- Jarosław Kaczyński "palnął", że jak takiego przedsiębiorcę nie stać, żeby zapłacić pracownikowi płacę minimalną w wysokości 3,6 tys. zł, to niech idzie do łopaty - nie bez ironii zauważył Robert Gwiazdowski i przypomniał, że to 3,6 tys. zł, to jest płaca netto, a brutto to już jest 4,8 tys., a tzw. brutto/brutto (koszty ponoszone przez pracodawcę) to jest prawie 5,8 tys. zł.
- Politycy mają zakodowane, że przedsiębiorczość, budżet, PKB, to są duże firmy - korporacje, często z udziałem Skarbu Państwa, a nie jakiś tam bazarowiec, co wstaje rano i jedzie z towarem, żeby sprzedać to mieszkańcom Polski i utrzymać swoją rodzinę. Tacy przedsiębiorcy są często obrażani w mediach społecznościowych, nazywani "januszeksami", "grażyneksami" - stwierdził Adam Abramowicz tłumacząc, że bez tych najmniejszych firm nie tylko będziemy kupować nieświeże truskawki w wielkich sieciach, ale będziemy mieć także "lekko przygniłe" usługi.
Rozmówcy zgodzili się, że podwyżka składki zdrowotnej (przy okazji wprowadzania tzw. Polskiego Ładu) uderzyła w mniejszych przedsiębiorców, nie poprawiając sytuacji służby zdrowia.
- Okazało się, że ta podwyższona składka zamiast na zdrowie Polaków poszła na transfer z kieszeni tych, którzy sprzedają te truskawki na bazarach do tych, którzy udają przedsiębiorców na kontraktach w szpitalach - nie bez ironii skomentował Robert Gwiazdowski, odnosząc się do obecnego zamieszania z wysokimi zarobkami lekarzy.
Adam Abramowicz podsumował, że dzisiaj widzimy, na co poszły te pieniądze - nie tylko od przedsiębiorców, ale także od pracowników. - To jest efekt tego, że politycy nie myślą o usprawnieniu systemu, tylko mówią: dawajcie kasę - przekonywał prezes Rady Przedsiębiorców.
Adam Abramowicz zwrócił uwagę, ze wzmożona aktywność służb skarbowych wobec drobnych przedsiębiorców to efekt takich zjawisk jak wzrost zadłużenia państwa. - Pieniądze są potrzebne, bo dziura w budżecie; obsługa długu to zatrważające kwoty, a tymczasem naprawdę duże pieniądze nie leżą u sprzedawcy pizzy z krewetkami, ale w korporacjach, które unikają podatków.
- Rządzący wymyślili, że te pieniądze dla państwa leżą na bazarach, u tych drobnych przedsiębiorców - gorzko podsumował Adam Abramowicz.










