Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił we wtorek w Sejmie, że wbrew fake newsom żaden sprzęt kupiony z SAFE nie trafi do Ukrainy. - Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych finansuje tylko zakupy dla polskich sił zbrojnych, tak jest w ustawie i tak to będzie realizowane - mówił.
Jak mówił, realizacja programu to absolutny priorytetem dla rządu, a pod koniec maja udało się w ciągu trzech dni zawrzeć 63 umowy z polskim przemysłem obronnym na kwotę ok. 120 mld zł. Teraz rząd przechodzi do drugiej fazy programy SAFE, tj. wspólnych zakupów z innymi państwami, wśród których szef MON wskazał m.in. zakup powietrznych tankowców w kooperacji z Hiszpanią oraz nowych śmigłowców szkolnych.
Wicepremier o programie SAFE: Nic nie trafi na Ukrainę
Szef MON odniósł się także do kwestii bieżących relacji polsko-ukraińskich, w tym kontrowersji, które wywołała w Polsce decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia UPA. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ta decyzja jest nie do przyjęcia, ale dodał też, że obecnie "granica polskiego bezpieczeństwa leży na froncie ukraińsko-rosyjskim"
- Tam walczą prawdziwi bohaterowie, którzy dają czas dla Polski i NATO, byśmy mogli być silni i bezpiecznie - mówił. Jednocześnie, jak zaznaczył, "z przyszłością trzeba stanąć w prawdzie i mówić wprost przyjaciołom, czego oczekujemy". - Ludobójstwo pozostaje ludobójstwem, a pamięć jest bezwzględnie konieczna. Ale przyszłość Polski i Ukrainy jest po tej samej stronie, a nie przeciwko - dodał szef MON.
Unijny program SAFE przewiduje ok. 43,7 mld euro dla Polski w formie europejskich pożyczek, które mogą zostać wydane na inwestycje w obronność, przede wszystkim na sprzęt dla Wojska Polskiego. Do tej pory na konto obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych wpłynęło ok. 6,5 mld euro ze środków SAFE; to 15-proc. zaliczka ze wszystkich 43,7 mld euro.












