Premier Łotwy Evika Silina ogłosiła, że postanowiła podać się do dymisji - podały agencja BNS i łotewski nadawca publiczny LSM. Oznacza to upadek koalicyjnego rządu w Rydze na kilka miesięcy przed zaplanowanymi na październik wyborami parlamentarnymi.
- Obecnie polityczna zazdrość i wąskie interesy partyjne wzięły górę nad odpowiedzialnością. Widząc silnego kandydata na stanowisko ministra obrony, polityczne gaduły wybrały kryzys, kryzys rządowy. Dlatego ogłaszam swoją rezygnację. To niełatwa decyzja, ale słuszna w tej sytuacji - powiedziała Silina na konferencji prasowej.
Kryzys rządowy na Łotwie po sporze o obronność
Koalicję rządową na Łotwie tworzyły liberalno-konserwatywna Nowa Jedność (JV) Siliny, socjaldemokratyczni Postępowcy oraz Związek Zielonych i Rolników (ZZS). Postępowcy ogłosili, że rezygnują ze współpracy w rządzie, przez co koalicja straciła większość w Sejmie, mogąc liczyć już tylko na 41 głosów w 100-osobowym parlamencie.
Decyzja ta zapadła, gdy Silina zażądała dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa, polityka Postępowców, twierdząc, że stracił on zaufanie społeczne po niedawnym incydencie z dronami. Ukraińskie bezzałogowce wtargnęły w przestrzeń powietrzną Łotwy od strony Rosji i uderzyły w zbiorniki paliwa nieopodal wschodniej granicy państwa.
Jeszcze w środę wieczorem minister spraw wewnętrznych Rihards Kozlovskis z JV zapewniał, że Silina nie zamierza składać rezygnacji. W czwartek rano lider Postępowców Andris Szuvajevs powiedział z kolei, że jeśli tego dnia w Sejmie odbędzie się głosowanie w sprawie wotum nieufności wobec rządu, rząd upadnie.










