W skrócie
- Prezes NBP Adam Glapiński być może ostatecznie nie stanie przed Trybunałem Stanu – według Bloomberga rząd wycofuje się ze sprawy "po cichu".
- Decyzja ta argumentowana jest obawą o pogorszenie wizerunku Polski w oczach zagranicznych inwestorów i możliwym wpływem na finansowanie deficytu.
- Wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu złożyło 191 posłów koalicji rządzącej, przedstawiając szefowi banku centralnego zarzuty związane z polityką NBP.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Postawienie szefa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu było jedną z obietnic składanych przez polityków obecnego obozu rządzącego w kampanii wyborczej 2023 roku.
Adam Glapiński nie stanie przed Trybunałem Stanu? Media: Rząd po cichu odpuszcza
Jak pisze Bloomberg, obecnie "partia rządząca doszła do wniosku, że kontynuowanie sprawy przyniesie niewielkie, jeśli w ogóle, korzyści polityczne".
Agencja dodaje, że rząd Donalda Tuska wycofuje się ze sprawy "po cichu".
Wiodącą rolę ma odgrywać tutaj obawa, że napięcia na linii rząd-bank centralny mogą podważyć zaufanie międzynarodowych inwestorów do polskich obligacji. Tymczasem Polska musi finansować rosnący deficyt budżetowy i pożyczać - także na zagranicznych rynkach.
Sprawa Adama Glapińskiego ma finansowe dno. Gra niewarta świeczki?
Bloomberg przypomina, że nasz kraj zmaga się z drugim co do wielkości deficytem budżetowym w Unii Europejskiej. Sytuacja jest napięta, bo w okresie przed wyborami parlamentarnymi 2027 r. niełatwo będzie wziąć państwowe finanse w karby. Tymczasem Polska już została objęta procedurą nadmiernego deficytu przez Komisję Europejską.
Analityk agencji ratingowej Fitch na Polskę Milan Trajkovic ostrzegł niedawno w rozmowie z Reutersem, że Polsce grozi obniżka ratingu, jeżeli poziom zadłużenia nie będzie się stabilizował.
Wysokie stopy procentowe to tymczasem wyższe odsetki, jakie trzeba spłacać posiadaczom rządowych obligacji. Dodatkowo komplikuje to trudną sytuację zadłużeniową. Adam Glapiński na swoich comiesięcznych briefingach kilkakrotnie wspominał, że obniżając stopy procentowe, NBP pomaga w istocie rządowi. Prezes banku centralnego przedstawiał m.in. wyliczenia, według których obniżki stóp procentowych łącznie o 175 pkt bazowych dokonane w 2025 r. zredukowały koszty obsługi zadłużenia o ok. 25 mld zł w ciągu pierwszych dwóch lat.
Sprawa Adama Glapińskiego teoretycznie jest w toku. Nie dalej jak w poniedziałek 9 lutego zajmowała się nią sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej.
Wniosek o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu złożyło 191 posłów koalicji rządzącej. Wśród zarzutów wobec Adama Glapińskiego znalazły się m.in. pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w latach 2020-2021, prowadzenie tego skupu bez "należytego upoważnienia" od Rady Polityki Pieniężnej i nieprzestrzeganie zasady apolityczności przez prezesa NBP. NBP uznaje te zarzuty za bezpodstawne.
Andrzej Domański: Napięcie na linii rząd-bank centralny ma swoją cenę
O kwestię Trybunału Stanu dla Adama Glapińskiego był pytany na antenie TVN24 minister finansów Andrzej Domański. Podkreślił on, że jest ostrożny w wypowiadaniu się na tematy dotyczące NBP, jak również Rady Polityki Pieniężnej, ponieważ rynki są wyczulone na retorykę ministra finansów.
Jak dodał, za napięcie na linii rząd-bank centralny "płacą wszyscy podatnicy w postaci wyższego oprocentowania polskich obligacji".












