PSL wybrała 5 sędziów jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Po wyborach - wygranych przez PiS - uznano, że wybór części z nich był niezgodny z prawem i PiS wybrała swoich kandydatów. Ówczesny prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł nowych sędziów wybranych przez nową koalicję rządzącą, nie zaprzysięgając wcześniej części sędziów wybranych przez poprzedni Sejm.
- Z tym ślubowaniem nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego to jest pewna ciekawostka, bo konstytucja o żadnym ślubowaniu nie mówi. Mamy w konstytucji określony obowiązek złożenia ślubowania określonej treści przez prezydenta, przez posłów, senatorów - przy sędziach Trybunału Konstytucyjnego - cisza. (…) On się pojawił dopiero, gdy pojawiła się nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym przyjęta po uchwaleniu nowej konstytucji - wskazał Gwiazdowski.
Polskę czeka pasmo sporów do wyborów?
Gwiazdowski wskazał, że najważniejszą różnicą między stanem prawnym z 2015 i 2026 roku jest fakt, że prezydent Duda miał na stole 10 uchwał - pięć dotyczących sędziów wybranych przez sejm siódmej kadencji i pięć dotyczących sędziów wybranych przez sejm ósmej kadencji.
Dziś sytuacja jest o wiele bardziej klarowna.
- Moim zdaniem dziś pan prezydent Nawrocki nie ma takich kompetencji, żeby dokonać oceny wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił. Dodał też, że do wyborów parlamentarnych w 2027 roku "będziemy mieli spór za sporem o wszystko, żeby coraz bardziej podzielić wyborców".
Więcej w najnowszym odcinku podcastu video "Gwiazdowski mówi Interii".








