Strona izraelska nie skomentowała na razie tych doniesień. Mimo że w poniedziałek prezydent USA Donald Trump wraz z wiceprezydentem J.D. Vance'em i przewodniczącym parlamentu Iranu Mohammadem Bagherem Ghalibafem zawarli wstępne porozumienie pokojowe, zawieszające walki na 60 dni, to kwestia Libanu wciąż pozostaje niejasna.
Po ataku USA i Izraela na Iran z 28 lutego, wspierana przez Teheran szyicka organizacja libańska Hezbollah włączyła się 2 marca do wojny po stronie Iranu. Izrael odpowiedział, zajmując część południa Libanu i codziennie ostrzeliwuje ten kraj.
Bliski Wschód. Porozumienie blisko, ale ataki trwają
Irański reżim domaga się, aby do porozumienia z USA dodano zapis, który zobliguje Izrael do wycofania się z Libanu i zaprzestania ostrzału południa tego kraju.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział w poniedziałek, że izraelskie wojska pozostaną w Strefie Gazy, Libanie i Syrii "tak długo, jak to będzie potrzebne".
Również w poniedziałek urzędnik amerykańskiej administracji, cytowany przez agencję Reutera, powiedział, że wycofanie izraelskich wojsk z Libanu nie jest warunkiem umowy, którą USA zawarły z Iranem.
Hezbollah oznajmił we wtorek, że otrzymał od Iranu zapewnienie, iż Teheran będzie domagał się wycofania sił izraelskich z Libanu w następnej fazie rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.











