Rozpatrywany w środę projekt Polski 2050, wyprzedził rządowy, nad którym pracuje wciąż Ministerstwo Sportu i Turystyki, choć zgodnie z deklaracją wiceministra Ireneusza Rasia jest już na ukończeniu i szybko powinien trafić do Sejmu.
Dlatego w środę Sejm debatował nad projektem poselskim. O jego szczegółowych rozwiązaniach pisaliśmy w poniedziałek. Przewiduje on między innymi obowiązkowy wpis do ewidencji, możliwość lokalnych ograniczeń uchwalanych przez gminy, ale największe emocje wzbudzały zapisy, zgodnie z którymi prowadzenie najmu krótkoterminowego wymagałoby zgody wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej.
- Najem krótkoterminowy w Polsce nie jest dziś wprost uregulowany, a od 20 maja - zgodnie z przepisami unijnymi - mamy obowiązek wprowadzenia rejestru lokali. Szacujemy, że 30-40 proc. rynku funkcjonuje dziś w szarej strefie. To bardzo dużo. Wprowadzenie rejestru pozwoli tę szarą strefę zlikwidować - mówił poseł sprawozdawca Kamil Wnuk z Polski 2050.
Rejestr najmu krótkoterminowego i spór o kompetencje wspólnot
Jako najważniejsze rozwiązania wskazał definicję najmu krótkoterminowego, obowiązek wpisu do ewidencji, wymóg uzyskania zgody wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej w przypadku lokali w budynkach wielorodzinnych. - Projekt przywraca realne znaczenie wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym, ponieważ to właśnie mieszkańcy najlepiej wiedzą, jaki model funkcjonowania budynku da się pogodzić z normalnym życiem - mówił w Sejmie Wnuk. Jak argumentował, przestrzeń decyzyjną trzeba zostawić wspólnotom i spółdzielniom, aby mogły o tym współdecydować, ale - jak zaznaczał w swoim wystąpieniu - nie jest tak, że zgody można po prostu odmówić w sposób dowolny, ponieważ odmowa nie będzie mogła mieć charakteru arbitralnego.
Jak zaznaczył poseł Wnuk, projekt wyraźnie odróżnia działalność okazjonalną od działalności faktycznie komercyjnej. - To bardzo ważne rozróżnienie. Czym innym jest właściciel, który incydentalnie udostępnia swój lokal, a czym innym jest intensywny, masowy model zarobkowania oparty na najmie krótkoterminowym - mówił poseł Kamil Wnuk.
Rada gminy, w drodze uchwały, będzie mogła określić ograniczenia dotyczące najmu krótkoterminowego. - To bardzo istotne przesunięcie kompetencji regulacyjnych na poziom samorządu i możliwość zróżnicowania zasad w zależności od lokalnych problemów mieszkaniowych i turystycznych. To nie my w Warszawie mamy centralnie decydować o tym, czy taki najem ma funkcjonować. Niech o tym decydują radni w Sopocie, Krakowie czy Ustrzykach Dolnych - czy chcą taki najem mieć w swojej miejscowości, czy w całej miejscowości, czy na przykład tylko w danej dzielnicy, czy też nie chcą go realizować - argumentował.
Środowa dyskusja w Sejmie pokazała, że jest spór o to, czy ważniejsza jest wolność gospodarcza w mieszkaniach kupowanych w zwykłych blokach i kamienicach, czy spokój rodzin i seniorów, którzy kupili mieszkanie, by w nim normalnie mieszkać i funkcjonować.
Krytycznie proponowane ograniczenia ocenił w imieniu Prawa i Sprawiedliwości poseł Marek Wesoły i uznał, że zbyt mocno ingeruje w prawo własności.
- Ten projekt nie jest zwykłą regulacją rynku. To jest projekt głęboko ingerujący w prawo własności, w swobodę działalności gospodarczej oraz w codzienne życie tysięcy Polaków. Po pierwsze, zgoda wspólnoty lub spółdzielni. Co to oznacza w praktyce? Sąsiedzi i zarządy dostają prawo decydowania o tym, czy ktoś może prowadzić działalność gospodarczą we własnym mieszkaniu, czy też nie - bez jasnych kryteriów i bez realnej ochrony prawnej. To jest pełna uznaniowość i pole do lokalnych układów - argumentował. Jego zdaniem niedobrze, że w tej mierze kompetencje dostają gminy.
