Robert Gwiazdowski nawiązał do rządowego zwrotu w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Mimo że projekt Lewicy przeszedł całą ścieżkę legislacyjną do momentu przyjęcia go przez Radę Ministrów, premier Donald Tusk zdecydował o wycofaniu się z dalszych prac.
- Akurat dobrze zrobił. (…) Lewica i tak będzie na premiera głosowała. Natomiast wśród przedsiębiorców może być różnie, więc pan premier czujnie doszedł do wniosku, że trzeba być ostrożnym. Drażnienie - tak jak drażnił PiS przedsiębiorców - może się źle skończyć dla koalicji - wskazał.
Inspektor PIP miał mieć większą władzę
Zdaniem Gwiazdowskiego projekt reformy PIP był "głupi", bowiem w zły sposób skonstruowano metodę regulacji umów. Zakładano bowiem, że inspektor pracy będzie mógł wydać decyzję przekształcającą umowę cywilnoprawną czy B2B w umowę o pracę.
- Urzędnik lubi mieć władzę, taką arbitralną. (…) Nie wiem, czy ważniejszy jest czynnik stabilizacji pracy (…) czy może jednak władza, że można podjąć decyzję i ktoś inny musi ją wykonać. (…) Co prawda można taką decyzję zaskarżyć do organu wyższej instancji, pójść z tym do sądu. (…) ale jeśli chodzi o spory w stosunku pracy, to sądy najczęściej biorą stronę pracowników - zauważył.
Przypomniał, że wiele osób lata temu wolało zakładać swoją działalność gospodarczą.
- Nie opłacało się przez lata pracować na etacie z punktu widzenia podatkowego, dlatego że obciążenia fiskalne na umowy o pracę były znacznie wyższe niż obciążenia fiskalne przedsiębiorców - wskazał.
System polityczny do poprawki?
Gwiazdowski ocenił, że ruch premiera w związku z projektem ustawy o PIP pokazuje, że Polska ma zły system prawodawczy.
- Rząd prowadzi jakiś proces legislacyjny. A tymczasem okazuje się, że premier może to wszystko wyrzucić do kosza. I "oni wszyscy" się boją cokolwiek powiedzieć, bo jaką mają alternatywę. Przecież mogą się nie dostać kolejnym razem do Sejmu. Więc muszą podczepiać się pod tego największego, nawet jak udają samodzielność, niezależność i niezawisłość. To jest bardzo zły system. Powiedziałbym nawet: fatalny system - podkreślił.
Dodał, że minister, najczęściej jako poseł, przygotowuje projekty ustaw, a następnie jako poseł, udziela sobie jako ministrowi absolutorium.
- Mamy klamrę między beznadziejnym ustrojem politycznym i beznadziejnymi projektami różnych ustaw przepychanych w taki czy inny sposób, co pokazuje, jak to wszystko funkcjonuje - powiedział.
Więcej w najnowszym odcinku podcastu video "Gwiazdowski mówi Interii".










