Jak wynika z najnowszego oświadczenia majątkowego wiceprezydenta J.D Vance, zastępca Donalda Trumpa zarobił w zeszłym roku miliony dolarów, głównie na tantiemach z wydanych przez niego w 2016 roku wspomnień "Elegia dla bidoków".
Majątek J.D Vance. Wiceprezydent ujawnił ile zarobił w 2025 roku
Największą sumę wypłacił wiceprezydentowi wydawca książki HarperCollins (od 1 do 5 mln dolarów).
Vance otrzymał też pieniądze od zagranicznych wydawnictw, które postanowiły wydać jego wspomnienia na swoich rynkach (m.in. 55 tys. dolarów od firmy z Pekinu).
Dochody przyniosły mu też odsetki z wystawionych weksli (100 tys. - 1 mln), inwestycje w fundusze giełdowe oparte na indeksach (ETF) oraz w nieruchomości. Z zeznania wynika też, że Vance posiada również do pół miliona dolarów w bitcoinach, lecz pieniądze te nie przyniosły mu dochodu. W sumie majątek wiceprezydenta miał wzrosnąć nawet o 7,4 mln dolarów.
Vance promuje obecnie nową książkę pod tytułem "Communion", o swoim nawróceniu na katolicyzm.
Donald Trump mógł zarobić nawet 2 mld dolarów
Zarobki wiceprezydenta bledną w porównaniu do sumy, o jaką powiększył się majątek Donalda Trumpa. Z zeznania majątkowego prezydenta wynika, że zarobił potencjalnie ponad 2 mld dolarów, m.in. z ponad dwóch tysięcy transakcji pojedynczych akcji na Wall Street oraz na inwestycjach kryptowalutowych.
Oświadczenie Trumpa wzbudziło duże kontrowersje m.in. ze względu na konflikty interesów. Według "Wall Street Journal" doradcy finansowi Trumpa przeprowadzili np. setki transakcji na giełdzie tuż po ogłoszeniu przez niego wysokich globalnych ceł, które spowodowało duże spadki na giełdach, a także tuż przed ich zawieszeniem. Trump prowadził też politykę przyjazną kryptowalutom, a zyski z tych aktywów pochodziły m.in. z inwestycji ze strony obcych rządów, głównie na Bliskim Wschodzie. Jak odnotował m.in. "New York Times", choć Trumpowie zarobili około miliarda na emisji kryptowalut, ich klienci w zdecydowanej większości stracili.
W czwartkowym wywiadzie dla CNBC prezydent odpierał zarzuty. Twierdził, że nie jest bezpośrednio zaangażowany w te inwestycje, a rodzinny biznes prowadzi jego syn Eric oraz inni członkowie klanu. Przekonywał także, że nie ma wiedzy o inwestycjach kryptowalutowych, ale dodał, że nie ma w nich nic nielegalnego. Trump zaznaczył przy tym, że doradzał swym dzieciom, by "trzymały się z daleka od czego tylko mogą się trzymać z daleka". Dodał jednak, że "one też mają swoje życie".