- Na tych regulacjach na pewno nie zyskają turyści, którzy po prostu zapłacą więcej. Skorzystają natomiast ci, którzy mają kapitał i zaplecze - duże podmioty oraz sektor hotelarski. My nie negujemy, że problemy istnieją, ale od tego są przepisy porządkowe, policja, straż miejska, regulaminy wspólnot. Nie trzeba w tym celu tworzyć systemu, który ogranicza wolność gospodarczą i prawo własności. Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość bardzo krytycznie ocenia ten projekt w obecnym kształcie. Jednocześnie uważamy, że sprawa jest na tyle istotna, że wymaga poważnej dyskusji i dalszych prac legislacyjnych. W związku z tym składamy wniosek o skierowanie projektu do dalszych prac w komisji - mówił w Sejmie poseł PiS.
Wpływ gmin na skalę najmu krótkoterminowego
Sławomir Nitras z Koalicji Obywatelskiej na początku wytknął posłowi PiS, że sam mieszka w domu wolnostojącym, a do tego ma mieszkania na wynajem.
- Nie każdy, tak jak pan, ma trzy mieszkania na wynajem. Jest to wpisane w pana oświadczeniu majątkowym. Może pana sąsiedzi w tych pana wynajmowanych mieszkaniach mają takie sytuacje, że mieszka tam dziesięć spokojnych rodzin, które chcą mieć w nocy ciszę, a w jedenastym mieszkaniu w każdy weekend odbywa się impreza, bo jest to mieszkanie na wynajem krótkoterminowy - mówił Nitras.
Jak zaznaczył, żeby otworzyć hotel w Polsce, trzeba mieć odpowiednie zezwolenia i spełnić określone warunki lokalowe. Żeby otworzyć mieszkanie na wynajem krótkoterminowy - nie trzeba właściwie niczego.
- Musimy się poważnie zastanowić nad tym, jak samorządy mogą kształtować przestrzeń miejską, żeby miasta nie były zdominowane przez apartamenty inwestycyjne i żeby normalnie funkcjonowały, a także pomóc ludziom, którzy dziś - często są to osoby starsze, mieszkańcy kamienic - borykają się z uciążliwym sąsiedztwem.
Odniósł się też do opóźniającego się projektu, nad którym pracuje Ministerstwo Sportu i Turystyki.
- Panie ministrze, oczekiwałbym, że szybko pojawi się rządowy projekt i że będziemy mogli nad nim bez zwłoki pracować wspólnie w komisjach.
Z jego wypowiedzi wynika, że KO będzie otwarta na to, aby wspólnoty mieszkaniowe miały wpływ na to, czy jest tam prowadzony najem krótkoterminowy.
- Rzeczą naprawdę poważną, nad którą musimy się pochylić - i w tej kwestii nie wykluczam, że klub Polska 2050 może mieć rację - jest rola wspólnot mieszkaniowych. Dzisiaj wspólnoty i ludzie, którzy w tych budynkach mieszkają, nie mają realnego wpływu na to, co się dzieje. Pan poseł Wesoły, który mieszka w domu jednorodzinnym, nie ma pojęcia, jak to wygląda w kamienicach. Czy ludzie mają prawo powiedzieć, że nie życzą sobie takiego sąsiedztwa? Czy mają prawo ustalać zasady - wyższe opłaty za śmieci, mieć realny wpływ na funkcjonowanie budynku? To jest prawdziwy dylemat, nad którym w pracach parlamentarnych - niezależnie od tego, nad którym projektem będziemy pracować - będziemy musieli się pochylić - zakończył Nitras.
Z kolei poseł PSL zgłosił wątpliwości m.in. do zapisów dotyczących stosowania tych przepisów przez gminy, ponieważ może pojawić się uznaniowość w podejmowaniu takich decyzji, a także do procedury uzyskiwania zgód wspólnot mieszkaniowych.
