Kosiniak-Kamysz podkreślił, że zagrożenie ze strony Rosji jest cały czas bardzo wysokie i on "nigdy nie wprowadziłby stanu uspokojenia" w tym zakresie.
- Rosja wstępuje szczebel po szczeblu w drabinie eskalacyjnej, również w przestrzeni internetowej - zauważył.
Przypomniał, że tylko w ostatnim tygodniu doszło do trzech operacji przejęcia rosyjskich samolotów nad Bałtykiem przez myśliwce polskie i szwedzkie. - Cały czas mamy do czynienia z badaniem odporności naszych systemów obrony powietrznej, infrastruktury krytycznej, szczególnie w obszarze działań w internecie, zakłócanie (sygnału) GPS - wymieniał Kosiniak-Kamysz.
Ministerstwo obrony podejmuje kroki
Szef MON zwrócił też uwagę, że Polska cały czas udaremnia akcje sabotażowe na terytorium Polski. - Zatrzymania, których dokonuje czy to Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy to Służba Kontrwywiadu Wojskowego, pokazują najlepiej, że Rosja nie zmienia swojej taktyki - podkreślił.
W tym aspekcie podał, że Rosja "przechwyciła teraz sporą liczbę dronów ukraińskich" i jego zdaniem może ich używać jako "elementu prowokacyjnego, żeby mylić i zmieniać flagę", i na to - jak podkreślił - trzeba być gotowym.
Szef MON poinformował, że we wtorek 21 lipca o 8 rano zbierze się komitet bezpieczeństwa Rady Ministrów i prowokacja z użyciem ukraińskich dronów będzie jednym z głównych tematów jutrzejszych obrad dotyczących zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej, wzmocnienia działań związanych z ochroną w cyberprzestrzeni, ale i infrastruktury krytycznej.
- O tym mówią nasi partnerzy z państw bałtyckich, z Finlandii, z Rumunii. Widzimy, że to zagrożenie jest dla całej wschodniej flanki NATO - podkreślił.
Przy okazji Kosiniak-Kamysz powtórzył, że w przypadku ataku na jakiekolwiek państwo NATO Polska wykaże się zasadą solidarności i będzie wspierać takie państwo, tu nie ma dwóch zdań. - Jesteśmy zobowiązani do tego i oczekujemy wypełnienia tych zobowiązań wobec nas - zakończył.












