"Przed dziewięcioma laty Donald Trump został przyjęty po cesarsku w Zakazanym Mieście. Tym razem zaś w Pekinie ląduje prezydent osłabiony. Pogrążony w wojnie przeciwko Iranowi, która sprawiła, że ceny energii poszybowały w górę, zganiony przez Sąd Najwyższy w sprawie ceł (...) Trump rozpoczyna szczyt ze słabszymi atutami niż się wydaje" - ocenił francuski dziennik "Liberation" przed wizytą prezydenta USA w Chinach.
Jak dodaje, Trump ma przed sobą chińskiego przywódcę Xi Jinpinga, którego mocną stroną jest "postawa odpowiedzialnego mocarstwa i kontrola nad metalami ziem rzadkich" i który znajduje się "w centrum szachownicy geopolitycznej".
Spotkanie Trump-Xi. Tajwan wśród głównych tematów rozmowy
Zdaniem eksperta z Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. polityki chińskiej dr Adrian Brona, Trump wciąż prowadzi wojnę handlową z Chinami, rozpoczętą w 2018 r. podczas jego pierwszej kadencji, lecz teraz "po powrocie do Białego Domu jest on skłonny angażować się bezpośrednio w negocjacje handlowe".
- W pierwszych tygodniach rządów Trump zapowiedział, że amerykańskie cła na produkty chińskie będą przekraczały 100 proc., co kompletnie załamałoby dwustronny handel. Z czasem stawka ta spadła zdecydowanie, ze średnią w okolicy 40-50 proc. - powiedział Brona.
Jego zdaniem, podczas trwającej do piątku wizyty prezydenta USA w Pekinie, strona chińska prawdopodobnie poruszy kwestię tajwańską. - Być może Chińczycy będą oczekiwali, że Amerykanie wstrzymają się ze sprzedażą swojego uzbrojenia na Tajwan. Tym bardziej, że pod koniec 2025 roku administracja Białego Domu ogłosiła sprzedaż pakietu broni o rekordowej wartości 11 mld dolarów - powiedział wykładowca.
W przeciwieństwie do Trumpa, Xi "przypuszczalnie myśli o Tajwanie niemal codziennie" - pisze niemiecki tygodnik "Der Spiegel". Dla chińskiego przywódcy przyłączenie wyspy do Chińskiej Republiki Ludowej ma być "celem właściwie quasi-religijnym". Dlatego też przyjmując Trumpa w Pekinie, Xi "będzie dokładnie wiedział, czego chce" i "zapewne będzie to ustępstwo w sprawie Tajwanu".
"Tajpej obawia się, że Trump może poczuć się oczarowany wystawnym przyjęciem przez Chińczyków i dać się skłonić do ograniczenia amerykańskiego wsparcia dla Tajwanu" - czytamy w "Spieglu".
Tygodnik przypomina, że poprzedni prezydent USA, demokrata Joe Biden, zapewniał, że w razie ataku ChRL przyjdzie Tajwanowi z wojskową pomocą. Tymczasem Trump "wrócił do wcześniejszego stanowiska USA i pozostawia otwartą kwestię swojej reakcji". "Der Spiegel" zauważa także, że obecny gospodarz Białego Domu w lutym zapowiedział, że część dostaw broni dla Tajwanu uzależni od tego jak potoczą się rozmowy z Xi.
Dr Adrian Brona dodał w rozmowie z PAP, że innym tematem, który może zostać poruszony podczas rozmów, są kwestie związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, szczególnie te dotyczące wymiany wiedzy i administrowania AI.