- Pojawia się wątpliwość, czy nie jest to zbyt daleka ingerencja w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej lub w swobodę kształtowania umów cywilnoprawnych. Biorąc pod uwagę zgłaszane wątpliwości, ale jednocześnie dostrzegając konieczność uregulowania problematyki najmu krótkoterminowego, klub Polskie Stronnictwo Ludowe opowiada się za skierowaniem projektu wraz z autopoprawką do dalszych prac w komisji. Tam wszystkie wskazane wątpliwości będą mogły zostać doprecyzowane albo zapisy te - w razie potrzeby - wyeliminowane - powiedział w Sejmie Michał Pyrzyk z PSL.
Zdecydowany sprzeciw przeciw regulacjom zawartym w projekcie poselskim zgłosili posłowie Konfederacji.
- Ten projekt idzie stanowczo za daleko. Zgadzam się co do zasady, że należy uregulować rynek najmu krótkoterminowego, ale moment, w którym wspólnota bądź spółdzielnia decyduje o tym, czy dany właściciel lokalu może wynajmować swoje mieszkanie, to krok stanowczo za daleko - mówił Michał Połuboczek z Konfederacji.
- Od hałasu i zakłócania porządku są policja i straż miejska. Należy je wzywać. Osobiście mieszkałem w budynku w samym centrum, w rejonie Centrum Nauki Kopernik, gdzie hałas był cały czas. Było to uciążliwe, ale to był mój wybór. Później przeprowadziłem się na Mokotów, gdzie jest ciszej - argumentował.
Zapowiedział, że zagłosuje za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.
- W obecnym kształcie składamy wniosek o odrzucenie tego projektu w pierwszym czytaniu, ponieważ uważamy, że jest to projekt o charakterze czysto komunistycznym - mówił Połuboczek.
Negatywnie projekt ocenił Witold Tumanowicz z Konfederacji.
- Ten projekt brzmi jakby był pisany wyłącznie pod interes branży hotelarskiej. Chcecie zamknąć albo bardzo mocno ograniczyć rynek najmu krótkoterminowego. Stracą na tym zwykli ludzie, którzy kupili mieszkania - często na kredyt - i próbują dorobić, wynajmując je osobom podróżującym służbowo lub turystycznie - mówił Tumanowicz.
Projekt rządowy na ukończeniu i wkrótce trafi do Sejmu
Także Ryszard Petru w imieniu Klubu Centrum skrytykował regulacje jako ingerujące w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.
- Oczywiście najem krótkoterminowy trzeba uregulować, ale ta ustawa jest regulacją nadmierną. W praktyce oznacza ona bowiem przeniesienie regulowania rynku z poziomu państwa i samorządu na poziom relacji sąsiedzkich, które - jak wiemy - bardzo często bywają trudne, emocjonalne i konfliktowe. W tej ustawie jest jeden kluczowy przepis, który moim zdaniem powoduje, że projekt idzie zdecydowanie za daleko, a mianowicie obowiązek uzyskania zgody wspólnoty albo spółdzielni. To całkowicie zmienia sposób funkcjonowania prawa. Dziś jest tak: możesz korzystać ze swojej własności i prowadzić działalność gospodarczą, o ile nie łamiesz przepisów. Ten projekt wprowadza odwrotną zasadę: najpierw uzyskaj zgodę, a dopiero potem możesz działać. Zamiast wolności z kontrolą mamy zakaz z możliwością wyjątku - mówił Petru.
Ubolewał, że przepisy skomplikują życie właścicielom mieszkań, którzy kupili je pod taką działalność.
- Ta ustawa nie tworzy dobrego otoczenia dla inwestycji. Nie jest dobra ani dla małych przedsiębiorców, którzy często traktują najem krótkoterminowy jako dodatkowe źródło dochodu, ani dla osób korzystających z niego w celach turystycznych. Oczywiście najem krótkoterminowy trzeba uregulować, ale ta ustawa jest regulacją nadmierną - mówił Petru.
