Od wtorku w Chinach zakazano wykorzystywania mieszkań w blokach do przechowywania prochów zmarłych - przekazał dziennik "Guardian".
W kraju coraz częściej dochodziło do sytuacji, gdy stosunkowo tanie mieszkanie w nieatrakcyjnym budynku było wykorzystywane przez rodzinę zmarłego jako sala rytualna lub rodzinny grobowiec - ze świecami, czerwonymi światłami i urnami ustawianymi w rzędach według pokoleń - wyjaśnił dziennik.
Mieszkania zmieniali w grobowce. Chiny wprowadziły nietypowy zakaz
Działki na cmentarzach objęte są jedynie 20-letnią dzierżawą, podczas gdy w przypadku nieruchomości mieszkalnych obowiązują 70-letnie prawa użytkowania gruntu. W rezultacie wielu Chińczyków uważa mieszkania za korzystniejsze miejsce do przechowywania szczątków bliskich.
"Trendowi sprzyja rynek nieruchomości, na którym ceny spadły o 40 proc. między 2021 a 2025 rokiem" - dodał "Guardian".
Gazeta odnotowała, że na chińskim odpowiedniku serwisu X hasztag związany z wprowadzonym właśnie zakazem został wyświetlony ponad 7 mln razy.
"A kto to będzie sprawdzał? Może planują umieścić lokalizator GPS na każdej urnie?" - zareagował jeden z użytkowników. "Nawet przy zniżce o 90 proc. kwatery na cmentarzu byłyby za drogie" - napisał inny.
Chiny należą do państw z najszybciej starzejącą się ludnością. W 2025 roku odnotowano tam 11,3 mln zgonów i 7,9 mln urodzeń.
W obliczu rosnącej liczby pochówków i coraz mniejszej dostępności ziemi władze dużych miast, takich jak Szanghaj, wprowadziły dopłaty do pogrzebów dla osób decydujących się na "ekologiczne metody pochówku", w tym "pochówek morski skremowanych szczątków". W 2025 roku w Szanghaju odbyła się rekordowa liczba ponad 10 tys. pochówków morskich.












