Z informacji WP i TVN24 wynika, że były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski szukał azylu w Dubaju, z pomocą szefa Zondacrypto Przemysława Krala miał założyć spółkę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, na której podstawie mógłby uzyskać wizę rezydencką. Jak podały portale, kontakt z szefem Zondacrypto w imieniu Romanowskiego utrzymywał jego obrońca mec. Bartosz Lewandowski, który pełnił również funkcję pełnomocnika Krala.
- Wielkie pieniądze, a za nimi politycy PiS i Konfederacji - to nie jest przypadek. (...) Pieniądze, które były chronione parasolem prezydenckim i parlamentarnym. Mamy do czynienia z człowiekiem, który był sponsorem PiS i Konfederacji - skomentował doniesienia w piątek rano na antenie Radia ZET Krzysztof Gawkowski.
- Skoro ustawiali interesy i ustawy na Ibizie, a robili to, skoro pojawiały się wielkie pieniądze, (...) skoro pieniądze krążyły w walizkach i mamy już pierwsze zarzuty (dla Radosława P., szefa PKOl - red.), kiedy okazuje się, że PiS nie ma wiedzy, którzy ich posłowie współpracowali z Kralem, to mamy do czynienia z państwem, które za PiS-u chorowało na to, żeby kryptowaluty kryć i brać z tego kasę. I brali - na przykład na kampanię prezydencką - ocenił wicepremier.
Afera z kryptowalutami. Wicepremier Gawkowski: Kasa, misiu, kasa
Na pytanie, czy afera z kryptowalutami pogrąży polską prawicę, odpowiedział: "Nie wiem, czy pogrąży, ale pokazuje, o co chodzi po tamtej konserwatywnej stronie: 'Kasa, misiu, kasa'" - stwierdził Gawkowski.
Zdaniem wicepremiera przez lata interesy ws. kryptowalut "pozostawały w cieniu". - Dziwne to jest - mówię ironicznie - że znika założyciel wielkiej kryptogiełdy, miliardy złotych i przez trzy lata nikt nie potrafi powiedzieć za rządów PiS, dlaczego zniknął. (...) Okazuje się na koniec, że pewnie nawet już nie żyje. (...) Mówię o panu Sylwestrze Suszku (współzałożyciel BitBay - obecnie Zondacrypto - jednej z największych giełd kryptowalut w Polsce - red.) - powiedział.
W jego ocenie Przemysław Kral zdecydował się zostać świadkiem koronnym, ponieważ okazało się, że "są dowody i zarzuty, które jego mogą pogrążyć". - Myślę, że on się też boi PiS-u, ludzi, którzy zostali oszukani, o swoje życie (...) i dlatego zdecydował się zeznawać. I dobrze, że zeznaje. (...) Dla nikogo to nie jest tajemnicą, że nagrywał i robił print screeny tych rozmów. I dlatego są pierwsze zatrzymania - dodał wicepremier.
Gawkowski: W PiS powstała lista, kto może zostać aresztowany
Polityk Lewicy ocenił, że niebawem dojdzie do kolejnych zatrzymań. - Więc jeżeli ktoś w PiS-ie myśli, że wczoraj to się skończyło i zamknęło, to jest w grubym błędzie - powiedział Gawkowski.
Jego zdaniem "sprawa jest rozwojowa". - (...) Nawet w PiS-ie zrobili listę, kto może być aresztowany. Słyszałem o niej (...) w parlamencie. W czwartek rano była mowa, że Kaczyński kazał przygotować listę, kto może być związany z Kralem, z tą aferą, z wyjazdami, kto brał pieniądze. Podobno jest 10 osób na tej liście - przekazał.
Wicepremier odpowiedział także na słowa rzecznika prasowego prezydenta - Rafała Leśkiewicza, który stwierdził, że służby i prokuratura dwukrotnie umarzały śledztwa, a odpowiedzialność polityczna odpowiada w dużej mierze na premierze Donaldzie Tusku i jego ministrach.
- Opowieści pana prezydenta są obawą przed tym, że i po niego przyjdzie "prawo i sprawiedliwość". (...) Prawda jest taka, że to prezydent zawetował trzy razy ustawę, rozłożył parasol ochronny nad przestępcami, którzy okradli zwykłych ludzi. Jesteśmy prawie jedynym państwem w UE, w którym nie ma nadzoru nad tym rynkiem. Po stronie lobbystów stanął prezydent i spoliczkował wszystkich, którzy zostali w tej aferze skrzywdzeni - skomentował Gawkowski.
W czwartek rano policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa PKOl. Jak przekazał minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek, Radosław P. usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.