Kamil Wnuk zarzucił Ryszardowi Petru, że zmienił zdanie, bo jeszcze w styczniu popierał rozwiązania dające wspólnotom mieszkaniowym decyzyjność.
Z kolei posłanka Marcelina Zawisza z partii Razem oceniła, że projekt idzie w dobrym kierunku, choć jej zdaniem jest niewystarczający. Wytknęła posłom PiS hipokryzję, a posłowi Połuboczkowi, że nie każdego stać, by "zamieszkać na cichym Mokotowie".
- Naprawdę trudno mi zrozumieć, że Prawo i Sprawiedliwość odmienia słowo "rodzina" przez wszystkie przypadki, a jednocześnie broni najmu krótkoterminowego i wolnego rynku w taki sposób, że prawo do ciszy, spokoju i stabilnego sąsiedztwa nazywa ograniczeniem wolności. Co więcej, najem krótkoterminowy powoduje wzrost cen najmu długoterminowego, ponieważ mieszkań, które mogłyby być dostępne dla zwykłych lokatorów, jest po prostu mniej. Krótki najem jest bardziej opłacalny i pozwala osiągać wyższe zyski. Czy naprawdę chcemy stawiać interes bardzo wąskiej grupy ludzi ponad interesem zwykłych mieszkańców? - mówiła podczas sejmowej debaty.
Jak zaznacza, przez rozrastający się najem krótkoterminowy wyludniają się centra miast. - Dzieje się dokładnie to, o czym mówił poseł Konfederacji - ludzie się wyprowadzają. To prawda. Tyle że nie każdy ma środki, żeby mieszkać na Mokotowie, gdzie cena metra kwadratowego jest dziś po prostu zaporowa. Ludzie wyprowadzają się na obrzeża, mają dalej do pracy, dzieci mają dalej do szkół, a seniorzy są zmuszani do opuszczania mieszkań, w których ich rodziny mieszkały od kilku pokoleń. Ta ustawa nie wprowadza zakazu wynajmu mieszkań jako takich. Ona wprowadza ograniczenia dotyczące najmu krótkoterminowego. Jeżeli ktoś chce wynajmować swoje mieszkanie na rok, dwa czy dziesięć lat, nadal będzie miał taką możliwość - mówiła Marcelina Zawisza i opowiedziała się za przejściem do drugiego czytania.
Za uregulowaniem najmu krótkoterminowego opowiedział się też poseł Marek Jakubiak.
- Uważam, że wspólnota mieszkaniowa powinna wyrażać zgodę na prowadzenie takiej działalności. Mówimy bowiem o najmach krótkoterminowych, w których odbywają się huczne urodziny, organizowane są imprezy, zdarza się wynajem lokali agencjom towarzyskim - argumentował.
Co dalej z projektem? W piątek będą głosowania, ale z wypowiedzi przedstawicieli klubów wynika, że prawdopodobnie trafi do prac w komisji sejmowej. Wiele wskazuje na to, że do Sejmu trafi wkrótce projekt rządowy i niewykluczone, że oba będą procedowane równolegle.
Ireneusz Raś, który w MSiT pracuje nad projektem rządowym, zapewnił, że za kilka tygodni znajdzie się on w Sejmie.
- W ciągu kilku tygodni wrócimy tu z dojrzałą, wyważoną i nienadregulowaną propozycją - mówił Raś.
Jak dodał, resort szacuje, że w sektorze najmu krótkoterminowego funkcjonuje od 70 do 100 tysięcy lokali, a szara strefa sięga około 35 proc. Raś zwrócił też uwagę, że poselski projekt Polski 2050 w dużej części opiera się na rozwiązaniach wypracowanych w rządzie, które zostały przejęte do obecnej wersji projektu poselskiego w formie autopoprawek.
- Wiele elementów omawianych wcześniej w ramach prac rządowych znalazło się w projekcie prezentowanym przez posła Kamila Wnuka i mam nadzieję, że będą one stanowić wspólną część dalszych prac legislacyjnych - zaznaczył. Poseł Wnuk zadeklarował z kolei otwartość na przygotowanie wspólnego projektu.
Monika Krześniak-Sajewicz












