Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w środę nad ranem, że w odpowiedzi na ostatnią falę amerykańskich nalotów zaatakowała bazy USA w Kuwejcie i Bahrajnie. W obu państwach uruchomiono alarmy lotnicze. To jedna z najpoważniejszych eskalacji od czasu zawarcia kruchego rozejmu między USA a Iranem.
Odwet Iranu trwa
Wojska irańskie zaatakowały 85 "strategicznych amerykańskich obiektów wojskowych", w tym zlokalizowaną w Bahrajnie bazę V Floty USA i wykorzystywane przez siły amerykańskie lotnisko w Kuwejcie - przekazała Gwardia Rewolucyjna w oświadczeniu w państwowych mediach. Dodano, że Irańczycy zestrzelili m.in. amerykańskiego drona MQ-9.
Wojsko Kuwejtu poinformowało, że odpiera atak wrogich rakiet i dronów. W Bahrajnie słychać było syreny alarmowe, a później eksplozje - relacjonowała AFP.
W nocy z wtorku na środę amerykańskie siły zbrojne zaatakowały ponad 80 irańskich celów, w tym 60 małych łodzi należących do Strażników Rewolucji - podało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).
Naloty były odpowiedzią na trzy ataki na statki handlowe, do których doszło poprzedniej doby w rejonie cieśniny Ormuz. USA oskarżają o nie Iran, który oficjalnie tego nie potwierdził.
Amerykański dziennik "Wall Street Journal" skomentował te ataki jako największą eskalację konfliktu USA-Iran od 17 czerwca, gdy oba kraje podpisały wstępne porozumienie, które ma doprowadzić do zakończenia rozpoczętej pod koniec lutego wojny.
We wtorek amerykański resort finansów odwiesił sankcje na sprzedaż irańskiej ropy naftowej. Tymczasowe zwolnienie z sankcji było jednym z elementów wstępnej umowy.
Główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf oskarżył w środę USA o poważne naruszanie porozumienia, wyliczając wśród nich nowe naloty, wznowienie sankcji, dalsze groźby i kontynuację izraelskich ataków na Liban.
"Czas zastraszania i wymuszeń się skończył. To do niczego nie prowadzi. Nie ugniemy się" - napisał Ghalibaf w serwisie X.
Wstępna umowa zakłada, że USA i Iran w ciągu 60 dni wypracują ostateczne porozumienie. Negocjacje w tej sprawie zostały jednak zawieszone na czas trwających od zeszłego tygodnia i kończących się w czwartek uroczystości pogrzebowych Alego Chameneiego. Był to najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu; został zabity pierwszego dnia wojny w amerykańsko-izraelskim nalocie.
Jednym z kluczowych i budzących spory punktów umowy jest kwestia żeglugi przez cieśninę Ormuz, którą przed wojną transportowano ok. 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej i LNG. Iran zablokował tę trasę po wybuchu wojny.
Według porozumienia Teheran ma umożliwić swobodną żeglugę przez Ormuz i współpracować przy tym z Omanem. Władze irańskie dążą jednak do całkowitej kontroli nad szlakiem.
CENTCOM zaznaczył, że Iran w ostatnim czasie zaatakował trzy statki handlowe przepływające przez cieśninę. Iran oficjalnie nie przyznał się do winy, lecz wcześniej irańskie władze wielokrotnie groziły statkom, które przepływały przez Ormuz korytarzem innym, niż wyznaczony przez roszczący sobie prawa do kontroli ruchu Teheran.
Wszystkie zaatakowane statki płynęły trasą południową wzdłuż wybrzeża Omanu, szlakiem zabezpieczonym przez Stany Zjednoczone.
"Nieuzasadniona agresja ze strony irańskich sił stanowi wyraźne i niebezpieczne naruszenie zawieszenia broni oraz podważa swobodę żeglugi" - napisało w komunikacie dowództwo.
"Siły CENTCOM pozostają w gotowości i są przygotowane do pociągnięcia Iranu do odpowiedzialności w przypadku, gdy porozumienie nie będzie przestrzegane lub realizowane" - zapowiedziano.
Konflikt znów eskaluje
Amerykańskie ataki na Iran były od czterech do pięciu razy większe pod względem skali i siły rażenia od poprzednich uderzeń, przeprowadzonych po zawarciu wstępnego porozumienia przez USA i Iran - przekazał gazecie "Wall Street Journal" wysoki rangą przedstawiciel władz USA. Dodał, że uderzenia mają wysłać silny sygnał Teheranowi i zadeklarował, że USA wciąż uznają zawieszenie broni za obowiązujące.
Iran ostrzegł z kolei w środę nad ranem, że jego odpowiedź na amerykańskie uderzenia będzie "miażdżąca". Dowództwo podkreśliło, że Teheran że "pod żadnym pozorem nie pozwoli na ingerencję" w zarządzanie cieśniną Ormuz. Dodano również, że "jedynym bezpiecznym szlakiem" dla statków przepływających przez Ormuz są trasy wyznaczone przez Iran - relacjonuje CNN.
Według przedstawiciela władz USA Iran wystrzelił w nocy drony w kierunku Bahrajnu - przekazał Axios.
Stacji CNN podała, że niektórzy sojusznicy w regionie wysyłają wiadomości do USA i Iranu, próbując zapobiec dalszej eskalacji działań zbrojnych oraz utrzymać zawieszenie broni.
Do ataków na cele w Iranie doszło wkrótce po ogłoszeniu przez amerykański resort finansów cofnięcia licencji, zawieszającej sankcje na sprzedaż irańskiej ropy naftowej.
Tymczasowe zwolnienie z sankcji było jednym z elementów wstępnego porozumienia Iranu i USA o zawieszeniu broni. Iran potępił tę decyzję i oświadczył, że narusza ona memorandum dotyczące zakończenia wojny.










