Zgodnie z ustaleniami amerykańskich mediów, w tym dziennika "Wall Street Journal", bazę macierzystą opuścił już lotniskowiec USS Theodore Roosevelt. W ślad za nim na otwarte wody skierowano również inne jednostki, w tym okręt desantowy. Wszystkie zmierzają w rejon Bliskiego Wschodu.
Lotniskowce USA na Bliskim Wschodzie. Potężne wzmocnienie sił amerykańskich
W rejonie stacjonują już dwa inne amerykańskie lotniskowce: USS George H.W. Bush oraz USS George Washington. Wall Street Journal zauważa, że jeśli nowo wysłane siły dołączą do nich bez wycofywania poprzednich jednostek, będzie to pierwszy przypadek obecności aż trzech grup uderzeniowych w tym regionie od kwietnia.
Jak podaje dziennik, do stacjonujących w regionie 50 tysięcy amerykańskich żołnierzy ma dołączyć kolejne 9-10 tysięcy wojskowych.
ZOBACZ TAKŻE: Donald Trump obiecuje wypłaty dla każdego obywatela. Pod warunkiem zwycięstwa
Atak na Iran po wyborach w USA? Donald Trump nie wyklucza uderzenia
Pojawiają się przypuszczenia, że Amerykanie mogą zdecydować się na nowe uderzenia skierowane w stronę Teheranu tuż po nadchodzących, listopadowych wyborach do Kongresu. Pytany o taki scenariusz Donald Trump w rozmowie z magazynem "Time" odpowiedział krótko: "możliwe".
Przypominamy, że otwarty konflikt trwa od 28 lutego, kiedy wojska USA oraz Izraela przeprowadziły ataki lotnicze na Iran. Niedawne próby dyplomatycznego rozstrzygnięcia sporu, podejmowane w kuluarach ONZ z udziałem mediatorów z Kataru, nie przyniosły żadnego porozumienia.
Odpowiedzią Iranu na działania wojenne była blokada cieśniny Ormuz, będącej jednym z najważniejszych węzłów energetycznych świata. Paraliż trasy, którą docelowo płynie około 20 proc. światowego transportu ropy i skroplonego gazu ziemnego, przełożył się na gwałtowny wzrost cen paliw na rynkach.
ZOBACZ TAKŻE: Kolejny krok administracji Trumpa. USA chcą obniżyć ceny ropy










